Przepraszam ze wczoraj nic nie napisalam, ale chcialam sie przespac z tym poblemem...
Dzisiaj problem niestety pozostal:roll:
Zgadzam się, ze to symptyczni ludzie, mam takie same wrazenia po rozmowach telefonicznych.
Ale reszta jest juz mniej fajna.
Pierwszy problem to brak ogrodzenia, drugim - myslę, ze moge to napisac - jest pies na łancuchu, podobno spuszczany, w takiej sobie budzie.
Przyznam, ze o psie nie wiedzialam, z rozmowy wynikalo, ze nie maja doswiadczenia z psami, o wiele rzeczy p. Krztsztof pytal...
Dla mnie ten pies na łancuchu to argument, zeby niestety zrezygnowac z adopcji.
Nie wyobrazam sobie sytuacji, kiedy Lady jest wyprowadzana na smyczy 3 razy dziennie, a drugi pies siedzi na łancuchu:roll:
Nie wierzę tez w dopilnowanie spacerów:shake:
No i ten nieogrodzony teren...
Lady to spory pies, spragniony ruchu; co bedzie jak zechce wyjsc poza porą spacerów?
Co o tym myslicie, prosze o dyskusję, jest mi ciezko:roll:
[B]Teresa Borcz, alex1 - dziękuję za pomoc w zorganizowaniu wizyty i jej przeprowadzenie[/B]