Jesteśmy w przechowalni na własne ryzyko i własną odpowiedzialność. Nie chodzimy tam od wczoraj i każdy , kto tam chodzi - wie - jak jest. Dorośli sami odpowiadają za siebie, a niektórzy dorośli także za wspaniałe dzieciaki, które są tam z nami i którym musimy zapewnić bezpieczeństwo.
To dzięki Basi , Jej opanowaniu.....
Jeśli chodzi o podwiezienie - było proponowane, ale tak to jest jak nie słucha się innych......
Maks nie zaatakował na spacerze..... sama wiesz najlepiej.
Jeśli chodzi o wsparcie - pomagamy sobie, tak jak potrafimy wzajemnie. POmagamy, ale pod warunkiem, że chcemy.Słuchamy co inni mają do powiedzenia, nie atakujemy bez powodu.....