Jump to content
Dogomania

nombre

Members
  • Posts

    377
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by nombre

  1. na jakie konto wplacac poeniadze to wspomoge troche zbieranie na DT
  2. czemu nie dał rady, załamał sie czy czy zachorował?
  3. [quote name='Gabcia26']Saba już jest na stronie fundacji SOS :-))[/QUOTE] podaj linka, bedzie łatwiej jej szukac
  4. [quote name='Gabcia26']Już jestem po rozmowie z Panią Moniką z Fundacji SOS i biorę się za pisanie maila z danymi o suni. Pani Monika nic nie obiecuje, ale sprawą się zajmą :-))[/QUOTE] Nareszcie cos pozytywnego, najgorsze to zostac samemu i nie miec narzedzi zeby samemu pomoc zwierzeciu
  5. [quote name='Gabcia26']Czy jest tu na forum Ktoś z jakiejś Fundacji ?? Sama nie poradzę sobie w znalezieniu domku dla suni Saby :-([/QUOTE] [URL]http://www.fundacjasosdlazwierzat.org/kontakt,2.html[/URL] zadzwon do SOS moze znaja kogos kto bedzie ja chcial. Dziewczyny pomożcie, Gabcia nie da rady sama!
  6. Tacy ludzie nie powinnie miec zwierząt a weterynarz nie powinien wykonywac swojego zawodu!Jestem z tamtych okolic i chetnie bym sie dowiedziala ktory to weterynarz zeby innych przed nim ostrzegac
  7. [quote name='Gabcia26']Podnoszę temat!! Czy znajdzie się Ktoś, kto pokocha tą sunię i da jej kochający i spokojny dom? Saba jest trudnym psem, ale czy dlatego ma trafić do schroniska i pogarszać swój stan psychiczny??? Może jest ktoś kto da jej szansę na szczęśliwe życie ?? Ona ma dopiero około 2 lat i naprawdę szkoda by jej było aby zmarnowała sie w schronisku:-(([/QUOTE] Kurcze przykra sytuacja, wiem co czujesz bo do mnie przezostatanie 3 tygodnie przyblakaly sie az 2 psy, na szczescie udalo mi sie poszukac im domow. Szkoda by bylo Suczki w żorskim Azylu, tym bardziej ze kontak z ludzmi mialaby tam ograniczony, a po paru tygodniach jechalaby do schroiska w Bytomiu. sprobuj moze skontaktowc sie z fundacja SOS dla zwierzat , wprawdze to nie ich region , ale moze pomoga. Bez pomocy innych osob ciezko bedzie cos zdziałac, wiem to z doswiadczenia.
  8. udało sie, pieska zostawiły osoby które go znalazły. Wieczorem wkleje jego zdjęcie
  9. dopiero co powolutku przestaje sie tak bardzo martwic suczka a tu nowy pieske na glowie.wcoraj znajomi znalezli przywiązanego do drzewa malego, mlodego pieska, tym razem w okolicach Rybnika, wiec niesety musze sobie radzic sama. Jest jednak nadzieja ze jutro piesek bedzie mial dobry, nowy dom.Trzymajcie kciuki.
  10. zawsze mam otwarte bardzo szeroko. Chcialam jeszcze dodac, ze zazdrosze ze na trenie katowickim sa mozliwosc dzialania, ja jestem przyzwyczajona do dzialania samodzielnego, bo nie mieszkam w Katowicach tylko pod Rybnikiem(Świerklany) i zawsze wylewam morze łez, gdy dzwonie do gospodarki komunalnej , błagam ich zeby zglosili ze przybłakał sie pies, a slysze ze im szkoda pieniedzy zeby zaplacic za niego Żorskiemu Azylowi. Rybnickie schronisko tez nie moze mi pomoc bo to nie ich region. Staram sie ze wszystkich sil, ale niestety nie zawsze moge sama sobie poradzic z biurokracja i bezdusznoscia ludzi, a zwierzakow nawet nie mam gdzie przetrzymac na tymczas bo u mnie w domu tez pelno.
  11. juz zadzwonilam, psa odebrala 21 lipca a ja pieska od 19 czyli od dnia kiedy wezwalam schronisko nie widzialam. Mam nadzieje ze sie suczki nie pozbyla na dobre, jak Pani mysli? schronisko kazalo mi sie przyjrzec sytuacji i w razie czego bedzie sprawdzalo co sie dzieje. Nie wiem czemu ale ja mam radar w oczach i od razu poznaje kto ma niewlasciwe podejscie do zwierzat, a tej pani z oczu dobrze nie patrzylo.
  12. kiedy? wlascicielka mieszka doslownie 2 metry od mojego biura a psa nie widze, a jak ona z nia cos zrobiła. Na jakiej zasadzie odbywa sie wydanie psa wlascicielowi, poprostu przychodzi i mowi ze to jego pies, czy gdzies zapisuje sie jego dane, wrazie jakby nagle okazalo sie pies znowu w cudowny sposob sie zgubił?
  13. bo wielu ludziom w przeciwieńsywie do zwierzat brakuje serca. A pozniej inni zarzucaja , ze zwierzeta kochamy bardziej niz ludzi.. Gdyby ktos tylko chcial odrobine pomóc staruszce, wiem ze jestem tutaj nieznana , ale to tylko dlatego, ze zazwyczaj radze sobie jakos sama, na wlasna reke szuka domow, wyciagam z pewnego azylu,gdzie nie ma wolontariatu i z wlasnej kieszeni wykladam pieniadze zeby przeniesc zwierzaka ktorego nikt nie chcial do lepszego schroniska
  14. zyje tylko nadzieja, ze cudowny doktor Czogala, i pozostali lekarze z kliniki,ktorzy lecza tam zwierzaki, zajrza na mała i jej bardzo chore zęby i nie pozwola jej umrzec
  15. Staram sie jak moge, zeby działac w sprawie malutkiej babcinki. Skontaktowalam sie z fundacja SOS, bardzo licze na ich pomoc. ile bym dala zeby wycignać ja z tego schroniska i żeby ostatanie lata/miesiace życia spedzila wsród osób ktore je kochają. Gdybym mogla, wzielabym ja ze sobą, ale mam juz dwa boksia, jednego kundelka, i dwa koty.
  16. Prosze o pomoc! Wczoraj po przyjezdzie do pracy zauwazylam ze na przeciwko kamienicy siedzi, maly czarny, wystraszony piesek. Od razu zaczlam pytac sasiadow i przechodniow czy nie wiedza czyj moze byc, niestety nikt nie byl w stanie pomoc a stan psa wskazywal na to ze nie ma domu(strasznie smierdzial, byl brudny i wychudzony),po odczekaniu godziny, liczac na to ze wlasciciel sie zajdzie postanowilam wezwac schronisko.w miedzyczasie kupilam mu jedzenie z saszetakch, gdyz wczesniej zauwazylam ze nie potrafi sobie poradzic z jedzeniem ktore zostawiaja mu inni ludzie, i w taki sposob powolutku zdobywajac jego zaufanie zwabilam go do mojego biura gdzie dalam mu jesc, pic i przygotowalam poslanie.Schrnisko przyjechalo dosyc szybko i zabrala staruszke na Milowicka.Poniej rozmawialam jeszcze z ludzmi ktorzy mowili ze widzieli juz ja o 5 rano. Po poludniu zwitala do mnie pewna pani ktora powiedziala ze jest wlascicilka tego pieska a od wieczorem im uciekl i go szukaja, a dodam ze pies stal 30cm od ich kaminicy.opowiedzialam jej cala sytuacje i to ze bardzo dziwne jest to ze go szukali jak on od paru godzin czekal pod ich kaminica i nikt o niego nie pytal, powiedzialam tez ze pies jest strasznie zaniedbany i ze ma problem z jedzeniem na co pani ze ona ma 15 lat i chore zęby dlatego nie radzi sobie z twardym pokarmem. poinformowalam ja ze piesek jest w katowickim schronisku i zaproponowalam ze zadzwonie do nich i powiem ze go odbiora na co ona ze dziekuje ale go raczej nie odbierze bo jest za stary. Brak mi slow na cala sytuacje, bo podejrzewam ze piesek raczej sie nie stracil tylko zostal wywiziony pare przecznic dalej z nadzieja ze nie wroci a znalazl droge powrotna a pani przyszla sie zapytac tylko dlatego zeby przed sasiadami robic dobre wrazenie.Dadam ze nie byla absolutnie zmartwiona jego znikniciem a tym bardziej tym ze jest w schronisku. Dzisiaj dzwonilam zeby dowiedziec sie w jakim jest stanie i jak sobie radzi z jedzeniem i z faktem ze zostala porzucona po 15 latach. ale nikt poki co nie potrafi mi udzielic informacji. Prosze czy jest ktos kto moglby do niego zajrzec, moze jakas osoba tam pracuje jako wotontariusz i moglaby przypilnowac zeby zdostawala miekka karme bo boje sie o nia strasznie, dodtakowo nie moge znisc mysli ze raczej nie ma szans na adopcje w tym wieku i umrze w samotnosci, pozbawiona milosci
×
×
  • Create New...