No wiec z psami ze schronu tak moze byc. Mialam podhalana ze schronu, w domu napoczatku jak aniolek, a potem zaraza nagryzl tyle ludzi ........mial swoje dobre strony, nie uciekal, nie szczekal, jezdzil pieknie samochodem, no nikt nie wszedl do ogrodu, pieknie chodzil na spacery bez smyczy, nie czepial sie nikogo na spacerach, ale lubil pilnowac dokladnie i nie lubil jak go ktos chcial glaskac.