Dzisiaj tak na spokojnie rozmawiałam z Pania Alą (cieciową) i okazuje się, że ta sunia była tylko chwilowo w tym niezbyt ciekawym domu - zaraz po tej aferze Pani Ala pytała kobitkę, czy nie chciałaby oddać psiny, bo ma dla niej wspaniały domek. Usłyszała, że nie może jej oddać, bo to nie jest ich pies tylko koleżanki i jest u nich tylko do czasu jak koleżanka wróci.
I właśnie koleżanka wróciła i zabrała sunię do domku.
Mam nadzieję, że to rzeczywiście była sunia koleżanki i do niej wróciła.