Li jest nieszczęśliwa bo przez śnieg nie pozwalam jej uskuteczniać Lisowego, ukochanego, spacerowego zajęcia, czyli udawania wiewiórki
Przez śnieg nie zauważyłam też głupiej rozbitej butelki na polance i piesa znów ma rozciętą łapę :/ "na szczęście" rozcięła sobie palec od góry, a nie poduszkę, więc w sumie jej to nie przeszkadza ;) ranka jest mała a posoka się lała tak, że cała nasza trasa była zbroczona krwią :p wliczając w to klatkę schodową i moje spodnie.
Jak więc widać śnieg to samo zuo :p niech sobie już idzie