Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. To cudowne wiadomości! Emma właśnie tak wyglądała na tym pierwszym zdjęciu - rezolutna i śliczna. Nic dziwnego, że spodobała się tak szybko, jak tylko ogłoszona. Sonia też śliczna i kochana.
  2. [quote name='malawaszka']- ona miała słabiutkie mięsnie i jak się to odbudowało to była stabilniejsza[/QUOTE] Ta też wcale nie ma mięśni. Z daleka nie wygląda na chudą, bo ma ogromną klatkę, szerokie żebra. Ale jak dotknąć, to łapiny chude jak patyczki, żeberka wszystkie czuć, wszystkie kosteczki tylko skórką powleczone. Dlatego tak mnie te jej żebra i klatka niepokoiły, a to tylko kontrast pomiędzy innymi częściami ciała, a klatką sprawił, że klatka wygląda, jakby w środku miała piłkę połkniętą. Może stąd sunia kojarzy się ze starowinką, taką z uwiądem starczym. Młoda wygląda zupełnie dobrze, ma cienką wartwę na kościach, łapki mocniejsze.
  3. Córka też prawdopodobnie rodziła (albo miała ciąże urojone), sutki ma też wyciągnięte jednak, nie tak jak starsza, ale ma. Jak wydobrzeją trochę, podjadę i zrobię starszej wyniki krwi, a jak się uda złapać, też moczu. Wetka mówiła, żeby z kąpielą poczekać, aż trochę ranki się wygoją, więc parę dni po weeekendzie dopiero je wypiorę i wyrównam włosy. A później dopiero te wyniki. Tak, ze z ogłaszaniem nieco poczekajmy, nawet myślałam o zdjęciu kamienia z zębów, ale to nie na żywca, a małe muszą ochłonąć po niedawnej narkozie. Bo z takim zapaszkiem z japy są niezbyt atrakcyjne.
  4. A Zuzi, jak uzupenila niedobory przeszło to drżenie/niedowład? Bo my mamy wrażenie, że ona chodzi resztkami sił i lada chwila się przewróci. A jednak chodzi, a nawet biega czasem i jeszcze się nie wywróciła.
  5. Wróciłyśmy. Bardzo grzeczne w aucie (byłam sama) - w dużej wyścielonej miednicy platikowej, na przednim siedzeniu leżały bardzo grzecznie. Starsza - świerzbowiec MARTWY, trochę jaj. Młodsza - czyste uszy. (w schronisku pani mówiła, żeby pokazać uszy starszej wetowi, bo nieciekawie tam jest). Zdziwienie, że świerzbowiec martwy, bo to, co było podawane, nie likwiduje akurat świerzbowca. Ale może nie wszystko, co aplikowali zapisali w karcie w schronie. Młodsza - mleko w sutkach, okolica jednego opuchnięta, lekko przebarwiona. Dostałam na wstrzymanie laktacji, bo jak to początek ciąży urojonej, to lepiej podać. Po zębach sądząc wet dał starszej 6-7 lat. Max 8. A widząc zęby młodszej zwątpił, bo wygląda na sporo młodszą, zachowuje się też młodo, a zęby ma identyczne, jak starsza. Kamień okropny. Zapaszek z mordki i u jednej i u drugiej niezbyt miły. Starsza wygląda na bardzo zniszczoną, wychudzoną, więc to chodzenie niepewne może się stąd brać. Zwłaszcza, że może osłabił ją dodatkowo zabieg. Jak chodzi, to tak zawija jakby biodrami, łapy tylne do środka stawia, jak przystanie, to łapa tylna lewa jej się trzęsie czasem. Może też była mocno ugryziona (to te ślady na tylnej łapie, trochę starych strupów i wgłębienie) i pozostałości po nim. Gdyby to się nie poprawiło, to może to trzeba prześwietlić, bo może od kręgosłupa. Wokół oczu przebarwienia od wydzielin z oczu, ale nie ropnej, ale przezroczystej, takie łzawienie, u obu. Starsza ma suchą skórę i łupież, suchy, młodsza tłustą. Ale to jak skóra długo pozatykana dredami pooddycha może się nawet samo unormować. Dostałam środek na uszy, na oczy, na laktację. Uszy wyczyszczone, zakropione. Byłyśmy w gabinecie 50 minut!
  6. Honda biega wszędzie za małą i pilnuje, co tamta robi. Mała szaleje za aportami, ale niestety Grace też i muszę uważać, co i komu rzucam, bo już raz się zderzyły w akcji. [IMG]http://img33.imageshack.us/img33/2027/minimatkaicrka2.jpg[/IMG] Jak je przywiązałam do brzózki, żeby jakoś jednak foty wyszły lepsze, to zaczęły okropnie szczekać i też niewiele z tego wyszło. [IMG]http://img849.imageshack.us/img849/2881/minimatkaicrka3.jpg[/IMG] [IMG]http://img36.imageshack.us/img36/3913/minimatkaicrka4.jpg[/IMG]
  7. [IMG]http://img703.imageshack.us/img703/3254/minimatkaicrka1.jpg[/IMG] [IMG]http://img713.imageshack.us/img713/7239/minimatka1.jpg[/IMG] [IMG]http://img220.imageshack.us/img220/9189/minimatka2.jpg[/IMG]
  8. One chodzą własnymi drogami, śpią oddzielnie, mała jest bojowa i śmiała, starsza bardzo smutna. Zaraz jadę do weta. Ale wrzucę fotki z dzisiaj. Na razie kiepskie, bo dziś ponury i ciemny dzień u nas. A one nie ustoją w miejscu, no i takie małe, że musiałabym na leżąco robić zdjęcia. [IMG]http://img69.imageshack.us/img69/6691/minicrka1.jpg[/IMG] [IMG]http://img441.imageshack.us/img441/9673/minicrka2.jpg[/IMG] [IMG]http://img525.imageshack.us/img525/2650/minicrka3.jpg[/IMG] Córeczkę łatwiej focić, bo choć ruchliwa, to jednak głowę u góry nosi i jest fotogeniczna.
  9. [quote name='Poker']Nie mam na myśli Twoich psów tylko te małe sznupki czy to je puszczasz luzem poza posesją?[/QUOTE] Te małe traktuję też jako moje, miałam je też na myśli. Ale nie martw się, one pilnują mnie i nie odstępują - trzymają się blisko, prawie wchodzą pod nogi. Słuchają, - to były kiedyś domowe psy, mała zakręcona jest na aporty. Zresztą Honda je pasie. Tylko po ciemku je wiążę.
  10. Moje "poza posesją" to zupełne odludzie. Po prostu moje psy traktują posesję tak, że np. nie załatwią tam potrzeb fizjologicznych. Dlatego wychodzimy poza furtkę kawałek, do lasu lub na łąkę, ale nikogo tu nie ma, nic nie jeździ.
  11. Jak jechały? Grzecznie i cichutko. Jak śpią? Każda oddzielnie, mimo, że mają miejsce, żeby się zmieścić w jednym legowisku, to młoda nie bardzo chce wpuścić starą, więc też jej przygotowałam legowisko, obok. My nie pozwalamy wchodzić psom na górę domu, po schodach, więc zostają na dole, jak my idziemy spać na górę. Małe zostaną z dużymi na dole, w nieco innej części salonu. Już były przez dłuższą chwilę z nimi same, panuje spokój. Na krótkich spacerkach trzech, poza posesją, były wszystkie (5) - trzymają się razem, pilnują człowieka, a duże pilnują małych. Zapewne byłoby im lepiej znaleźć dom wspólnie, zwłaszcza dla starszej. Ale poobserwuję, jakie są ich relacje, bo właściwie tak jak widzę, to chodzą na razie swoimi drogami i wcale nie wyglądają na jakieś bardzo zżyte ze sobą.
  12. Jutro wieczorem wybiorę się do weta z obiema - niech obejrzy uszy, oczy, oceni stan ogólny, obejrzy ranki posterylkowe. Foty jak po pracy będzie jeszcze jasno - jakieś cyknę, ale jeszcze nie do ogłoszeń, tylko tak, informacyjnie. Chciałabym je w niedzielę wyrównać maszynką z dystansem, przyciąć kudełki przy pazurkach, może troszkę wykąpać. Wtedy foty lepsze. Ale tak naprawdę one będą efektowne dopiero, kiedy odrosną im kudełki, a to nie tak prędko idzie.
  13. Pooglądałam je trochę dokładniej. Starsza ma na tylnej łapce starą, dużą ranę, już zagojoną prawie. Nie wiem, czy to jest powodem, czy coś innego, ale ona dość dziwnie chodzi. Jakoś tak stawia nogi inaczej, niż młoda. Przednie lapy też, ale tylnymi bardziej zawija. Myślałam, że w domu na śliskim tak niepewnie chodzi, ale na dworze to samo. Mój syn twierdzi, że ona wygląda na bardzo starą, albo bardzo chorą albo i to i to. Mnie się wydaje chwilami, że wszystko OK, no, może rzeczywiście ma więcej lat, ale chwilami też mam jakiś niepokój o nią. Mąż nawet to jakoś przyjął, że jest nas więcej, ale spytał, czy ja naprawdę myślę, że te potworki znajdą dom. Bo on sobie to słabo wyobraża. Córka od razu określiła je jako okropne brzydule, później przyznała, że nie są aż takie straszne, a nawet mają miłe mordki.
  14. Dziś muszę jechać, za pół godziny mam pociąg. Ale jutro po pracy porobię trochę fotek i pokażę. Dziś wrócę późno, a jeszcze trochę pracy mam na jutro, więc nie dam rady. Jutro po południu (jak zdążę) podjadę do weta, bo uszy starszej mi się nie podobają. No i w ogóle niech oceni stan i wiek niezależnie od weta schroniskowego.
  15. Na razie nie ma co robić fotek, bo nieciekawie wyglądają z tymi wygryzionymi plackami. Niech trochę odrosną im kudełki. Duże suki OK, łagodnie i taktownie się zachowały, zapoznane z małymi poza domem, ale oczywiście córka moja nie zdążyła zapiąć dużych na smycze, więc biegły do nas największym pędem i byłam w strachu. W domu obwąchały wszystko, dostały jeść, napiły się i łażą. Trochę się boję, bo mała szczerzy zęby do Tajgi i kłapie na Hondę. Duże nic na to, odchodzą, ale mam nadzieję, że małe przestaną zaczepiać w ten sposób, bo mogą oberwać za którymś razem. To domowe sunie, sępią o jedzenie, łapką trącają, jak coś chcą. Mama wydaje mi się starsza, niż podali w schronie, a córka za to być nieco młodsza. (podali na obie 6 lat). Matka ma wyjątkowo szeroko żebra, klatka jakaś okrągła i ogromna w stosunku do reszty (i to mnie trochę niepokoi, jeśli chodzi o jej stan).
  16. Kora, ja będę dopiero PO ich odebraniu, więc po 10:00. Chyba już będziesz na nogach i po wizycie w piwnicy... Dzięki, bo chyba nie dam rady dziś nic uszyć.
  17. Najgorzej, że minusa dziś strzeliłam, miałam pojechać do naprawy z jego laptopem (ten, co spadł w Sylwestra), a zapomniałam go z wiatrołapu. Miał żal, że on wystawy, weterynarze, inne sprawy, a ja nawet tego nie zrobiłam, a w końcu moje psy mu laptopa zrzuciły.
  18. [quote name='malawaszka']kawałek koszulki starej, wyciąć z tego prostokat materiały, niewielkie otworki na 4 łapy, doszywa się tasiemki, potem jeszcze tylko wyciąć trójkącik żeby suczka nie posikała i gotowe, ale trzeba pilnowac, zeby otwory na łapki nie były za duże bo będa tamtędy kombinować,[/QUOTE] Mam super wzór po Heidi, podarta mocno, duża, ale zostawiłam, żeby właśnie mieć wzór. Ale padam, nie wiem, czy mam siłe szukać materiału, szyć i to za godzinę dopiero zaczynać (tz jest na chodzie, bo jedzie aż 60 km po córkę odebrać ją z pociągu, a pociąg opóźniony o godzinę! Nie chcę szyć przy nim.)
  19. [quote name='kora78']wysle priorytetem to powinno byc na drugi dzien. ew mozesz do mnie podjechac po to. ja tam dojechac nie moge, bo nie mam co z dzieckiem zrobic. nie mam innego wyjscia, nie wymysle. co do fryzurek to tez sie boje.[/QUOTE] Myślałam, że wyjechałaś. Ale jak jesteś, to chętnie podjadę. Szycie w nocy - oczy bolą. Podaj mi adres na pm.
  20. Biedak, smutny jest strasznie i nie ma się czemu dziwić. Naprawdę piękny pies z niego.
  21. Jak wyślesz, to dojdą nie wiadomo kiedy. A są potrzebne od razu. A jeśli one jeszcze nie mają założonych kubraków czy kołnierzy, to czarno widzę - już mogły rozlizać i rozdrapać ranę. Kupię jadąc do domu - zahaczę o weta. (i mam nadzieję, że nie opóźni to wiele, bo przecież jestem w pośpiechu - muszę zdążyć pojawić się w pracy). Zobaczę, czy yorki nie zostawiły jakichś ciuchów. Albo coś naprędce uszyję za chwilę.
  22. [quote name='malawaszka']ja to się tego boję... bo tam raczej nie przejmowali się fryzurą i ich adopcyjnością po tym strzyżeniu tylko pozbyli się kołtunów[/QUOTE] Niestety, też się boję. Ale na żywca trudno byłoby je obciąć tuż po przyjeździe, bo ze strachu mogą wyrywać się i kąsać. Więc po prostu niech kudełki odrastają. Zanim ranki się zagoją i szwy zdejmą, może coś troszkę odrośnie. A wtedy będą bardziej oswojone (mam nadzieję) i dadzą się upiększyć. Bardziej się boję tego, że nie można ich kąpać na razie, a będą smrodkami. Ale trudno.
  23. Wieści pewnie dopiero będą późnym wieczorem, po przywiezieniu małych zapoznajemy je z dużymi, zarządzam co i jak, oddaję je w ręce domowników, a sama pędzę do pracy i na dyżur w zk. Wracam około 22:00. Foty dopiero w czwartek, a jutro tylko krótkie info, jak się maluchy mają.
  24. A kto to malik? Gdzie jest, bo już się pogubiłam?
  25. Tak, między 9 a 10 je odbiorę. Chyba obwodnicą jadąc jakoś się zmieszczę w czasie, bo niestety bedę mogła wyjechać dopiero po 8:00. Nie wiem, jaki stan dróg vbędzie po nocy. Najwyżej kilka minut się spóźnię, trudno. Albo i więcej niż kilka jak drogi zawieje i oblodzi.
×
×
  • Create New...