-
Posts
2783 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by marako
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Ale super zdjęcia piorunów! Zazdraszczam (mój badziewny aparacik niestety nie nadaje się do takich zdjęć, więc nawet nie próbuję, choć zapewne nawet lepszym nie udałoby mi się nic nawet w porywach osiągnąć, więc tylko przeżywam i napawam się chwilą oglądania takich zjawisk). Ktoś tu wcześniej pisał o jakiejś zeszłorocznej nocy pełnej nieustających błysków. Pamiętam ją doskonale i u nas, zwłaszcza, że wiele/większość błysków było całkiem poziomych na pół szerokości widzenia. Czy macie może własnoręcznie ufoconą taką poziomą błyskawicę?- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
mix Sznaucer Wera. Cudna ale bez szans... Warszawa. Adoptowana
marako replied to pidzej's topic in Już w nowym domu
Wera jest piękna, a niszczenie zapewne po jakimś czasie, gdy zyskałaby pełne poczucie bezpieczeństwa zanikłoby. Jest bardzo zbliżona wyglądem do sznaucerki, mocnej budowy, jak moja olbrzymka. Po opisie sądząc, charakter ma też mocno sznaucerowy, czyli bardzo sensowny dla otoczenia. Większość kłopotów z niszczeniem rzeczy przecież wynika ze stanów lękowych, a te przy właściwym prowadzeniu (przez tego jedynego, własnego człowieka) zanikną lub się zmarginalizują. (nie mówię o lęku przed burzą, strzałami itp., ale i taki lęk nie musi prowadzić do spustoszenia czynionego wokół przez psa) Ach, gdybym nie miała już 2 dużych suk... Ale wierzę, że miłośnicy sznaucerów się zgłoszą i sunia znajdzie dom. Może sensowny byłby tymczasowy u jakiegoś doświadczonego miłośnika tej rasy? Bo w najlepszym nawet azylu/schronisku nie ma chyba jednego opiekuna dostatecznie długo każdego dnia? Nie mam doświadczenia w szukaniu domów, ale zapewne trzeba ją ogłaszać i pokazywać - sznaucery znajdują zwykle domy i to często niezłe. Mojemu tymczasowi mniej podobnemu do sznaucera olbrzyma specjaliści znaleźli dom i za parę dni będzie już u nowych ludzi. Trzymam kciuki za Werę. -
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Z trzema naraz do weta... Podziwiam. Nawet też kiedyś miałam podobny pomysł, ale, że Tajga w aucie rzyga , a i Marko też podrzyguje od czasu, Grace się ślini, to wożę je pojedynczo. Zresztą inne gabaryty do przewożenia - moje łącznie prawie setkę ważą. A prowadzisz je do gabinetu razem? Dziś też byłam u weta (Marko coś ma na wargach/ustach, czy nie wiem jak nazwać tę część mordy, raz mniej, raz więcej, raz strupki, raz odapadają i się sączą). Chcę go oddać w dobrej kondycji, bo wiem, że w 8 miesiącu, z dwulatkiem trudno byłoby od razu biegać po weterynarzach, a i nad psem trudno byłoby im na początku zapanować. Dostał zastrzyki witaminowe i żel do smarowania buźki. Był kochany i miły dla pani doktor. Za to jak wracaliśmy przez las, spotkaliśmy przypadkiem moje suki na spacerku z córą i dziewczyną syna (tak z kilometr od domu). Wymyśliłam, że dodam Marko do kompletu, wypuściłam go do nich, on do nich pobiegł, a ja odjechałam. Po chwili patrzę, a Marko galopuje za mną. To ja nogę na gaz i usułuję mu uciec po tej wyboistej drodze i tylko się modlę, żeby do nikt inny nie jechał, bo rozjedzie głupka (głupków, bo panny dołączyły). Myślałam, że zostana, ale za chwilę, jak zwolniłam pod domem, dobiegły do mnie. Marko pierwszy, potem długo, długo nic i dziewczyny. Noga trzęsła mu się po tym biegu ze dwie minuty. A suki padły na taras i nie chciały pójść ze mną naprzeciw Adze i Kasi. Poszedł tylko Marko. Dobrze, że droga jest leśna, prowadzi tylko do naszego przysiółka z kilkunastoma mieszkańcami, dalej się kończy, ale jednak trochę ludzi jeździ, bo myślałam, że dostanę zawału.- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Nie jest tak źle z tym warczeniem. Wymyka mu się to już rzadko. To przytulaśny pies się zrobił. Zresztą do obcych (np. do nas) jak był jeszcze "na wolności", podchodził otwarty, bez złych zamiarów. Dopiero tu zaczął stróżować najgorliwiej ze stada i furiacko oszczekuje obcych (raz z chapnięciem ząbkami). To strachliwiec i dlatego chyba sobie musiał wyrobić taki wizerunek - psa reagującego od razu na najmniejszy przejaw zagrożenia, zdominowania. Ale to już przepracowaliśmy, no i nas pokochał, a to wyklucza robienie krzywdy. Franek go często głaska, jak to dziecko niezbyt umiejętnie. Z rzadka Marko warknie ostrzegawczo, że sobie nie życzy, czasem (częściej) próbuje zabawy w podgryzanie, a ja na zimne dmucham, żeby Franka za twarz nie złapał ząbkami, bo głupek trochę nie patrzy, za co łapie w zabawie. Grace i Tajga są np. wzorami dobroci i cierpliwości do domowników. Bo w ogóle to ząbkami Marko lubi podgryzać czasem rękę tak, jak lubią szczeniaki (oni przez cały czas się kotłują z Tajgą z zębami na wierzchu i to wspaniała zabawa jest dla niego). Wtedy też wydaje warkotliwe dźwięki. Głównie taki odcień "wrrrr" mu został, od przytulania blisko ma do zabawy w podgryzanie, więc staram się i te zapędy powstrzymać, choć nie ma w nich agresji, ale wystarczy, by przestraszyć dziecko. Ja jestem przeczulona na tym punkcie WŁAŚNIE dlatego, że oni wybrali Marko z uwagi na stosunek do dzieci. Ale oni tu byli kilka godzin, ich starszy syn bawił się z psami, widzieli też jak Marko traktuje Franka. (tyle, że Franek miał do molestowania też Tajgę i Grace i statystycznie 3 razy rzadziej podchodził do Marko niż będzie ich dziecko) -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Takie też miałam plany (ochłodzenia), ale raczej każdą chwilę poświęcam na oduczanie go warczenia w sytuacji, gdy ktoś go obejmuje, przytula (więzi). Obejmowanie go wywoływało (i czasem jeszcze wywołuje) warkot. A na nowym miejscu dzieci zapewne zechcą go przytulać. i może być nieciekawie. Wiele już osiągnęliśmy i staram się teraz to utrwalić wykorzystując czas, jaki mi został. Marko na początku, w pierwszym miesiącu pobytu okropnie warczał i próbował gryźć, na próby "dominacji" poprzez objęcie go czy choćby przytrzymanie przez paręnaście sekund. Trzeba było reagować ostro i trzymać go krótko, co oczywiście poskutkowało jako takim posłuszeństwem. Teraz nabrał zaufania, kontakty nasze są bliskie i jest bardzo posłuszny i kochany, ale czasem jeszcze coś mu się zapomni jak go ktoś (nawet ja) obejmie, trochę poburkuje, ale teraz skutkuje parę słów w stylu "no coś ty, Marko, daj spokój kochanie" połączonych z poczochraniem, pogłaskaniem (nie zaprzestając obejmowania) i od razu robi się miły i kochany, rozluźnia się i nawet głupio mu, że wcześniej burczał. Kontakty z Frankiem są OK, daje się głaskać, ale Franek wie, że jak Mako zawarczy, to trzeba spokojnie go zostawić i nie przeszkadzać. Niestety dalekie jest to moje działanie "oduczające warczenia" od ochłodzenia stosunków, powiedziałabym, że podnosi temperaturę do wrzenia. -
Sznaucer miniaturowy i jego OSTATNIA SZANSA??? JUŻ w DOMU!!!!
marako replied to malawaszka's topic in Już w nowym domu
Świetne ujęcia Luny i Hipcia. A Luna rzeczywiście ma charakterek - trafiłaś z tym określeniem. To rzeczywiście Bestyjka. (przynajmniej tak jej z oczu patrzy) -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Gdybym wiedziała, że po nim ta "przeprowadzka" spłynie, łez byłoby niewiele, bo ja potrafię wytłumaczyć sobie pewne konieczności. Ale męczy mnie, co ON będzie przeżywał, jaki będzie rozżalony i załamany, jak zawali mu się to, co wypracowaliśmy razem. On w dalszym ciągu chodzi za mną krok w krok, jeszcze nie jest pewny na 100% swojej sytuacji, a dostanie potwierdzenie, że nie można być pewnym niczego i będzie na pewno cierpiał i tęsknił. A już nie daj Boże warknie na dzieciaka, (a w tej sytuacji, gdy pies jest rozdrażniony i tęskni, to może reagować bardziej nerwowo, jak dzieciak będzie zbyt namolniy). Jeszcze 4 dni... -
[quote name='weszka']Bardzo dziękujemy :p Jubilatka obżarta kostka smacznie śpi, a przed chwilą była już pierwsza awantura bo Sympa doskoczyła do Vesper :angryy::mad:[/quote] Awantura pomiędzy Vesper a Sympą, czy Dirki się obudziła z jubileuszowej drzemki i stanęła w obronie? 3 lata to wspaniały wiek dla olbrzymki. Przyłączam się do życzeń (Twoich imieninowych też). [SIZE=1](moja Grejsulka już niedługo dobiegnie do piątki, strasznie ten czas pędzi. Planuję ogromny wołowy tort, choć mam awersję do gotowania mięcha, ale czasem dla psów się łamię)[/SIZE]
-
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
A tu już więcej towarzystwa: [IMG]http://img440.imageshack.us/img440/1358/bitwa.jpg[/IMG] Marko i Grace lubią popijać wodę z bidetu: [IMG]http://img440.imageshack.us/img440/6240/migpijzbidetu.jpg[/IMG] Ale tak naprawdę Marko prawie zawsze towarzyszy Tajdze. [IMG]http://img86.imageshack.us/img86/1672/mitwprogu3.jpg[/IMG] Nie wiem, czy nie za duże są tym razem te zdjęcia (podmieniłam, bo poprzednie były za małe stanowczo). Ale przynajmniej coś widać, bo na poprzednich niewiele. -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Jeszcze tydzień, więc dopóki wątek trwa - aktualne zdjęcia: [IMG]http://img31.imageshack.us/img31/1210/mnaodchodnym2.jpg[/IMG] [IMG]http://img22.imageshack.us/img22/7426/mwpowojnikach.jpg[/IMG] [FONT=Times New Roman]Przy okazji powojnik, który już w pierwszym roku wyrósł na 2,5 metra i cały jest w kwiatach. Drugi, posadzony obok - 40 cm i miał krótko tylko 3 kwiaty.[/FONT] [FONT=Times New Roman][/FONT] [IMG]http://img86.imageshack.us/img86/8357/mzklonem.jpg[/IMG] [FONT=Times New Roman][/FONT] [FONT=Times New Roman][/FONT] [IMG]http://img35.imageshack.us/img35/1345/mwoddalibiegniedomnie.jpg[/IMG] -
Sznaucer miniaturowy i jego OSTATNIA SZANSA??? JUŻ w DOMU!!!!
marako replied to malawaszka's topic in Już w nowym domu
Mój syn (wcześniej "cudowne dziecko", poźniej bdb student niełatwego kierunku, ze stypendium naukowym) przez 4-5 lat po uzyskaniu absolutorium kończył ostatni rozdział pracy z coraz mniejszym animuszem (na utrzymaniu dziewczyna + małe dziecko) , co rok upewniał się w dziekanacie, że nie jest za późno. Ale jakoś rok temu podjął ostateczną decyzję, że jego dziedzina nauki go już nie interesuje i wyrzucił wszystkie notatki z tym związane. Od razu odżył. Ale ja do dziś mam doła, bo jednak trochę lat to trwało i szkoda tak stawiać sprawy. Życzę Ci szybkiego finału. -
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Dokładnie taki sam syf był w lecznicy w moim pobliskim powiatowym miasteczku, jak pojechałam tuż po przywiezieniu Marko pytać o kastrację. Do tego wet był zainteresowany masową eutanazją niechcianych zwiarzaków. Kłaków spoconych nie eksponował, ale to była inna pora roku, a pewnie też miał takowe w dużej ilości. Taki urok niektórych małych miasteczek widocznie.- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Że już nie wpomne, że nie tylko baby się mogą ostro spiąć. Grace odgryzła niedawno Marko kawałek ucha (kawałek ciała z futrem, bo chciał dokończyć jedzenie z jej miski (poprzedniego dnia mu się udało, powarczała, ale odpuściła i pojadł sobie spokojnie jej jedzonko, bo swoje już zdążył wcześniej połknąć), myślał, że znowu ten numer przejdzie i się przeliczył. Oczywiście przez parę dni później opiekowała się nim, lizała mu to ucho i nawet od tej pory się jakby bardziej polubili.
-
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Właśnie przyszedł mail od ludzi Marko. Czułam, że odezwą się lada dzień. Napisali, że przeprowadzają się 13 lipca. Pewnie wcześniej jakoś głupio im było, że to się tak przeciąga i woleli poczekać na konkrety, a nie znowu tylko odkładać w czasie. Zaraz w pierwszy weekend po przeprowadzce będą zabierać Marko (właśnie zaczęłam ryczeć). Marko za długo już jest tu, żeby go nie pokochać[SIZE=1].[/SIZE] Jest bardzo otwarty, szybko się uczy, a nawet już zamyka dziób, jak go o to proszę (żeby nie budził Franka). W ogóle, widać, że sprawia mu przyjemność bycie posłusznym, przywołany przybiega pędem. Tajga to też pieszczocha, ale o wiele bardziej zdystansowana i niezależna, jak kot. Przywołana przychodzi, ale bez pośpiechu. Grace i Marko to dwa raptusy i łakomczuchy, razem sępią, razem piją z bidetu, razem panikują przed burzą, mają podobne reakcje jakby byli spokrewnieni. Ale też okazują jakby więcej uczucia i dają się bardziej kochać. -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Jak byli u nas, mówili, że w domu nie mają nawet kompa. Trudno w takie herezje uwierzyć, ale tak chyba widocznie czasem bywa; nawet znałam rodzinkę z trójką dzieci w wieku szkolnym, którzy nie mieli komputerów z przyczyn zgoła nieekonomicznych (bardzo wysoki poziom dochodów pana domu robiącego w polityce wysokiego szczebla, żona niepracująca, wysoki standard życia) ale ideologicznych. -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Właśnie robię porządki na biurku i okolicach i natknęłam się na kilka karteczek z nieznanymi numerami telefonu. Na pewno jeden jest Kikou (kiedyś rozmawiałyśmy o obecnym Hektorze, żeby go przewozić do Trzebnicy z Koszalina), bo jest jakaś wzmianka go identyfikująca, jest też kilka bardziej niezidentyfikowanych, ale z podobnego okresu dziejów. Jestem okropną bałaganiarą, ale nie wyrzucam niczego, o czym nie wiem napewno, że jest niepotrzebne. Podzwonię jutro na wszystkie te numery (nie zdziwcie się, że usłyszycie mnie na linii, bo wasze telefony też zapewne mam zanotowane - z różnych wątków na dogo spisuję czasem takie dane na wszelki wypadek, czasem zapominam od razu podpisać kogo lub czego dotyczą zapiski. Mam przeczucie, że jednak to przeprowadzka zajmuje ich tak mocno, że się nie odzywają przez pocztę elektroniczną i że lada dzień jednak sprawy się wyjaśnią, jakkolwiek by wyglądały. 22 czerwca pisali, że nie mają jeszcze w rękach kluczy, ale, że sprawy się za parę dni sfinalizują i żebym kupiła im dla Marko legowisko, w którym spędzi parę dni przed wyjazdem i pojedzie, żeby było mu raźniej w podróży ze "swoim kawałkiem domu". Pewnie z tymi kluczami potrwało tydzień, a kolejny przeprowadzka z małym dzieckiem, rozpakowywanie itp. Może pani gorzej się poczuła (jest w ciąży), a pośpiech nie służy dobrze w takich sytuacjach. Myślę, że trzeba kilka dni jeszcze odczekać, żeby podjąć jakieś nowe działania. Dzięki, że jesteście czujni i gotowi mnie wesprzeć w razie jakiejś klapy. -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Przed chwilą byliśmy w lesie na wieczornym sikanku, a tu... wysyp robaczków świętojańskich, czy jak ktoś woli świetlików. Nie widywałam ich od wielu lat, więc zawołałam rodzinkę. Córka (17 letnia) widziała je po raz pierwszy w życiu. Mąż twierdzi, że w Polsce nigdy nie widział, a syn, że raz, czy dwa razy kilkanaście lat temu. Nawet wzięliśmy Franka, który jeszcze nie zdążył zasnąć, a teraz gada przed zaśnięciem, że kocha latarkowe robaczki, a nawet coś mu się wymsknęło, że sam jest robaczkiem. Numer jakiś z 19 maja znalazłam w rozmowach przychodzących, ale nie odbierał telefonu. Spróbuję jutro. -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Pisałam (a ich ostatni mail jest z 22 czerwca). Wszystkie ich maile, a wcześniej telefony (głównie od pani) były bardzo ciepłe i wyzierała z nich troska i zaangażowanie w los Marko. Mieli dać znać do tygodnia od tegoż maila już z dokładnym terminem przyjazdu (ale nie mieli jeszcze wtedy w ręku klucza od nowego domu,a coż dopiero mówić o mieszkaniu tam). Z tego co wiem, nie mają w domu komputera. Muszę dokładnie umiejscowić w pamięci moment, kiedy przysyłali karmę, bo pisałam o tym tu na dogo. Dzień wcześniej był od tego pana telefon i może już miałam nową komórkę i numer został w pamięci. Jak znajdę, to tam zadzwonię. Dzięki za szybkie odezwanie się. Pomaga mi to, że nie jestem sama z różnymi takimi niepokojami. -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Trochę martwi mnie brak kontaktu z ludźmi Marko (mamy tylko mailowy, bo po stracie komórki zniknęły mi kontakty, a chyba na nowej nie było rozmów telefonicznych - trudno mi to sprawdzić; chyba będę musiała podzwonić na wszelki wypadek na wszystkie niezidentyfikowane odpowiednio stare wyświetlone numery). Mam nadzieję, że to sprawa zamieszania przeprowadzkowego i że się odezwą, bo nawet nowe legowisko już na nich czeka. Ostatni tydzień burzowy to był horror - musiałam sypiać w salonie, bo Marko to straszny cykor, musi być w bliskim kontakcie z człowiekiem, nawet jak tylko błyska bez grzmotów. Sukom się udzielił ten strach i zgodnie też nie chciały wychodzić na siku -nawet rekordowo przez 16 godzin, kiedy burza zaczęła się wczesnym popołudniem, a przez całą noc kapało i błyskało raz dalej, raz bliżej! Nawet rano najpierw stały przez parę minut i obserwowały, czy na pewno już jest spokojnie, a dopiero potem było długie sikanko. Trzymajcie kciuki, żeby przyszedł wkońcu po 2 tygodniach milczenia jakiś mail od "rodzinki Marko". Nie liczę na to, że Ty malawaszko masz ich numer telefonu (ale cuda się ponoć zdarzają...) -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Mieszkamy na piaskach, do najbliższej rzeczułki kilka kilometrów w linii prostej. Podtopienie mało prawdopodobne. Bardziej - przywalenie dorodnymi sosnami (rok temu wiatrołom- padło około 10 tuż przy naszym domu, a w okolicznym lesie kilkadziesiąt). -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Właśnie zakończyłam (po 34 godzinach pracy z 4 godzinną przerwą na spanko i kilkoma półgodzinnymi na oddech i jedzonko) pewną pilną pracę, coś w rodzaju wielowymiarowej łamigłówki. Dwa ostatnie tygodnie wyglądały podobnie - dobrze, że młoda ma wakacje i zajmowała się psami. W międzyczasie z rodzinką Marko wymieniliśmy maile, z których wynika, że jego dni są tu policzone. Trudno mi się z tym pogodzić. Teraz też mam gula w gardle i łzy mi się cisną do oczu, jak to piszę. Właściwie to Tajgę oddawałabym bez takiego żalu, jaki odczuwam co do Marko (Tajgusiu, wybacz!). Uspokoję się dopiero, jak on zapomni o mnie, zaufa i pokocha tych ludzi. Jutro /na życzenie właścicieli/ kupuję mu legowisko, które pojedzie z nim i zapachami Tajgi i Grace. Odrobaczyłam go znów i podaję mu preparat na stawy. Chciałabym, by był szczęśliwy i jak najmniej odczuwał tę dysplazję. Marzę o tym, by oni pokochali go bezwarunkowo takiego jaki jest (jest kochany, ale specyficzny, trzeba go rozumieć i umieć z nim rozmawiać). Marko mi ufa i otworzył się na mnie całkowicie, mamy wspaniały kontakt i życzę sobie, żeby ci ludzie też odgadli, odkryli klucz, który go otworzy na nich. Na pewno dozna wielkiego zawodu rozstając się z nami, ale cóż, tak musi być. Napiszę, jak tylko będę znała termin jego wyjazdu. Jutro po pracy wkleję parę nowych zdjęć /jak pije z bidetu, je itp./ (dziś padam i idę spać). Aha. Panicznie boi się burzy. A przedwczoraj Grace odgryzła mu kawałek ucha. (dzień wcześniej chciał odgonić ją od jej miski, bo on pędzi i zawsze zjada pierwszy, choć dostaje najwięcej. Starły się, po czym ona oddała mu resztę swojego jedzenia. Następnego dnia wymyslił sobie, że ona znowu mu ustąpi, a ta nie dała za wygraną i ścęły się już na poważniej i tym razem mu nie dała miski). Bardzo jej było żal później, lizała mu tę ranę wiele razy, ale od tej pory zawiązała się między nimi nić przyjaźni - wcześniej istniala dla niego tylko Tajga, a teraz często kładą się z Grace obok siebie na legowisku. -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
[FONT=Verdana][SIZE=2]Końcówka roku szkolnego, więc siedzę po 14 godzin w pracy i mało się widuję z psami. Jeszcze tak z tydzień, a później więcej luzu, ale ... chyba już bez Marko.[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Marko coraz kochańszy - daje spokojnie wyjmować kleszcze z każdego miejsca, lubi głaskanie i pieszczoty. Nie jest już tak niecierpliwy i namolny (choć nadal chodzi krok w krok za człowiekiem - nie licząc podążania za zwierzęcym tropem).[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Odkryliśmy jego dziwną stronę (wygląda na traumę) - panicznie boi się piłki. Za pierwszym razem, jak zobaczył toczącą się piłkę, chciał w panice wejść na ścianę i cały się trząsł. Trochę jest już lepiej, bo widzi, jak inne psy traktują piłkę (Grace się bawi, Tajga ignoruje), ale i tak chowa się w najdalszym kącie i odgradza jakimś człowiekiem. Chyba miał jakieś przeżycia związane z kopnięciem piłką. [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]To kochany pies, ale zbudowanie poczucia bezpieczeństwa wymaga więcej jeszcze czasu i stabilizacji. Nie ma w nim uporu takiego jak np. u Tajgi, która jak poprzedniego dnia była na smyczy odciągnięta od jakiegoś interesującego miejsca, to następnego dnia już bez smyczy tam konsekwentnie (wolnym krokiem) idzie i jest głucha na odwoływanie. Marko w tym wypadku zawróci, bo nie realizuje postanowień z takim uporem, jest bardziej posłuszny. Grace różnie - raz zwycięża upór, a raz posłuszeństwo i to widać w jej oczach, zanim jeszcze podejmie postanowienie. Trzy podobne psy, a charakterki mają jednak inne. Marko nie zraża się niepowodzeniami, próbuje wciąż nawet, jak mu coś nie wyjdzie. Grace się demonstracyjnie obraża lub wpada w depresję (ale widać, że jej bardzo zależy). Tajga najmniej się przejmuje , bo uważa, że tu rządzi, więc jej się należą różne rzeczy bez łaski i nie musie się obrażać, ani o nie się dopominać.[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Rodzinka od Marko nie daje znaku, a ja jeszcze nie dzwoniłam. Ale do końca czerwca raczej Marko będzie jeszcze z nami. Dobrze, że jest po kastracji, bo Grace ma cieczkę.[/SIZE][/FONT] -
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Spokojnie. Moje też przez pierwszy miesiąc były onieśmielone nocnym życiem lasu. Za to teraz muszę je zwoływać po ciemku przez pół godziny. Szlag mnie trafia, bo mam perspektywę 4 godzin snu, a one mi zabierają kolejne minuty, zarazy jedne. Od czasu do czasu, jak już przegną biorę je na smycze wieczorem, ale na smyczy nie umieją sikać ani tym bardziej koopać, bestie i też włóczę się od krzaka do krzaka, a one się plączą, ale nie sikają. Tak, że się ciesz, że wracają. Moje tylko podczas deszczu nie chcą wychodzić nawet po 8 godzinach zamknięcia i nawet nie dadzą się ciągnąć na smyczach, tak się zapierają.- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Jeden chłopiec ma 11 lat, drugi 2 lata, a we wrześniu będzie jeszcze jedno dziecko. Bardzo trudno mi przychodzi myślenie, o tym, że nie możemy zostawić Marko, nie jestem w tym odosobniona - wszystkim jest bardzo szkoda się z nim rozstawać. Powody są jednak 2, różnego rodzaju. T[COLOR=black][FONT=Verdana]rudno wyprowadza się trójkę dużych psów na spacery, bo napędzają się wzajemnie do złego, a mniej więcej co trzeci dłuższy spacer to spotkanie z jakimiś spacerowiczami, biegaczami lub rowerzystami. Jeśli my nie zobaczymy ich pierwsi i nie zdążymy upiąć - biegną jak szalone, żeby oszczekać i nie dają się przywołać. Potem sto tłumaczeń, przeprosin itp. i okropny kac. A będzie jeszcze gorzej, bo w pobliżu buduje się parę nowych domów. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Doszło już do tego, że wstaję o 4:00, bo już o 5:00 boję się iść z trzema psami - czasem ktoś idzie do rannego autobusu. Po południu wychodzę tylko na drogę blisko domu na kilkanaście minut, takie mam lęki. Dopiero wieczorem, po 20:00, jak wraca z pracy tz, idziemy jeszcze na spacerek, bo z nim czuję się pewniej (najwyżej on zbierze za szczekanie).[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]To może jeszcze dałoby się jakoś przepracować i może udałoby się dużym nakładem pracy nauczyć je posłuszeństwa .[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Druga, trudniejsza sprawa koszty - przy dużym psie duże. Już wydatki związane z Tajgą nasza córka okupiła rezygnacją z jakiegokolwiek wyjazdu wakacyjnego w tym roku (my od lat żyjemy niezmiernie oszczędnie, nie wyjeźdżamy od 15 lat nigdzie, jedynym naszym wyskokiem ponad skromną codzienność była nasza Grace i teraz Tajga, jednak córkę zawsze choć na 2 tygodnie wysyłaliśmy na jakiś obóz z dziećmi z klasy lub z teatru). Możliwości innych cięć nie mamy, budowanie domku mimo 2 lat katorżniczej pracy przy jego samodzielnym wykańczaniu (i niewykończeniu) + parę perturbacji rodzinnych postawiło nas w trudnej sytuacji na kilkanaście lat. Trzeciego psa po prostu nie udźwignęlibyśmy finansowo. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana][/FONT][/COLOR]