Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. Smutne to bardzo, ale osobiście nie umiem się aż tak nad tym pochylić w kontekście długoszowego "zepsucia obyczajów". Sądzę, że tak było, jest i będzie. W pewnym sensie jest nawet lepiej, bo jest medialne nagłośnienie i ogólny sprzeciw - społeczne "potępienie" czynu. Kiedyś nikt by się nad kotem nie zastanawiał. Kiedyś takie wydarzenie w ogóle nie zaistniałoby medialnie.
  2. A co jest złego w "spoko"? (Abstrahuję od hymnu euro.) W niektórych sytuacjach spoko jest całkiem OK ;) Jak ma młodzież mówić - "dla Boga, uspokój się waćpanna..." ? Za moich czasów mówiło się "klawo". Każde pokolenie ma swoje "klawo" i swoich bigbiciarzy - tak mówił mój ojciec na wszystko, co nie było Anną Jantar czy inną Ireną Jarocką :)
  3. [quote name='LadyS'] i takich nauczycieli bym sobie życzyła w przyszłosci również dla moich dzieci, choć to raczej nierealne, żeby trafiła się cała taka obsada ;)[/QUOTE] No nierealne. Ale szkołom warto się dobrze przyglądać, bo proporcje tych czy innych "typów" w gronie nauczycielskim rozkładają się różnie. Ja - statystycznie - jestem zadowolona z obsady w szkole córki (choć nie jest oczywiście tak dobrze, że tego czy tamtego nie wymieniłabym na innego ;))
  4. Dlaczego śmiesznie? Brzmi bardzo dobrze. Właśnie to jest nieszczęście dzisiejszych szkół, że wielu nauczycieli to ludzie, którzy nic innego nie potrafią ze sobą zrobić. Pokończyli jakieś tam studia, na uczelnie się nie załapali, dobrej pracy nie znaleźli, no to do szkoły. Nie lubią młodzieży, często się jej boją a powołanie mają głównie do brania L4. Wciąż jest za dużo takich "nauczycieli", ale to oczywiście młodzież jest wszystkiemu winna ;)
  5. [quote name='LadyS']Widać mamy różne na ten temat zdanie, moje jest wzięte z poziomu osoby, która ma w tym kierunku odpowiednie wykształcenie ;)[/QUOTE] Mam nadzieję, że nie jesteś nauczycielką. Nauczyciele, którzy marudzą na młodzież jak Długosz, to przekleństwo dzisiejszej szkoły. Gdy mój mąż pracował w gimnazjum i liceum, to zawsze powtarzał, że woli dzieciaki nawet na przerwie niż przesiadywanie w pokoju nauczycielskim, bo to tam można stracić wiarę w przyszłość ;)
  6. [quote name='LadyS']No tak, język mas jest bardzo bogaty, ale ograniczony, nie rozwijający się - czyli znamy pulę słów i jej używamy, nie ucząc się jednocześnie nowych słów. Tego akurat się nie przeskoczy - po prostu znamy więcej słów, bo nie znaczy, że się rozwijamy ;)[/QUOTE] A co robimy? Wszyscy odwalamy pańszczyznę i dalej ni hu hu? :) Za każdym wykształconym człowiekiem stoi sześć pokoleń równie wykształconych przodków? I od kiedy tak stoimy w miejscu? Oczywiście, że się rozwijamy. Rzeczywistość zmienia się tak szybko, że język MUSI się rozwijać, choćby tylko dlatego, że trzeba ponazywać rzeczy i zjawiska, których wcześniej nie było.
  7. [quote name='dziuniek']jeszcze raz powtarzam(nie będę cytować samej siebie), że lektury powinno się czytać, zanim staną się lekturami, tylko jak do tego nakłonić młodzież? [/QUOTE] Hmm, zapytam o aspekt praktyczny - jest w tym kraju ktoś, kto potrafi przewidzieć kolejne posunięcia naszego ministerstwa edukacji narodowej? ;) A serio mówiąc, uważam, że niektóre lektury wprowadzane są zbyt wcześnie, więc tym bardziej nie bardzo - osobiście - widziałabym sens nakłaniania do ich czytania jeszcze wcześniej. [quote name='dziuniek'] Język ubożeje[/QUOTE] Pokażcie mi epokę, w której język mas był bogatszy. Nie wykształconych elit, ale ogółu, tego, co wiek temu - cytując Eco - tylko dziobał ziemię motyką pozostając od pokoleń w kompletnym analfabetyzmie. Kiedy był tak łatwy dostęp do edukacji, książki, słowa (także w internecie), kiedy takie masy ludzi przelewały się przez biblioteki za free? Tylko jedno się nie zmienia - narzekanie i marudzenie na młodzież. To jest ponadczasowe. Już Jan Długosz w swoich Rocznikach (XV wiek) biadolił na zepsucie obyczajów, zwyczaje młodych i to, że wszytko zmierza ku nieuchronnemu końcowi. Im był starszy, tym bardziej biadolił. Jaki procent młodzieży wiejskiej miało dostęp do nauczania na poziomie średnim w okresie międzywojennym, a jaki teraz? (Uwzględniając procesy urbanizacyjne.) No nie mówcie mi, że ich język był bogatszy niż obecnie :D
  8. Dostałam na pw wiadomość od Tilii, która jest przyblokowana na dogo, z prośbą o umieszczenie info o tym pudelku: [URL]http://www.wzajemniepomocni.pl/adopcje_zwierzat_pudel.html[/URL] Kudełek ok. 2 lata grzeczny, nieszczekliwy, zachowuje czystość, [COLOR=#000000]łagodny i szukający kontaktu z człowiekiem, przymilny. W boksie mieszka z innym psem, nie ma między nimi konfliktów. Pies mieszka pod Warszawą w fundacji Wzajemnie Pomocni. Brak danych o kastracji (ale sądząc po zdjęciach nie jest wykastrowany), problemach zdrowotnych i wielkości (tak ze zdjęć -średni?). Spróbuję poprosić o pozostałe dane wg metryczki[/COLOR]
  9. [quote name='Victoria']treny sa na koncu 2 albo na poczatku 3ciej gimnazjum ;) na pewno nie w podstawowce ;p[/QUOTE] Prawie na pewno ;) Sprawdziłam podstawę programową - w 5 klasie podstawówki przewidziane są wybrane wiersze klasyki polskiej, w tym Jana Kochanowskiego. Wybrane przez nauczyciela.
  10. W gimnazjum to na pewno już jakieś treny się omawia. Tak się zastanowiłam, czy nie wcześniej - czy czegoś nie wprowadzają już w podstawówce, bo mi się jakoś z lekkim stresem i "gimnastyką" polonistki kojarzą, co by złagodzić przekaz.
  11. W której klasie obecnie omawia się treny Kochanowskiego? *** [quote name='xxxx52']czy ja pomylilam watek i forum?[/QUOTE] W sumie można poprosić moda o przeniesienie do off topic jako osobny wątek - jest dość ciekawy.
  12. [quote name='Soko'] "Naszą szkapę" przerabiałam niespełna miesiąc temu[/QUOTE] Współczuję :) Ciekawe, że u progu XXI wieku wciąż epatuje się młodzież Żydem-handlarzem, co poduszkę spod dzieci chorej matki wyciąga.
  13. [quote name='Sybel']Albo Mickiewicz potępiajacy nastolatkę, że wzgardziła amantem, więc po śmierci jest błąkającą się duszyczką, ukazujący dzieciaki, które umarły, a nie zaznały w zyciu żadnej goryczy i teraz straszą. No dla mnie gośc miał ciężko poprzestawiane i nie jestem pewna, czy taka z niego super lektura.[/QUOTE] No widzisz, a moja niespełna 16-letnia córka lubi Mickiewicza. Szczególnie Ballady i romanse. To są sprawy tak indywidualne jak gusta kulinarne. Każdy w czym innym znajduje przyjemność. Co do Łysków, Naszej szkapy, to się zgadzam - to była szkolna droga przez mękę. Jednak były też osoby, którym te lektury bardzo pasowały. Ale teraz to już się chyba tego nie przerabia. ** Tak sobie myślę, że naiwne jest jednak oczekiwanie, że młodzież wieczorami z zapartym tchem będzie śledzić losy Stasia i Nel, a tym bardziej Bohatyrowiczów. Oni chcą zrobić swoje i iść dalej. Mnie się to - załóżmy - może nie podobać, mogę uważać na przykład, że każdy Polak przez duże P powinien znać i podziwiać takie a nie inne kamienie milowe w dziejach polskiej literatury. A może nie? Może to powinien być tylko taki "zaczyn", z którego każdy wybierze to, co mu najbardziej pasuje? (Plus posiadanie ogólnego poglądu, co i jak?) U mnie w domu też jest pokaźny księgozbiór - jest tych książek za dużo i z bólem serca niektórych zaczynam się pozbywać. Ale nie mogę powiedzieć, że staram się z nim zapoznać w jak największym stopniu. Stoją i lubię je, jak tak stoją - ale nie pamiętam, kiedy ostatnio sięgnęłam po Staffa, Szekspira, Reymonta, Prusa itd. Czytam nowsze rzeczy. Wcale się nie dziwię młodym, że im się nie chce czytać "Quo vadis?". Mnie by się też nie chciało. Co do współczesnych pisarzy, to niektórzy są omawiani, a przynajmniej rekomendowani jako lektura dodatkowa. To jest jednak śliski grunt i wymaga bardzo dobrego przygotowania od nauczyciela - choćby po to, aby dokonać wyboru lektury. Takich nauczycieli nie mamy zbyt wielu.
  14. Mój po groszku tak, ale brokuły i kalafior to już spokojnie wciąga.
  15. [quote name='Soko'] Nie rozumiem czym różni się czytanie Llosy od czytania Sienkiewicza, oboje wzbogacają słownictwo tak samo. Sienkiewicz, gdyby czytał Llosę, to by się w grobie obrócił, że go do takiego "mięcha" porównano :D ** Prawda jest taka, że niektórzy autorzy, niektóre tytuły, mają przechlapane, bo je wciągnięto na listę lektur. Ale ta lista wciąż się zmienia, a co za tym idzie, trudno mówić o stałym kanonie - jedne lektury mają więcej, inne mniej szczęścia (poza oczywiście takimi kamieniami milowymi, jak Bogurodzica, Kochanowski, Mickiewicz itd.). Teraz zresztą poloniści mają więcej swobody w doborze lektur dodatkowych. U mojej córki np. przerabiano Agatę Christi - i była to propozycja uczniów. [quote name='LadyS']Przeraża mnie takie podejście obecnej młodzieży, choć sama kilka lat temu skończyłam szkołę i tego nie było... A mnie się wydaje, że zawsze tak było :) "Pan Tadeusz" w ósmej klasie - matko i córko, jakie to były flaki z olejem. A później mi się spodobał - do pewnych lektur trzeba po prostu dojrzeć.
  16. [quote name='Ineger']Ja znam hiszpański i próbowałem czytać sobie sto lat samotności, czyli cien anos de soledad, ale to jest zupełnie coś innego, niż kiedy czytam Marqueza po polsku...rozumiem treść zdań, ale nie czuję piękna tej prozy( a hiszpanie i kolumbijczycy mówią, że jest piękna), nie czuję tego języka, nie potrafię odróżnić zdania udanego od zdania mniej udanego, i tak dalej.[/QUOTE] Już rozumiem, o co Ci chodzi. No tak, do tego trzeba być tzw. "natywnym". [quote name='dziuniek'] Teraz po licencjacie student czuje się co najmniej doktorem. [/QUOTE] Nie, nie wydaje mi się - przy tych problemach ze znalezieniem pracy, jakie młodzi dziś mają, licencjat to jest "zielona trawka". Może w naukach ścisłych jest inaczej. [quote name='dziuniek'] Spojrzałam na dół strony, wiecie że jesteśmy na forum "wszystko o psach"?;)[/QUOTE] Możemy zejść z Szekspira i Marqueza na Llosy "Miasto i psy" ;) ;)
  17. Myślałam, że z tym Szekspirem to taka trochę przenośnia :) Jasne, że do czytania tekstów z minionych epok potrzeba nie tylko znajomości języka ale i całego warsztatu dotyczącego procesów językowych, kultury czy historii okresu, z którego pochodzi utwór. Pod tym względem mamy kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem swoich rodzimych twórców, na przykład współczesnych Szekspirowi, choćby Sęp-Szarzyński.
  18. W Beskidach są szlaki - szlaki piesze, turystyczne. Nie sądzę, żeby to były drogi dostępne dla ruchu pojazdów silnikowych poza wyjątkowymi sytuacjami, jak dowóz zaopatrzenia do schroniska, który i tak odbywa się tylko na tych szerszych i przystosowanych do tego szlakach. Niestety motocyklistów spotyka się nawet na takich szlakach, na które nawet quad już nie wjedzie, bo są za wąskie.
  19. No właśnie, jak to jest z tymi quadami i motocyklami w lesie? To chyba nie jest legalne? Na majówce w Beskidach spotkaliśmy takich buców na ryczących maszynach i mieli raczej celowo zamazane rejestracje. Zresztą nikt ich tam nie złapie, bo jak? Okropne to - pomijając płoszoną zwierzynę (ten ryk niesie się po całym stoku), to zwyczajnie stwarzają zagrożenie dla pieszych turystów. Na niektórych szlakach celowo w poprzek są poukładane pnie drzew, ale jak nie są na tyle solidne, że ich nawet w czterech chłopa nie przeniesie, to znikają, tzn. są przesuwane ze szlaku. Dla mnie te rajdy po górach są barbarzyńskie - huk i smród :shake:
  20. [quote name='Ineger']Samo to, że rozumiesz, co tam jest napisane, to jeszcze nie znaczy, że "czytasz Szekspira w oryginale".....[/QUOTE] No ale już nie przeginajmy, że gimnazjum ma wypuszczać samych Barańczaków ;)
  21. [quote name='Ineger']No właśnie, bo to jest ważna sprawa...Stanisław Vincenz(taki mój najpisarz i najmyśliciel) w gimnazjum nauczył się czytać Homera w oryginale, czy po dzisiejszym gimnazjum dzieciaki wychodzą ze zdolnością czytania Szekspira w oryginale? Nie ma co porównywać dzisiejszych szkół do szkół dawnych, i to jest poniekąd rezultat tej demokratyzacji i tak dalej...Moim zdaniem obok takich zwyczajnych szkół powinny też istnieć publiczne szkoły elitarne, takie, w których kształciłaby się przyszła elita umysłowa i gdzie uczyliby naprawdę mądrzy nauczyciele, a nie głupie cipcie po polonistyce...[/QUOTE] Z drugiej strony, moje dziecko kończy przygotowanie do egzaminu FCE (bazując tylko na angielskim w szkole, owszem prywatnej, ale nie jakiejś super hiper za 3 tysiące czesnego miesięcznie i więcej - bo w Warszawie są i takie - a'propos szkół bardziej elitarnych) - w moich czasach to było nie do pomyślenia - dzięki szkole osiągnąć ten poziom angielskiego. Także w niektórych kwestiach się poprawia - mamy już ten angielski obowiązkowy od podstawówki. Mamy międzynarodową maturę. A tegoroczny egzamin gimnazjalny z części przyrodniczo-matematycznej, to ja bym chyba kiepsko zaliczyła, tak nawiasem mówiąc...
  22. [quote name='Martens']Ja dodam jeszcze schab z truskawkami i imbirem :loveu: [/QUOTE] Nadziewany czy duszony "w"? Daj przepis, brzmi pysznie, uwielbiam imbir a właśnie udało mi się kupić piękne, sprężyste bulwy :)
  23. [quote name='Sybel'] Moja mama jest wykładowcą uniwersyteckim i mówi, że z roku na rok jest gorzej i bardziej żałośnie, jeśli o poziom wiedzy ogólnej i oczytania chodzi. [/QUOTE] To jest właśnie to upowszechnienie uniwersytetów (ogólnie szkół wyższych), o którym pisze Umberto Eco w podlinkowanym eseju. Przedwojenna matura była odpowiednikiem magistra w czasach, w których robiło go moje pokolenie. Obecnie magisterka, a już na pewno licencjat, jest często odpowiednikiem matury w moim pokoleniu, a to wykształcenie, które to moje pokolenie odbierało na poziomie magistra to dziś oceniam na niezły doktorat. Dostępność wykształcenia, i te wszystkie akademie "dansu i lansu", fabryki magistrów, stopniowo deprecjonują tytuły naukowe, co nie oznacza, że drastycznie zmienia się procent ludzi dobrze wykształconych w społeczeństwie. Tyle, że u tych, którzy są prawdziwie wykształceni, wydłuża się CV - ten proces widać w podaniach osób szukających pracy. Mamy też niż demograficzny w rocznikach studenckich i uczelnie jakoś muszą się utrzymać, nikt nie chce zwalniać pracowników i likwidować katedr, więc obniża się kryteria. Uniwersytet Jagielloński w ubiegłym roku przyjmował na historię maturzystów bez matury z historii (!), żeby jakoś zapełnić sale wykładowe. Przyjdzie wyż, to się trochę zmieni. Inna rzecz, że faktycznie gdy czyta się cv osoby po dwóch fakultetach, z rozpoczętym przewodem doktorskim, biegłą znajomością dwóch języków, podstawową dwóch kolejnych, która od x czasu szuka pracy i nie może znaleźć, no to człowiek sobie uświadamia, że coś jest jednak nie tak w tym kraju.
  24. [quote name='Basia787']Ogólnie owoce jakoś mi do mięsa nie pasują.[/QUOTE] Nie pasują? Toż to najmilsza podniebieniu kompozycja :) Filet z brzoskwinią, indyk z żurawinami, kurczak duszony w jabłkach, schab ze śliwką. Mniam, mniam, same pyszności :) Spróbuj domieszać surowych warzyw czy owoców do psiego posiłku - tylko na początek po troszeczce, zaczynając od łyżki dosłownie lub dwóch, trzech, jeśli pies duży, i obserwując psa, a raczej to, co z niego wychodzi. Ważne, żeby było dobrze rozdrobnione (wytłoki z sokowirówki zmieszane z sokiem albo warzywa/owoce utarte na drobnych oczkach tarki. Zobacz, jak reaguje. Jeśli dobrze, to można zwiększyć dawki i jak najbardziej można dać surowego buraka, pietruszkę czy inne warzywa. Cenna też jest zielenina - nać pietruszki, młode liście kalarepy (zaczyna się sezon), ja daję też kiełki lucerny - taka młoda trawka :) Mój psiak lubi leśne owoce - jagody, jeżyny i maliny - pod warunkiem, że naprawdę są z lasu, a nie z plantacji :)
  25. [quote name='Ineger']I nie rozumiem tego biadolenia nad "upadkiem czytelnictwa"...czego byście chcieli, żeby 60% społeczeństwa czytało Jaspersa albo Camusa? Czytanie to zawsze było zajęcie tylko pewnej, nielicznej wartwy społeczeństwa, a te biadolenie nad upadkiem czytelnictwa musi się kojarzyć z jakąś nadzieję na znaczną poprawę stanu rzeczy, co jest głupie i nigdy nie dojdzie do urzeczywistnienia. I racja (że nie ma co biadolić). I nie do końca racja (że tylko nieliczna warstwa i że się nie poprawia) ;) Lubię ten tekścik Umberto Eco na ten temat: http://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=80007&aid=387289&answer
×
×
  • Create New...