Jump to content
Dogomania

Kociabanda2

Members
  • Posts

    8278
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kociabanda2

  1. [quote name='Aneczka&Sułtan']atak był delikatny. Piesio trochę się potrząchał. Pani miała z nim jechać do weta. Jeśli właściciel nie podpisze zobowiązań do zabezpieczenia psa pies zostaje u "nowych" tak ustaliłam, a ja im już pomogę gdyby doszło do sądu![/QUOTE] no dobra. To mówisz, że o 13.00 stare DS ma być u nowego DS?
  2. o matko!! I jak sobie z tym atakiem poradzili w nowym DS?? Pani ze starego DS nie wiedziała, że adresówkę można do obroży przypiąć? Co ona? Przecie my mieszkamy na wsi a nie w kosmosie :shake:
  3. [quote name='Nutusia']Ogłoszenie na bramie... no WOLNE ŻARTY!!!!! A pogodę za oknem widzieli?!?!?!?!?!!? I uciekł nie po raz pierwszy! Faktycznie trzeba było nie podawać telefonu, cholercia... O której ten egzamin, bo jednak bym kciuki potrzymała - tak pro forma! :)[/QUOTE] ja już pytałam przez tel :eviltong: O 17.00 :) Ja już kciuki trzymam, bo to ważny egzamin a weekend Ania miała ciężki :/ No ja w każdym razie po tym weekendzie czuję się jak koń po westernie :(
  4. [quote name='Agnezia']Dziewczyny nie wyciągajcie pochopnie wniosków na temat tego właściciela. Może wystarczy go trochę uświadomić a nie od razu skreślać. Zresztą nie wiemy w jaki sposób szukali. Nie każdy jest taki obeznany w psich tematach.[/QUOTE] Nie skreślam, nie skreślam. Napisałam przecie, że zadbany był :) Ale nie dałabym nr tel do nowych właścicieli tylko najpierw sprawdziła starych i kazała podpisać im umowę adopcyjną. Jak będzie ok to poprosiłabym nowych o zwrot i szybciuko podsunęła innego boksia, np. Pedra: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/178705-Bokser-mix-Pedro-bez-palca-bez-brody-bez-domku...-Czeka-w-Milan%C3%B3wku[/URL]... ale i bliżej na pewno nie jeden chętny boksio się znajdzie :) [URL="http://www.dogomania.pl/threads/178705-Bokser-mix-Pedro-bez-palca-bez-brody-bez-domku...-Czeka-w-Milan%C3%B3wku..."] [/URL]
  5. [quote name='Kociabanda2']Myślę Ania, że nie powinnaś podawać tym właścicielom nr tel do nowej rodziny. Uważam, że w takim przypadku powinnyśmy postąpić jakby to adopcja była a nie odnaleziony właściciel. Sprawdźmy ten jego dom i jeśli zdecydujemy, że można im psa zwrócić to z umową adopcyjną, gdzie zobowiązaliby się do lepszego nadzoru nad nim i założenia chipa oraz adresatki.[/QUOTE] sprawdźmy najpierw tych ludzi. Niech sobie nie myślą, że teraz tak łatwo odzyskają psa. Może to będzie dla nich jakaś nauczka na przyszłość.
  6. [SIZE=3]Myślę Ania, że nie powinnaś podawać tym właścicielom nr tel do nowej rodziny. Uważam, że w takim przypadku powinnyśmy postąpić jakby to adopcja była a nie odnaleziony właściciel. Sprawdźmy ten jego dom i jeśli zdecydujemy, że można im psa zwrócić to z umową adopcyjną, gdzie zobowiązaliby się do lepszego nadzoru nad nim i założenia chipa oraz adresatki.[/SIZE]
  7. [quote name='Aneczka&Sułtan']słuchajcie, chyba znalazł się właściciel 8) piesio wabi się Baks zwiał któryś już raz :angryy: wcześniej przyprowadziły go jakieś dzieci. dzwonił do mnie sąsiad Państwa, którzy go prawdopodobnie zgubili :roll: czekam teraz na telefon. dam Państwu telefon do nowej rodziny, niech sami załatwią sprawę. JA mam w razie czego umowę, w której napisałam, że psa znalazłam. Kurde, ludzie powiesili ogłoszenie o zaginięciu na bramie :crazyeye: mieszkają gdzieś na granicy JAbłonny z Legionowem.[/QUOTE] czyli nasze plakaty o znalezieniu psa mieli praktycznie pod nosem... Wieszaliśmy przy Zegrzyńskiej na granicy Jabłonny z Legionowem... Nie wiem co o tym myśleć. Pies niby zadbany był jak go znalazłaś, ale kurde wysiłku w znalezienie go nie włożyli żadnego.
  8. no właśnie. Co u niego?
  9. i co? Pewnie nie zjawił się już z powrotem? :(
  10. [quote name='Awit']No świetnie:-)!! Kłopoty żołądkowe to na pewno na tle nerwowym, zmiana otoczenia, kolejna w ciągu ostatnich tygodni, nowi ludzie, nowy domek i układ pokarmowy odzwierciedla jego napięcie emocjonalne. Proszę, nie puszczajcie go ze smyczy na razie, niech Was pozna, zakładajcie mu np 10m smycz w parku, żeby pobiegał, zanim będzie chodził przy nodze. A i teraz niedługo zaczną się fajerwerki i znowu mnóstwo psów poginie:-([/QUOTE] Oj tak. Ze spuszczaniem ze smyczy nie należy się spieszyć. Niech minie kilka tygodni + cały ten okres okołosylwestrowy. W okolicach sylwestra każdy pies potrafi się przestraszyć i pognać przed siebie na oślep :( Zanim zaczniecie Lotuska spuszczać ze smyczy najlepiej zaopatrzyć się w kilkumetrową linkę. Chodzić na smyczy Robinek już umie, ale z przychodzeniem na wołanie jest kiepsko :( Trzeba go tego uczyć, czyli skarmiać smakołykami za każde przyjście na wołanie (oczywiście pies w tym czasie powinien być na długiej smyczy lub na jeszcze dłuższej lince). Częstym błędem ludzi jest karcenie psa po tym jak przyjdzie do nogi po dłuższym ociąganiu. Tego nie wolno robić, bo pies kojarzy kary i nagrody z ostatnią czynnością jaką wykonał, a ostatnią nie było ociąganie się tylko jednak przyjście do nogi. Drugim częstym błędem jest zmuszanie psa do chodzenia przy nodze po każdym przyjściu na wołanie. Czasem więc psa wołamy by faktycznie dalej już szedł z nami blisko, ale trzeba też często wołać psiaka [U]tylko po to[/U], by dać mu smakołyka i komendą np. "biegaj" z powrotem zwolnić do jego psich zajęć :) Dopóki jednak psiak nie nauczy się przychodzenia na każde Wasze wołanie lepiej nie spuszczać go ze smyczy/linki. Ćwicząc przychodzenie na wołanie wystarczy dać psiakowi pozorną swobodę za pomocą długiej smyczy lub jeszcze dłuższej linki.
  11. [SIZE=3]Byłam w sobotę u Pani z kiosku z pieczywem. Ciapek, który jak się okazuje ma na imię Łatek, też był :loveu: Fajnie było go zobaczyć po tak długim czasie. Mieszka na terenie jakiegoś zakładu, na którym jest też kiosk z pieczywem. Cieszy się na widok tej Pani. Jest przez nią i innych pracowników regularnie dokarmiany. Ma też budę. Niestety ogrodzenie jest totalnie dziurawe i często otwarta brama. Łatek może więc wychodzić kiedy chce, a obok dość ruchliwa ulica :( Przy mnie jednak nie kwapił się do wyjścia. To cieczki pewnie go skłaniają do wycieczek. Zostawiłam Pani nr tel do siebie w razie, gdyby była potrzebna pomoc. Łatek podobno ma mniej więcej 5-6 lat. Na łapkę kuleje już od bardzo dawna :( Usiłowałam wypytać Panią czy byłaby go w stanie złapać skoro Łatek jej tak ufa, ale dalej tego nie wiem :/ Zastanawiam się co dalej. Może przynajmniej udało by się go wykastrować? Za cieczkami i tak pewnie będzie latał, bo mu to już pewnie w nawyk weszło, ale wykastrować byłoby dobrze... Gdy rozmawiałam z Panią z kiosku moim oczom ukazał się straszny widok :( Na tej samej bocznej uliczce, tylko jakieś 200m dalej nagle pojawiło się 6-7 psiaków ganiających się w te i z powrotem. Pytam więc zdumiona co to?! Co jest grane?! Na co Pani powiedziała, że właśnie 200-300m dalej jest poważniejszy problem... Tam właśnie w rozsypującej się drewnianej chałupie mieszka facet. Gość nie ma pracy. Ledwie wiąże koniec z końcem, ale ludzie notorycznie podrzucają mu jakieś zwierzaki. Czasem przychodzi do Pani z kiosku coś kupić i się żali, że znowu mu jakieś króliki podrzucili... Podobno te 6-7 psów to wszystko jego... :crazyeye: :( Są też podobno koty, króliki i grom wie kto jeszcze... Zakładam, że wszystko niesterylizowane :( Niestety facet podobno nie jest zbyt komunikatywny. Nikogo do siebie nie wpuszcza. [/SIZE] [CENTER][SIZE=3]Ciotki i Wujkowie trzeba tym zwierzakom i facetowi jakoś pomóc! [/SIZE] [LEFT][SIZE=3] Czy jest ktoś chętny przejść się ze mną do tego gościa, rozeznać się w sytuacji?? [/SIZE] [/LEFT] [/CENTER]
  12. No to teraz trzymam kciuki za Anię, by egzamin dobrze poszedł :) :kciuki: :kciuki:
  13. ale numer :D Właśnie zobaczyła, że Lotusek już w DS :multi: Co za weekend! :D
  14. Optymizmem? Ja to normalnie w euforii jestem! :D Robin vel Lotus ma dom! Kota, o której pisałam wcześniej przekimała u nas jedną noc. Wygrzała dupkę, najadła się, a w piątek wieczorem zgłosił się po nią właściciel. Powiedział, że kiedyś się do nich przyplątała w ciąży, ale już wtedy oswojona była. Jak już było po wszystkim to ją od razu wysterylizowali, a jednego kociaka zostawili sobie. Niestety mamusia nie bardzo zgadza się z synkiem i często robi sobie wycieczki po okolicy. Doradziłam Panu by kupił jej obróżkę z adresatką skoro już wypuszcza. To chyba było w piątek wieczorem... chyba bo już mi się po tym weekendzie wszystko normalnie poplątało :-? Niestety jeszcze tego samego dnia sąsiedzi znaleźli 5-letniego boksera: [URL="http://www.dogomania.pl/threads/197088-WARSZAWA-znaleziono-boksera"]http://www.dogomania.pl/threads/1970...eziono-boksera[/URL] No i problem na maksa. Wieszanie ogłoszeń, wydzwanianie po ludziach, żebranie o DT dla niego... Wydzwoniłyśmy z Anią rachunki chyba za dwa miesiące :-( Cud normalnie, ale bokser już w nowym domu. Dacie wiarę? Sąsiedzi to mają szczęście :smile: Niestety o żadnym odpoczywaniu w ten weekend nie było mowy :roll: na dokładkę złapałam jakieś przeziębienie i boli mnie dosłownie wszystko :-( Czuję się jak koń po westernie, ale za to jakie wspaniałe nowiny tu zastałam!! :D Bilans weekendu potrójnie dodatni! Robinek i boksio w nowych domkach, a kota u właścicieli :) Co za weekend! :)
  15. [quote name='bazyl1987']Kiedyś Lotus teraz już Robin poznaje swój nowy dom. Nie wydaje się być ani zdenerwowany, ani zaskoczony zmianą otoczenia. Bawi się swoimi zabawkami. Byliśmy z nim już kilka razy na spacerze i poznaje Park Bródnowski z nosem przy ziemii :-) Robin jest bardzo towarzyski i można z nim pogadać jak z kumplem...sprawia wrażenie jakby wszystko rozumiał i może tak jest ? :-) Przy najbliżej okazji zrobimy zdjęcia ze spaceru i wstawimy na forum. Robinek ma małe problemy żołądkowe, ale mamy nadzieję, że do jutra mu się poprawi.[/QUOTE] Bardzo serdecznie witamy nowy domek Robina! :) Tak się cieszę!! :) Super, że się tu zalogowaliście. Będziemy bardzo wdzięczni jeśli czasem podzielicie się z nami jakimiś newsami o Robinku lub fotą :) Gdybyście nie mogli sobie poradzić ze wstawieniem zdjęć na dogomanię (trzeba przez hosting) to służę pomocą. Wyślijcie zdjęcia na maila: [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL], a ja wstawię zdjęcia na wątek.
  16. Matko, a ja właśnie chciałam usiąść do dalszego ogłaszania Robinka vel Lotuska! A tu takie wspaniałe nowiny!!!!!!! :multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi: Nie zaglądałam przez weekend, a tu takie wiadomości czekały :loveu::loveu:
  17. Co za weekend...:tard: Czuję się jak koń po westernie :shake: Kota przekimała u nas jedną noc. Wygrzała dupkę, najadła się, a w piątek wieczorem zgłosił się po nią właściciel. Powiedział, że kiedyś się do nich przyplątała w ciąży, ale już wtedy oswojona była. Jak już było po wszystkim to ją od razu wysterylizowali, a jednego kociaka zostawili sobie. Niestety mamusia nie bardzo zgadza się z synkiem i często robi sobie wycieczki po okolicy. Doradziłam Panu by kupił jej obróżkę z adresatką skoro już wypuszcza. To chyba było w piątek wieczorem... chyba bo już mi się po tym weekendzie wszystko normalnie poplątało :-? Niestety jeszcze tego samego dnia sąsiedzi znaleźli 5-letniego boksera: [url]http://www.dogomania.pl/threads/197088-WARSZAWA-znaleziono-boksera[/url] No i problem na maksa. Wydzwoniłyśmy z Anią rachunki chyba za dwa miesiące :-( Cud normalnie, ale bokser już w nowym domu. Dacie wiarę? Sąsiedzi to mają szczęście :) Niestety o żadnym odpoczywaniu w ten weekend nie było mowy :roll: na dokładkę złapałam jakieś przeziębienie i boli mnie dosłownie wszystko :-( Chce mi się do ciepłego łuzia... a tu w robocie trza siedzieć pracować i ogłoszenia Lotuskowi robić w międzyczasie... Zdjęciami Stefanka podzielę się z Wami później. Przepraszam :shake: Nie miałam kiedy przesłać ich w domu z komórki na kompa :(
  18. ale ulga.... :) To teraz jeszcze przestań ganieć po dogo i zacznij się uczyć :eviltong:
  19. Chipa brak :(( Aneczce i TZowi udało się go w końcu wpakować do samochodu i byli z nim u Banego. Niestety chipa nie znaleziono :( Wczoraj z TZtem Ani byłam rozwieszać ogłoszenia na Zegrzyńskiej w stronę Legionowa (czyli tam skąd psiak przyszedł). Oblepione wszystko. Telefon milczy :( Właściciel jednej z tureckich knajp gdy usiłowałam mu wytłumaczyć, że chcę powiesić na jego drzwiach ogłoszenie powiedział tylko łamanym polskim "pies problem" :P ale ogłoszenie wywiesić pozwolił :) W akcie desperacji obdzwoniłyśmy wczoraj z Anią wszystkich znajomych i nieznajomych, do których mamy telefony. Niestety zero perspektyw na DT dla boksia :placz: W najlepszym wypadku boks zewnętrzny na kilka dni. I to dobre na początek, [B]ale trzeba szukać dalej[/B]. Ile wytrzyma na dworze bokser z reumatyzmam????? No i na to też trzeba kasy, której nie mamy :( [B]BARDZO PROSIMY o jakieś grosiki dla niego :modla:[/B]
  20. [quote name='Aneczka&Sułtan']dziewczyny ratunku!!!! [URL]http://www.dogomania.pl/threads/197088-WARSZAWA-znaleziono-boksera?p=15809545#post15809545[/URL] jak nie urok to sraczka:/[/QUOTE] no pięknie... :mdleje:Czy wszystkie bidy z okolicy uwzięły się na jedno osiedle?
  21. kurcze... ja muszę już wychodzić, ale przydałoby się porozsyłać wątek żeby jak najwięcej osób zwołać. Może wspólnymi siłami coś mu znajdziemy...
  22. o masz... :( No to potrzeba na gwałt DT dla niego!
×
×
  • Create New...