znowu zastrzyki,jutro znowu kontrola,wzmianka o zabiegu...dalej zero ruchu-siedzi w kuchni-drzwi zagrodzone deską,bo nie chcę zamykac ich.Luna o dziwo siedzi z nia ,a ona nie lubi kuchni-wchodzi tam tylko zeby coś zjeśc...dziś dostała inny zastrzyk przeciw zapalny-jais piekący i piszczała strasznie,ale szybko ją uspokoiłam-dzielna dziewczyna.....mam nadzieję,że jednak bez zabiegu obejdzie się-jutro będzie mieć rtg robione-tak zrozumiałam.Ide do niej.