Jump to content
Dogomania

Dana i Muszkieterowie

Members
  • Posts

    7796
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Dana i Muszkieterowie

  1. Jak powiedział Arthur Schopenhauer: "Kto jest okrutny w stosunku do zwierząt, ten nie może być dobrym człowiekiem” . I tak naprawdę jest. Jesli ktoś krzywdzi zwierzę, skrzywdzi człowieka, prędzej czy póżniej, na pewno ... Lilek, ja też nie wierzę, żeby średnio inteligentny człowiek nie rozumiał o co kaman w tym wszystkim, to oczywista oczywistość, niestety...
  2. Marysiu, mnie też tak wywalało :shake:. Warto spróbować wejścia na dogomanię przez ustawienia, powinno pomóc :roll:.
  3. Hej Danusiu, chyba nam się udało jednocześnie być on line . Myślałam o zgłoszeniu do straży miejskiej, powinno chyba poskutkować. :roll: Panbazyl, zazdroszczę Ci tego kota bardzo ;). I zgadzam się z Tobą co do tego, że też nie chciałabym wracać do miasta. Na wsi żyje się jakoś ... bardziej refleksyjnie. Zauważam teraz, po przeprowadzce na wieś, o wiele więcej ... Widzę naprawdę kolory, czuję zapachy kwiatów, szum wiatru, chce mi się wychodzić na długie spacery, robić zdjęcia dzikich gęsi... Kocham wieś, ja - dziewczyna z miasta :crazyeye: . A co do psiaków, to moje też wychodzą najpierw na spacery na smyczach. Ważny jest też aspekt ewentualnych wypadów do miasta. Murzynek i Bari muszą znać bezkolizyjne spacerowanie ze smyczą.
  4. Rudy :multi: cudnie :multi:. W jakim jest wieku i jak się nazywa ? Panbazylku, czekam na fotki :lol:.
  5. Marysiu, pokażcie się nam tu choć na chwilkę z Boryskiem :lol:.
  6. [quote name='wellington']Jak bardzo ta smutna historia przypomina przypadki kalekich psow wywiezionych z Polski :( Wymieniac przypadkow ani osob odpowiedzialnych nie trzeba - wszyscy wiedza o jakich bandytow chodzi. Wellington, niestety to smutna prawda :-(. Lilek, ostrzeżenie Laokoona wtedy nie zadziałało .... Teraz też są naiwni wierzący w obiecany raj dla skrzywdzonych chorych psów :shake:. A co tak naprawdę się dzieje z tymi wywożonymi hurtowo biedakami ? :-(
  7. [quote name='doddy']No to obiecane niespodzianki: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=bMbtSzJA-IE[/URL] [URL]http://www.youtube.com/watch?v=9xaO72f_2Es[/URL][/QUOTE] To zagłodzone, skrzywdzone psisko (powinnam napisać szkielet psa :-() chodzi, biega, merda ogonkiem, bawi się i nawet już nieśmiało szczeka zachęcając do zabawy :multi::multi::multi:.
  8. Melisa pomaga:evil_lol:, spałam dobrze, sama się zdziwiłam, spodziewałam się że po tych przeżyciach nie zmrużę oka... Małe ADHD zupełnie sobie nie zdaje sprawy z tego, że na własne życzenie tak szybko sobie nie pobiega na wolności bez smyczki, trudno... Pobiega tymczasem w ogrodzie. Po tym incydencie musimy jeszcze bardziej intensywnie ćwiczyć u Murzynka przypominanie przychodzenia na wołanie ... natychmiast, a nie wtedy kiedy to małe ADHD chce lub po godzinie :diabloti:. Danusiu, też współczuję Wam bardzo tych przeżyć związanych z pogryzieniem Oskarka i męża. Kiedy Bari był mniejszy, miał wtedy niecały rok, zaczął się bawić właśnie z amstaffką. Sunia była jednak świetnie zsocjalizowana, kochana, wspaniała. A pogryzł Bariego w ucho jakiś mieszaniec, mix nie wiadomo czego. Właścicielem był jakiś chory człowiek. Wołałam wcześniej do niego, żeby zapiął psu smycz, wyśmiał mnie. Ugryziony został Bari, ja wrzeszczałam na faceta i na psa. Nie odpuściłam... Potem mąż powiedział, że byłam niezbyt rozsądna, bo mogłam zostać poważnie pogryziona. I rzeczywiście, pies chciał mnie capnąć w rękę, ale trafił na bransoletkę na przegubie. :evil_lol: Właściciel psa, który pogryzł Oskarka to Wasz sąsiad ? Ciekawe, czy pomogłoby zgłoszenie tego problemu w straży, przecież taki pies chodzący bez kagańca to potencjalne zagrożenie dla ludzi i zwierząt.
  9. Danusiu, właśnie dzisiaj po południu Murzynek spuszony ze smyczki na spacerze nagle sobie ...zniknął... Wołałam, krzyczałam, szukałam, szukał też Bari.... Wcięło, nie widać, nie słychać ... tego malucha w tych wszystkich letnich wybujałych pięknie zaroślach nie było wcale widać... Noszę zawsze ze sobą ciasteczka i wiadomo, trenuję przybieganie na wołanie... Przyleciał, nie zdążyłam Murzynka chwycić, znowu pobiegł :shake:. Wołałam, nie przybiegał..... Bari też zdenerwowany, zadzwoniłam do męża, przyleciał też szukać.... Po kilkunastu minutach, kiedy już prawie ryczałam, nagle wyłonił się z krzaczków zachwycony sobą, z merdającym ogonkiem Murzynek... Małe czarne Murzynkowe ADHD.... Powiedziałam, że malucha już nigdy nie spuszczę ze smyczy na spacerze, prawie zawału dostałam przez tego grzmota małego :shake:. Ale jednak przybiegł w końcu do mnie na to moje wołanie.... A ja ... piję właśnie już teraz chyba trzecią melisę :D :D :D.
  10. Garść małych - wielkich chwil z kilku ostatnich dni :lol:. Małe bocianiątko wytrwale trenuje latanie :lol:. [IMG]http://i47.tinypic.com/34ovtoh.jpg[/IMG] A dorosłe bociany zdobywają pokarm. Było tych bocianów na łące około 20 :crazyeye:. [IMG]http://i48.tinypic.com/1z1r66r.jpg[/IMG] A my jak zawsze grzeczni ;) idziemy sobie na spacerek :lol:. [IMG]http://i50.tinypic.com/23lmnly.jpg[/IMG] Burzowe chmury, choć pięknie wyglądają, to wzbudzają nieustająco niepokój. Powalone po nawałnicy drzewa leżą jeszcze do dzisiaj, nad jeziorem jest ich mnóstwo. Ze względu na niebezpieczeństwo wprowadzono u nas nawet zakaz wchodzenia do lasu... [IMG]http://i45.tinypic.com/2u930ye.jpg[/IMG] A na spacerze spotkaliśmy zajączka :multi:. [IMG]http://i50.tinypic.com/2uqjclz.jpg[/IMG]
  11. Murzynek sam nie wejdzie do wody. Chciałam, żeby się też ochłodził, jest tak gorąco, więc musiałam wejść do wody z maluchem, chociaż wcale nie chciałam :evil_lol:. Ze mną niechętnie, ale się łaskawie wykąpał. Po powrocie do domu to ja musiałam się wykąpać :evil_lol:. Reksio mojej siostry (psiak ze schroniska) przez pierwsze dwa lata też pływał tylko na smyczce. Teraz już nie ma problemu. :lol: Mam nadzieję, że Murzynek też się kiedyś tego nauczy :lol:. Mamy jednak pewien spory sukces, Murzynek nie płakał już dzisiaj wcale podczas jazdy samochodem :multi::multi::multi:.
  12. Jeszcze schnę zmęczony kąpielą w cieniu na trawie :lol:. [IMG]http://i49.tinypic.com/bf2ipc.jpg[/IMG] Ptaszek przyleciał do nas się też wykąpać :lol:. [IMG]http://i50.tinypic.com/34dsc4w.jpg[/IMG]
  13. Okazuje się, że można ... długo... :evil_lol: [IMG]http://i47.tinypic.com/whmy6o.jpg[/IMG] Po powrocie do domu musieliśmy obaj wyschnąć:lol:. [IMG]http://i50.tinypic.com/28aubk7.jpg[/IMG] Jeszcze jestem mokry :lol:.
  14. Ale znalazłem sposób, żeby być w wodzie jednocześnie stojąc sobie pewnie na moich krótkich łapkach. Wskoczyłem sobie na pień brzozy, która spadła do jeziora w wyniku nawałnicy. [IMG]http://i50.tinypic.com/14vocxv.jpg[/IMG] I tak sobie sprytnie stałem :multi:. [IMG]http://i45.tinypic.com/ak8nb6.jpg[/IMG] A Bari pływał i pływał :crazyeye:. [IMG]http://i47.tinypic.com/hth8jo.jpg[/IMG] Jak długo można tak pływać :roll:.
  15. Chociaż my z Barim pomagamy, to Dana i tak ma dużo pracy, ciągle nie ma czasu, dlatego dzisiaj ja Wam opowiem, co robiliśmy ciekawego :multi:. Pojechaliśmy się wykapać nad jezioro. Rankiem nie ma tam niemiłych krzyczących na kąpiące się pieski ludzi... [IMG]http://i46.tinypic.com/ac94jk.jpg[/IMG] Bari oczywiście szalał w wodzie z kijem :shake:. [IMG]http://i50.tinypic.com/33lpl38.jpg[/IMG] Pływał po tego kija bardzo daleko... :crazyeye: [IMG]http://i47.tinypic.com/141tm2o.jpg[/IMG] Ja też się kąpałem.... podobno :roll:. [IMG]http://i45.tinypic.com/11vl91k.jpg[/IMG] Ale trochę się jeszcze tej wody bałem :oops:, chociaż byłem pod dobrą opieką :lol:. [IMG]http://i46.tinypic.com/21b2dxe.jpg[/IMG]
  16. [quote name='ostatniaszansa']kilka osób pytalo o szampon, który bardzo, bardzo pomógł w leczeniu chorej skóry u psiaków z Ruskiej Wsi to PEROXYDERM Shampoo Vetoguinol , Vertrieb/Distribution : Vetoquinci AG Swissmedic / E[/QUOTE] Bardzo dziękuję, że pamiętałaś żeby napisać o tym super szamponie. Z pewnością ta informacja przyda się dla psiaków z problemami dermatologicznymi. Dziękuję :loveu:.
  17. Borówki posadziliśmy w ubiegłym roku i już mają dużo owoców. Z pięciu krzaczków co drugi dzień przez kilka tygodni zbieraliśmy pojemniczek. Lubią je dorośli i dzieci. Niestety to już prawie koniec owocowania. Panbazyl w naszej wsi jest jedno stadko kilkunastu krów. Krówki są zadbane, zdrowe, codziennie wychodzą na łąkę nad rzekę. Wiem, że to już rzadkość... a szkoda wielka. Robiłam też fotki młodych jałówek, postaram się wkleić. :lol: Danusiu, może się nadadzą jako tapety ;). A tymczasem... Po tych nawałnicach w Wielkopolsce wszyscy mają chyba syndrom burzy :shake:, ciągle patrzymy jak wygladają chmury... [IMG]http://i48.tinypic.com/s0wo79.jpg[/IMG] Co tam chmury, jest jakoś nudno, coś trzeba wymyślić :diabloti:. [IMG]http://i48.tinypic.com/eqnw2c.jpg[/IMG] Chyba mam jakiś super pomysł :multi:. [IMG]http://i45.tinypic.com/scz09t.jpg[/IMG] No żartowałem tylko, nie bój się nic nie zbroję, przecież wiesz że jestem grzeczny :evil_lol:. [IMG]http://i46.tinypic.com/29dhh5g.jpg[/IMG] Musimy się trochę zrelaksować po ciężkiej pracy w ogrodzie :lol:. [IMG]http://i47.tinypic.com/359n7yx.jpg[/IMG]
  18. [B]Panbazyl [/B]ja też wierzę nadal w ludzi, ale staram się unikać tych toksycznych ;). Kotów Ci zazdroszczę :lol: i czekam na fotki, jak już kotki będą u Was. Mieliśmy kiedyś, kiedy mieszkałam jeszcze z rodzicami, przygarnietą bezdomną kotkę Kasię, typowego dachowca. Była cudna i mądra. Przeżyła z nami nawet przeprowadzkę do innego miasta. Wszyscy twierdzili, że koty przywiazują się tylko do miejsca a nie do ludzi .... Ale nasza kotka Kasia kochała nas, nie miejsce. W nowym mieszkaniu odnalazła się dość szybko, na wołanie przychodziła jak psiak. Żyła z nami kilkanaście lat. Kocham koty i marzę o kocie w domu. :lol: Aktualnie bardzo podobają mi się koty syjamskie starego typu, marzę o takim kocie :lol:.
  19. Małe - wielkie rzeczy z kilku ostatnich dni :lol::lol::lol:. Prześwitujące przez chmury słoneczko :lol:. [IMG]http://i50.tinypic.com/2usxtes.jpg[/IMG] Borówki z naszego ogrodu :multi:. [IMG]http://i48.tinypic.com/3356plh.jpg[/IMG] Troszkę prawdziwej polskiej wsi dla Danusi;). Krówki wracają z łąki. :lol: [IMG]http://i50.tinypic.com/2csi8td.jpg[/IMG] Kocankowy łan :lol:. [IMG]http://i47.tinypic.com/2dsl2l5.jpg[/IMG] Spotkany wczoraj śliczny mały ptaszek :multi:. [IMG]http://i47.tinypic.com/2j2g95i.jpg[/IMG]
  20. Dziewczynki rzeczywiście powinno się robić tak jak w tej piosence: " Cieszmy się z małych rzeczy, bo w nich na szczęście wzór zapisany jest...". Śpiewa to chyba Sylwia Grzeszczak :roll:. Cieszy mnie coraz więcej rzeczy, zdawałoby się może mało istotnych. Lot ptaka, uśmiech, dobra kawa, piękny motyl. Uczę się nieustannie delektowania drobiazgami, z których składa się życie. Chciałabym też bardzo nauczyć się większego dystansu do problemów, ale nad tym to chyba trzeba jeszcze ciężko popracować :D. Co do soljanki, solanki, czy solijanki ;), nazw jest wiele, ale rodowód rzeczywiście jak sprawdziłam ukraiński. Dlaczego zatem mój małżonek przepis przywiózł from Germany :roll:. A garnek nadający się do tajine posiadamy, gliniany z taką pokrywką z dziurką.:lol: Jest piękny, można spokojnie podać na stół w nim przygotowane potrawy, tak jak pisze Panbazyl niekoniecznie arabskie, fajnie wychodzą w nim wszelkie ciekawe zapiekanki. To cieszmy się z tych wszystkich małych - wielkich rzeczy :multi::multi::multi:.
  21. [B]Danuś[/B] sorry, przykro mi ... To życie jest czasem takie dramatyczne ... Moja koleżanka ma analogiczną sytuację, wiem jakie to jest trudne:-(. Trzymaj się kochana, całusy :loveu:.
  22. Idziemy sobie :multi: na spacerek :multi:. [IMG]http://i50.tinypic.com/2v3m003.jpg[/IMG] Daleko nie poszliśmy, wracamy do domu bo chyba za chwilę znowu będzie burza :shake:. [IMG]http://i47.tinypic.com/i1k60z.jpg[/IMG]
  23. Chyba czasem lepiej, żeby te drugie połowy wiedziały tak tylko ... połowicznie :diabloti:.
  24. Danusiu, no bo przecież - "nie ma jak u mamy" :lol:. Wiesz, będąc u swojej ukochanej mamy zawsze czuję się trochę jeszcze taką małą dziewczynką ;) i ... jest to całkiem miłe. Na szczęście mieszkamy blisko siebie, w odległości 6 km, możemy się odwiedzać częściej, a mimo tego codziennie jeszcze rozmawiamy przez telefon :evil_lol:. A te obiadki mamusine, to jest to, palce lizać :multi::multi::multi:. Wypoczywaj na łonie rodziny ;). Pozdrów proszę bardzo serdecznie swoją mamę :loveu:.
  25. Garnek powiniem być najpewniej gliniany, z przykrywką. Ciekawe, jakie będą te kiszone cytryny w smaku. Panbazyl, mój mąż robi chyba coś trochę podobnego, nazywa to danie soljanką. Potrawa ma rodowód chyba niemiecki, dodaje tam też duzo cytryny (ale nie kiszonej) pokrojonej w grube plastry ze skórą, mięso, różne warzywa. To taki "gorący kociołek" (czyli raczej nie na teraz), nadaje się świetnie na imprezy, a z dodatkiem dobrego pieczywa to danie jest naprawdę pyszne. Najbardziej zaskakująca smakowo jest tam właśnie ta cytryna :lol:. Danusiu, już wróciłaś od rodzinki ? :lol:
×
×
  • Create New...