Smutek i żal. Podczytywałam wątek i moje wnioski są takie: Retro odszedł niczyj, sam jak palec, przesuwany z miejsca na miejsce jak mebel. Po co zabierano go od Czarodziejki? Po co wywożono go mokrego? Nie rozumiem. Z jednej strony ratowanie, wydawanie pieniędzy i OGROMNE poświęcenie dla psiaka, który nie trzyma moczu i kału, a z drugiej działanie na jego szkodę, choćby to, że było z nim gorzej, ale nikt nawet nie zmierzył mu temperatury, nie wezwał weta. Może cierpiał! Jedno wielkie nieporozumienie.
Żegnaj Retro, nie tak miało być :( Teraz już wolny od błędnych decyzji chwilowych opiekunów i już nie czujący bólu. Twój czas nadszedł, tak, jak nadejdzie dla każdego z nas i naszych podopiecznych :(
[*]