Bardzo potrzebuje pomocy:(
On cały czas płacze w kojcu. Na szczęście zaczął jeść i pić, nawet sam już wraca do kojca po spacerach. Ale, jak zostaje sam, to płacze bez przerwy. Okropnie tęskni.
Rozmawiałam dziś z jego byłym panem, który też jest strasznie roztrzęsiony i zrozpaczony. Bardzo dopytywał się o Lazara, czy cierpi. Pan jutro idzie na operację.
Pan płacze - pies płacze. A wszystko z miłości...