Jump to content
Dogomania

Justa&Zwierzaki

Members
  • Posts

    2846
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Justa&Zwierzaki

  1. [COLOR=#1f497d][FONT=Calibri][URL="http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=6644"][COLOR=#800080]http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=6644[/COLOR][/URL] [/FONT][/COLOR] [COLOR=#1f497d][FONT=Calibri]Prosze podpiszcie petycje [/FONT][/COLOR]
  2. Marcysia teraz ma na imie Niunia już nawet polubiła Astorka , pięknego owczarka niemieckiego , nawet je razem z nim z miski do Niuni dołączy jeszcze pingwinek Mruczuś jutro do weta jedziemy z Pedrem no i chyba z Zuzu , bo znów ma niewielkie Chrostki uczuleniowe
  3. [quote name='izzie1983']Wpłaciłam w końcu zaległe pieniążki. Pozdrawiam! Dziękuję, nasz zabieg jednak w środę po roentgenie.[/QUOTE] Bardzo dziekuje :):):) To Ineczka tak ja Pedro w środę ...
  4. Malinka ma zapalenie pęcherza i kryształ w moczu :cry: , mam leki na 10 dni , tylko jak ja go jej podam :roll: , jutro jeszcze mam dzwonić aby zapyta o wynik , chyba chodzi i osad . A domku pilnie szukają ; 1 .Marcysia - buro biała około 6-7 miesięczna wysterylizowana , odrobaczona i czeka na szczepienie . 2 . Lussi - prawie biała około 2 letnia wysterylizowana , 2 razy zaszczepiona , odrobaczona . 3 . Maniek - około 2-3 letni buro biały wykastrowany , zaszczepiony , odrobaczony . FIV + . do adopcji razem z Rysiem . 4 . Rysiek - rudy około 8 miesięczny wykastrowany , odrobaczony czeka na szczepienie .Po PP , musi uważać na to co je . Do adopcji tylko z Mańkiem . 5 . Kika - czarna około 2 letnia płochliwa , wysterylizowana , odrobaczona , zaszczepiona . Można z listy oczekujących skreślić Marcysie :lol: Zamieszkała u mojej koleżanki , jeszcze tez będzie adoptować pingwinka z Rudy Ślaskiej :ok:
  5. Przed chwilka myłam kuwety i do osuszonej ,ale jeszcze bez żwirku zrobiła siku Malwinka , mocz jest koloru rozcieńczonej kawy :( , taki brunatny , zaraz jadę z nim do wetki na badanie ...
  6. [quote name='dagmara-olga']a Matylda..? Jak z Domem? Dobrze , że Zuzu w porządku a jak Tygrys?[/QUOTE] Matylda na pewno pojedzie do Kropeczki do Warszawy :lol:, ale jeszcze nie wiemy kiedy . Najpierw muszą iść do DS te nie planowane bidy a potem to juz Matyldzia zawita do Kropeczki . A Tygrys jest bardzo kochany bo i tuli sie i mnie wita jak skąs wracam :lol:, ale te jego znaczenie terenu jest cięzkie do zniesienia:shake: , on potrafi jednego dnia zlac koce na obu wersalkach , i na wiele innych rzeczy .... Przy feliway lał troszke mniej ale nie mam za co go kupic . Za sam prąd mam w tym miesiącu do zapłaty ponad 250zł ... Kochani a Eustachy sika na 100% , rano pampers był cały mokry :lol: A domku pilnie szukają ; 1 .Marcysia - buro biała około 6-7 miesięczna wysterylizowana , odrobaczona i czeka na szczepinie . 2 . Lussi - prawie biała około 2 letnia wysterylizowana , 2 razy zaszczepiona , odrobaczona . 3 . Maniek - około 2-3 letni buro biały wykastrowany , zaszczepiony , odrobaczony . FIV + . do adopcji razem z Rysiem . 4 . Rysiek - rudy około 8 miesięczny wykastrowany , odrbaczony czeka na szczepinie .Po PP , musi uważac na to co je . Do adopcji tylko z Mańkiem . 5 . Kika - czarna około 2 letnia płochliwa , wysterylizoana , odrobaczona , zaszczepiona .
  7. Izzie Pedro i ja trzymamy :kciuki::kciuki: za pomyślny zabieg Inki .
  8. [quote name='Basia&Safi']Justynko dziekuje ze przeklejanie wiadomosci tutaj :)[/QUOTE] Nie ma za co ;) Gwiazdka Tak jak Zuzia- została uratowana ze Wstępów 2011 w Skaryszewie. Jest kucem, ale na targu nie znalazła kupca, który chciałby ją do jazd dla dziecka, do hipoterapii lub do dalszej hodowli. Miała trafić do transportera koni na mięso, bo właściciel przywiózł ją z myślą, że z targu wróci z pieniędzmi, a nie z koniem. Było mu wszystko jedno gdzie pojedzie. Razem z nami na targu byli tego dnia przedstawiciele innych fundacji. Była również Ewa z Fundacji Centaurus, która– gdy ją zobaczyła- postanowiła darować jej życie. Ponieważ w naszej przyczepie było jeszcze jedno wolne miejsce- obok Zuzi- poprosiła nas o przewiezienie kucki do Przystani na przechowanie, a Ewa zabrała wykupione przez jej fundację inne konie. Gwiazdka ma około 20 lat, w paszporcie ma świadectwo krycia, a więc może być źrebna. Jest bardzo podobna do naszej Laluni, okaz łagodności i spokoju. Przez ten tydzień, który upłynął od przyjazdu do Przystani zadomowiła się na dobre, z radością bryka na pastwisku, lubi być głaskana i czyszczona. Stoi w zaaranżowanym przez nas prowizorycznym boksie i broni tego swojego kawałka ziemi przed innymi końmi, jakby to od zawsze był jej dom. Jeśli już tak polubiła to miejsce to może jednak zostanie z nami. Zostanie przekazana na dożywocie do Przystani przez Fundację Centaurus. Jest tylko jeden problem- musielibyśmy postawić dla niej nowy boks, aby miała ten własny kawałek Przystani. Jeśli nam Państwo pomożecie to Gwiazdka, która została uratowana przed wyruszeniem do rzeźni, będzie miała u nas spokojną starość. Zawsze mocno wierzymy- i jak do tej pory to nasze myślenie okazywało się błogosławieństwem dla Przystani- że wtedy kiedy mamy wiele kłopotów i jest bardzo ciężko, a jednak ratujemy kolejne zwierzęce życie- to jakby Anioły towarzyszą nam nasi dawni mieszkańcy zza Tęczowego Mostu i wychodzimy na prostą. Może też ktoś z Państwa chciałby otoczyć Gwiazdkę wirtualną adopcją, za wszelkie wpłaty na konto zbiórkowe z dopiskiem „dla Gwiazdki” z całego serca w jej imieniu dziękujemy.
  9. Zuzia ze Skaryszewa Takie imię otrzymała klacz, którą dzięki Państwa pomocy uratowaliśmy ze „Wstępów 2011” w Skaryszewie. Przechodząc między końmi i tłumami ludzi zaważyliśmy konia, który kuleje. Na pytanie- dlaczego koń kuleje?- właściciel odpowiedział- nie wiem, ostatnimi czasy coś okulał. Jeśli rzeźnia jej nie kupi to dla lisów sprzedam. Postanowiliśmy jej zaoszczędzić długiej drogi do rzeźni bo widać było, że nie będzie w stanie ustać i podołać trudom podróży, że może się przewrócić i zostać zadeptana przez inne konie. Z dalszej opowieści właściciela dowiedzieliśmy się, że ma około 17 lat, całe życie rodziła źrebaki i pracowała przy wozie, woziła opał. W paszporcie odkryliśmy świadectwo krycia z września 2010 r, więc jest możliwe, że jest źrebna. Mieliśmy duży problem z załadowaniem jej na przyczepy, bardzo się bała. W końcu po podaniu środka uspokajającego udało się i wyruszyła do Przystani. Weterynarz, którego wezwaliśmy już na miejsce, aby zdiagnozować przyczynę kulawizny stwierdził, że niestety- tak jak w przypadku naszej kochanej Havanki- jest to stara, nie leczona kontuzja, która doprowadziła do uszkodzenia kości. W tej chwili trwa walka o jej życie, podaliśmy lekarstwa, które mają zatrzymać stan zapalny, jednak musimy się liczyć z tym, że zastosowane leczenie, z powodu zbyt długiego czasu, który upłynął od kontuzji- nie powiedzie się i będziemy zmuszeni się poddać. Jeśli była źrebna to z powodu podanych lekarstw poroni, źrebaka nie da się uratować. Konsultujemy jej stan z innymi weterynarzami, staramy się zrobić wszystko, aby jej pomóc. Nie jest łatwym koniem, boi się ludzi i jakichkolwiek zabiegów pielęgnacyjnych i leczniczych. Nie chce być dotykana, nawet sprzątanie w boksie jest problemem. Mamy jednak nadzieję, że uspokoi się, zaufa nam i będzie mogła cieszyć się dobrym życiem w Przystani przez wiele lat. Bardzo Państwa prosimy o pomoc w leczeniu Zuzi- jak zwykle okazało się, że to co mówią właściciele koni w takich miejscach jak Wstępy- „Święto koni” w Skaryszewie- często nie jest prawdą. Gdyby udzielono jej pomocy zaraz po kontuzji pewnie wszystko byłoby już ok. Ale ten ktoś traktował ją jak przedmiot, który nie czuje więc nie cierpi. Chcemy wspólnie z Wami- nasi wspaniali przyjaciele- dać jej szansę, powalczyć o jej dalsze życie. Pomóżcie nam. Za wszelkie wpłaty na konto zbiórkowe z dopiskiem –„dla Zuzi”- serdecznie dziękujemy!
  10. [quote name='izzie1983']A weterynarz co mówi?[/QUOTE] Trzeba go w narkozie zdiagnozować w środę badania bo jest nie do zbadania , jest u weta bardzo agresywny ...
  11. Pedro nadal jest nie swój , stęka i często ma twardy brzuch i ogon podkulony :cry:
  12. Dziękujemy cioteczki za odwiedzinki :lol: Lussi dziś dostała zadyszki :twisted: , tak szalała za sznurkiem . Szkoda tylko że nikt nie dzwoni w jej sprawie :| Oczywiście Matyldzia tez sobie '' troszkę '' pobiegała za sznurkiem i z czego sie ciesze dziewczyny już na siebie nie buczą :lol: Jutro się okażę czy Marcysia zamieszka w DS . Trzymajcie :kciuki::kciuki: Maniuś i Rysiu chyba nie pojada tam gdzie miały jechać ,jego potencjalna duża już od 2 miesięcy się nie odzywa :roll: , mogła by chociaż raz na dwa tyg sms a napisać a tu nic , całkowita cisza i wydaje mi się że będzie trzeba im szukać domku od nowa :angryy: Eustachy się poprawił i sika tak na 80% :lol: Ozzi mimo tez zmiany w buzince radzi sobie dobrze :lol: Zuzu tez OK , ani syndrom nie wraca ani alergia :lol: Pedro nadal jest nie swój , stęka i często ma twardy brzuch i ogon podkulony :cry:
  13. [quote name='izzie1983']Hej. Ja w pon chyba w końcu odblokuję konto i będę mogła nadrobić zaległości, a w pon moja Inka ma zabieg pod znieczuleniem miejscowym, trzymajcie kciuki![/QUOTE] Bardzo dziękuje :) Trzymam kciuki za Inke .
  14. Pedro znów jakis nie swój :shake:, nie je a jak dawałam sienko Krecikowi i Kubusi to dosłownie sie na nie rzucił i zjadł duzo , musi go znów bolec brzuch bo robi '' koci grzbiet '':shake:
  15. Przyyszły piersze piniązki 10 zł z :1luvu: tego bazarku [URL]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=20&t=125378&start=15[/URL] Zapraszam , jak nie możecie nic kupic to bardzo Was prosze o podnoszenie :lol: Po wizycie u weta : Manius dostał pierwsza dawke Interferonu , za tydzien druga . Intefreron dostaliśmy od Pani Kasi , od jej ukochanego kociego przyjeciela który wczoraj odszedł za TM :cry: Czort goi sie :kciuki: , choc wolno :roll: . A Krecik miał przyciete zęby :twisted: Pedro znów jakis nie swój :shake: , nie je a jak dawałam sienko Krecikowi i Kubusi to dosłownie sie na nie rzucił i zjadł duzo , musi go znów bolec brzuch bo robi '' koci grzbiet '' :shake:
  16. Eustachy siura lepiej :lol: :lol: :lol: Dzis do weta jade z Mańkiem na interferon . Z Czortem , nadal ma problem ze skórą , ale tez jest dla niego nadzieja na dom , ale cicho sza aby nie zapeszać :wink: No i swinka Krecik pjedzie bo mu sie ząb złamał i nie wiem czy na jednym sobie poradzi ...
  17. Marsz nie milczenia w Katowicach [url]http://marszniemilczenia.wordpress.com/katowice-ii/[/url]
  18. Przed chwilką byłam w kwarantannie u Lussi i Matyldzi . A dziś służyłam Lussi jako drzewo , a co jak nie ma drzewa to i rak na bez rybiu jest rybą :evil_lol: A mianowicie Lussi miała super zabawę jak sobie po mnie weszła aż do szyi ( ma nie obcięte pazurki ) no i mam nie złe ślady jej zabawy :cool3:
  19. Pedro czuje sie lepiej :) Ale i tak mamy 30 tego diagnostykę pod narkoza tej zmiany w pachwinie , tylko boje sie o koszty :(:(:( Czy ktos pomoże ???
  20. Jutro na TVN UWAGA reportaz z końskich targów :(:(:( Okiem Wolontariuszy- Skaryszew 2011- Relacja Ani Skaryszew, przez wiele lat słuchałam czytałam oglądałam zdjęcia, zawsze z bólem serca. Nigdy nie miałam odwagi pojechać i zobaczyć tego na własne oczy, do tego roku. W lutym poznałam dziewczyny z Tary. pojechałam też na targ do Bodzentyna. przeżyłam to dzięki Dominikowi Nawie z „Przystani Ocalenie”. Dominik i Scarlett Szyłogalis z fundacji Tara namówili mnie na Skaryszew, myślałam sobie a co tam - muszę jechać, jestem wystarczająco silna żeby to przetrwać, poza tym - akcja foto, będzie dużo ludzi, będziemy patrzeć rolnikom i handlarzom na ręce, nikt nie będzie bił, będzie dobrze. I teoretycznie wygraliśmy, nikt nie bił, a nawet, jeśli ktoś chciał - zbiegali się jego koledzy i krzyczeli nie bij nie bij, bo filmują, nie bij, bo boli tylko nie bij, bo filmują, a kiedy nie filmują to można? Retorycznie pytam sama siebie do dziś… czy to znaczy, że kiedy nie filmują to oni wciąż okładają te zwierzęta? Wygraliśmy tym samym tylko tyle, że wszyscy musieli przyznać, że jest lepiej, a przecież tiry stały tam tak jak rok temu i dziesięć lat temu, stały by zabrać je w podróż dłuższą niż jakiekolwiek zwierze może przeżyć, w podróż, która kończy się rzeźnią, w podróż, dzięki której na włoskich stołach królują kiełbasy z polskich koni. Widziałam na targu włochów. obleśne typy z puklami kręconych włosów pokrytych żelem, który spływał na skórzane kurtki, chodzili między zwierzętami rozglądali się, dotykali, sprawdzali ile jest "ścierwa" w koniu, ile mięsa. czy opłacalne, a i owszem, bo my polacy nie szanujemy kompletnie zwierząt. Włosi przyjeżdżają do nas dwa tysiące kilometrów bo im się opłaca wciąż to "ścierwo" wieźć do siebie i przerabiać na kiełbasę. Opłaca im się, bo sprzedajemy je za bezcen, kiedy tylko przestaną być potrzebne, kiedy zachorują, kiedy są zbyt stare by ciągnąć wóz albo wozić nas w siodle, sprzedajemy za bezcen, bo koń to dla nas nie jest przyjaciel, choć tak strasznie się chełpimy husarską tradycją, ułańską tradycją. Sprzedajemy za bezcen, kiedy są zbyt stare i już nie potrafią dla nas pracować. Konie żyją nawet 40 lat, ale kto z was widział tak starego konia w jakiejś stadninie u jakiegoś gospodarza? Nikt pewnie, bo konia można oddać na kiełbasę, kiedy się wysłuży i kupić sobie nowego, jak porysowaną płytę Cd, albo jak przepalony telewizor kineskopowy. Choć tak naprawdę myślę, że więcej emocji w ludziach budzi oddanie telewizora do punktu elektrośmieci niż w ludziach ze Skaryszewa oddanie konia na rzeź, wzruszają ramionami i mówią, że taka jest kolej rzeczy, że one są właśnie po to. Po to żeby pracować a potem stać się kotletem. Kotletem, który nie ma uczuć te konie stają się na długo przed śmiercią, już na targu nim są, już na targu nie mają oczu, żaden z nich ich nie widzi, nie widzi w nich strachu i cierpienia, nie widzi tęsknoty, jest tylko badanie otłuszczenia. Inną zupełnie sprawą jest to jak w Skaryszewie obchodzi się "święto" konia. Tam było ponad 20 tysięcy ludzi, dwadzieścia tysięcy ludzi, którzy wciąż żyją w XVII wieku. Mam wrażenie, którzy wciąż żyją tym, do czego dał im prawo pan król - do handlowania końmi, jednak wtedy koń był zwierzęciem królewskim, teraz prowadza go pijany agresywny rolnik, który wierzy w to, że zwierze nie czuje. Wiem, nie powinnam generalizować, ale kamer i aparatów nie było tam w nocy. Nie było ich, kiedy rolnicy rzucali w nas kamieniami i piaskiem, kiedy fotografowaliśmy konie. Nie było ich, kiedy próbowali zabrać mi aparat. Nie było ich, kiedy mówili żebyśmy się zajęły czymś pożytecznym. Nie było, kiedy krzyczeli, że zaraz wezmą bat i nas pogonią. Ja im nie współczuję, że mało zarabiają, że nie mają z czego żyć. Nie trafiają do mnie argumenty, że gdyby nie ich trud to bym nie miała co jeść. Nie jem ich kur, świń, krów i koni. Wiem, że bez tego da się żyć. Za marchewkę i jabłka jestem im wdzięczna, ale odwdzięczam się im jak znaczna większość społeczeństwa całą chorą instytucją krus, i wiem, że nie trzeba być "pańcią z miasta" żeby mieć sumienie. Od niejedzenia mięsa jeszcze nikt nie umarł, a od jedzenia umierają tysiące ludzi dziennie, na zawały, z otłuszczenia, wreszcie - umierają zwierzęta, w okropnych męczarniach. Bez skrupułów mordowane dla... właściwie dlaczego? Wmawiamy sobie, że się inaczej nie da, że jesteśmy drapieżnikami. Nieprawda, nie jesteśmy. Jesteśmy żałosnym stworzeniem, które podporządkowało sobie naturę i teraz czuje się panem wszechświata. W emocjach wspomnień ze Skaryszewa gubię się w wątkach. Jestem wegetarianką od 10 lat, nawet nie zauważyłam, kiedy to minęło. Nie pamiętam smaku mięsa. Nie tęsknię za nim, nie choruję, nie mam pryszczy, nie jestem bezpłodna, podobnie jak wielu moich przyjaciół wegetarian. Jestem świetnym przykładem tego, że można żyć zdrowo w zgodzie ze swoim sumieniem, i choć wstyd się do tego przyznać - dzięki temu czuję się lepsza od moich znajomych mięsożerców. Czuję się bardziej cywilizowana, czuję, że robię więcej dla bycia człowiekiem do nich, ale nigdy nie byłam typem "naziwege”, który rzuca puszkami czerwonej farby w ludzi jedzących hamburgery. Po Skaryszewie jednak coraz ciężej mi zrozumieć mięsożerców, dlaczego? Bo patrzyłam w oczy zwierząt, które dziś już pewnie są kiełbasą kotletem smalcem i czyimiś butami, i tak sobie myślę, że pewnie większość z was - mięsożerców - już nigdy by nie wzięła kotleta do ust gdyby widziała te oczy, a jednak tak nie jest. Bo ludzie, którzy sprzedawali swoich przyjaciół na rzeź nie mieli tych refleksji. Ich zdaniem taka jest naturalna kolej rzeczy. Bo człowiek jest panem wszechświata, a wszystko, co istnieje jest po to żeby mu służyć. Nieważne, że ma taką samą rządzę przeżycia jak my. Ważne jest to, że my umieliśmy je oswoić i umiemy je zaszlachtować... Cały czas sobie powtarzam, że nie mogę, że nie powinnam gardzić tymi ludźmi, że nie mogę ich oskarżać o to, że je sprzedają do rzeźni, bo tak robili ich dziadowie i pradziadowie, ale przecież czasy się zmieniają. Wymyśliliśmy komputery, samoloty, telefony komórkowe i statki kosmiczne. Jesteśmy o milion lat świetlnych dalej niż nasi pradziadowie. To się nazywa cywilizacja, ale widać posiadanie komórki i anteny satelitarnej nie jest jeszcze dowodem na cywilizację jednostki, to wciąż pozostaje w obrębie naszego sumienia. Cywilizacja w Skaryszewie to wódka i bat. Takie to typowo polskie. Smutno mi, kiedy to piszę, bo bardzo lubię swój kraj, lubię kiszoną kapustę, ogórki małosolne, świeży chleb z chrupiąca skórką, pierogi, lubię mazury i góry, ale takie pijanej obleśniej polskości nigdy nie rozumiałam i już chyba nie mam na to szans. Skaryszew to spotkanie przy wódce. Konie są dla większości tylko pretekstem żeby się napić, a kiedy już towarzystwo się napije - wyłazi z nich cała ta polaczkowatość. Baty idą w ruch. Idą w ruch też seksistowskie uwagi kierowane pod adresem kobiet. Bo baba to powinna w domu w kuchni siedzieć i wytapiać smalec z martwych zwierząt a nie interesować sie tym czy się konia bije i jak mocno. Baba nie powinna mieć tez zdania, a tym bardziej zdania na tak męski temat jak traktowanie koni, bo koń to męska sprawa i dlatego dyskusje z tymi ludźmi były kompletnie bezcelowe. Choć ja - wychowana w rodzinie, w której mogłam zawsze mówić, co myślałam i nikt mi myślenia nie zabraniał - nie potrafię się ot tak zamknąć, ale dyskusja na argumenty tym razem nie wchodziła w grę, bo jak dyskutować z argumentem, że taka jest kolej rzeczy, że one są po to by prędzej czy później trafić na rzeź. Nie potrafię się z tym zgodzić. Świat nie przestanie się kręcić, jeśli te konie nie pojada do Włoch. Proponowałam napastliwym rolnikom żebyśmy wprowadzili w Polsce eutanazję skoro śmierć dla tych koni jest wybawieniem to powinniśmy takie wybawienie zapewnić także ludziom, starym schorowanym. albo tym młodym, ale niepełnosprawnym. Skoro koniom powinniśmy ulżyć to, czemu nie ludziom, z tym argumentem nie umieli dyskutować. Wtedy w ruch poszły ręce, groźby, żeby ich nie nagrywać, że zabiorą kamerę. Jeden nawet próbował. Naprawdę mnie poszarpał. Widziało to kilkudziesięciu innych, żaden nie zareagował. Myślę, że byli dumni z kolegi, ale jak widzę takie zachowanie wiem jedno - skoro nie ma problemu z poszarpaniem obcej osoby w miejscu publicznym - co musi robić zwierzętom, jeśli robią coś nie po jego myśli w stajni, nie przypuszczam żeby miał jakiekolwiek hamulce. Najgorsze jest to, że ze Skaryszewa wyjechałam w poczuciu kompletnej niemocy. W poczuciu parszywej porażki, bo tak naprawdę nie wystarczy pojechać do Skaryszewa i pilnować tych ludzi by nie bili zwierząt. Trzeba zmienić mentalność ludzi, tylko jak pytam patrząc na zdjęcia ze Skaryszewa. Tylko jak, kiedy oni już w tym samym poczuciu boskości i nieomylności wychowują już swoje dzieci i wnuków i one tymi batami poganiają konie na trapy włoskich tirów, ale na pewno się nie poddam. Opiszę skaryszewski targ we wszystkich językach, dołączę zdjęcia, może jak zaczną o nas w europie mówić "trzeci świat", może wtedy się coś zmieni. Ania Plaszczyk - dziennikarka
  21. [quote name='Kamila_s']super Justynka..wykorzystaj je na co Ci jest najbardziej potrzebne:-)[/QUOTE] Bardzo ci dziekuje :):):) Eustachy sika tak na pół gwizdka , to znaczy mało ale pecherz jeszcze nie jest ogromny , ogólniie nie jest źle , ale moglko by być lepiej . A godzine temu dzwoniła do mnie moja wetka abym pryjechała z Maniusiem na Interferon , ktos podarował :1luvu: :1luvu: :1luvu: Pedro czuje sie dzis lepiej i zjadł troszke :) Miałam dzis tel w sprawie adopcji Marcysi , Pan mieszka w niemczech i często podróżuje , ma tez psa samoyeda , no ale pan by ją juz chcial teraz a ona jest swiezo po sterylce no i nie ma jeszcze szczepien a by musiała mieć wyrobiony paszport ....
  22. [quote name='Energy']To może to nie jest sprawa jelit tylko jeszcze coś innego?[/QUOTE] Nie mam pojęcia , zobaczymy za tydzień co pokarzą wyniki badań w narkozie , chyba ze będzie bardzo źle to nie będę czekać tylko ruszę do weta ... Przed chwilka zjadł troszkę suchego RC od kotów .
  23. Pampers Eustachego prawie suchy :( , dosłownie kilka kropel , podałam lek rozkurczowy i za chwile zacznę masować , oj nie wiem o której pójdę spać :roll: jeszcze muszę siemię podać Pedrowi ...
  24. Przed chwilką przewinęłam Eustachiusza i pampers był prawie suchy :shake: Oby to nie była zapowiedz zatrzymania :shake: Za około 3 godz dam znać jak następny pampers ..
  25. [quote name='Kamila_s']trzymam kciukaski...pieniazki doszly??:-)[/QUOTE] Dziś doszły w kwocie 65 zł Bardzo bardzo dziękuję :iloveyou::iloveyou::iloveyou:
×
×
  • Create New...