Jump to content
Dogomania

agnieszka32

Members
  • Posts

    8957
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by agnieszka32

  1. [quote name='zuza911']dopiero przebrnęłam przez wątek, przeczytałam historię Fiodorka... czy ogłoszenia o zaginięciu są tylko na portalach regionalnych czy ogólnopolskich również? jeśli nie to mogę poogłaszać, nic więcej niestety zrobić nie mogę:shake: Agnieszka, trzymaj się, Sarcia i Fiodek na pewno się znajdą, nie ma innej opcji! Mój podopieczny znalazł się kiedyś po 3 tygodniach i to w zupełnie innej części miasta, a był ślepym staruszkiem, więc niby nie powinien się sam oddalić... Uszy do góry, muszą się znaleźć![/QUOTE] Zuza, ogłaszam je nie tylko na regionalnych portalach, ale też np. na cafeanimal, alegratka, allegro (od agagi21) i wielu innych, gdzie tylko mogłam. Ale każda pomoc jest na wagę złota, więc jeśli możesz, to bardzo proszę o ogłaszanie, nigdy nie wiadomo kto i w jakich okolicznościach, i gdzie natknie się na ogłoszenie. Dziękuję! [quote name='pawel_wrl']Aga w nawiązaniu do naszej rozmowy, przykładowe ogłoszenie: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=kF1XkMxKyjw[/URL][/QUOTE] Paweł, to świetny pomysł!!! Nie wiem, kto mógłby taki filmik zrobić ... może Tengusia? Ale ona chyba gdzieś wyjechała, jak wróci, to poproszę ją o pomoc, bo ja to noga w tym jestem zupełna. Mam mnóstwo zdjęć, kilkanaście filmików, więc jest w czym wybierać - można przedstawić historię Fiodorka, od jego zauważenia przez Dogomankę, poprzez złapanie go przez Nią, zaopiekowanie się przez F. AST do znalezienia się w moim domu, ukazać przemianę psa, wyzdrowienie, naszą miłość, przywiązanie, przyjaźń z Sarunią ... :-(:-(:-( Byliśmy na "nocnym obchodzie". Strasznie zimno się zrobiło, spadło mnóstwo śniegu, ale mgła jest tak gęsta, że widoczność spadła do kilku metrów. Przyszedł do nas młody chłopak, który twierdzi, że usilnie szuka naszych psów, marznąc, jeżdżąc na rowerze ... I że pewien pan(??) mu powiedział, że widział dwa duże psy biegające ok. 20.00 na polach za Przecławiem przy Biedronce. Oczywiście pojechaliśmy natychmiast, a na miejscu zaczął się chłopaczek "gubić w zeznaniach" - kto mu powiedział, o jakie pola chodzi - raz wskazywał na te obok firmy Rolhurt (Szczecinianie wiedzą o co chodzi ;)), a za chwilę - na te po drugiej stronie ruchliwej drogi. Oczywiście żadnych psów nie było (ale jutro z samego rana pojedziemy sprawdzić to jeszcze raz), a chłopaczek "przy okazji" wlazł nam na posesję, sprawdził ile mamy samochodów i zaczął się rozglądać po domu :shake: Od dzisiaj więc brama jest zamykana oraz powiedziałam głośno, że włączam alarm ... coś mi tu nie pasuje ...
  2. [quote name='Marta666'][B]Agnieszka[/B] z ulotkami ja mogę pomóc,ale dopiero od piątku. Bo od pon do pt mam zajęcia do wieczora....także tylko dawaj znać i się stawię :) a wyżej dałam Ci linki do cenników w komunikacji miejskiej [URL]http://www.spak.pl/reklama.html[/URL] [URL]http://rcj.com.pl/[/URL][/QUOTE] Marta, byłoby świetnie, ja właśnie myślałam o rozdawaniu ulotek przez weekend, bo wtedy najwięcej ludzi robi zakupy. W tygodniu zorientuję się z reklamą w autobusach, bo oprócz zapłaty za samo umieszczenie reklamy, potrzebny jest jej projekt ... W środku w autobusach to faktycznie grosze kosztuje, to mogłabym już w poniedziałek załatwić, zmodyfikować tylko plakat, dać większe litery, ładne kolorowe zdjęcia, nr telefonów i już mogłyby sobie jeździć ;). Bardzo Ci dziękuję :loveu:
  3. Być może, z ogromną pomocą niektórych osób i przyjaciół, uda się jakoś załatwić notkę w gazecie i reklamę w TV czy w radiu za przyzwoitą kwotę. [B]Marta666[/B] - dobry pomysł z komunikacją miejską - pewnie też sporo to kosztuje, ale może chociaż pozwolą wywiesić moje własne plakaty... w poniedziałek zadzwonię i zapytam. [B]Viz [/B]- tak, mój kolega jest myśliwym, w razie czego, da mi natychmiast znać, pomimo że nie lubi moich psów (nie tylko moich, z resztą), ale lubi mnie (mam nadzieję) i w ogóle, poza tym, że jest myśliwym, to dobry chłopak z niego. Inny myśliwy mieszka też w pobliskiej wsi, też wie o psach, mówi że dużo jeździ, ale nie widział naszych psów, nie słyszał też o martwych czy zastrzelonych psach, czy znalezionych we wnykach. Pomyślałam też o zrobieniu takich mniejszych ulotek i rozdawaniu ich w super i hipermarketach, centrach handlowych - tam się przewija, głównie w weekendy, tysiące ludzi, nie tylko ze Szczecina, ale również z okolic. Poproszę o pomoc kilka osób, zapłacę dzieciakom, niech rozdają.
  4. [quote name='fioneczka']Boże Aga co Wy tam przezwacie ... żadne słowa pocieszenia nie są w stanie złagodzić bólu gdzie one są :placz::placz::placz: są już jakieś wieści od wróżki ???[/QUOTE] Niestety, wieści od wróżki nie ma, dzwoniłam, ale ma wyłączony telefon (może wyjechała na Sylwestra i nie wróciła jeszcze). [quote name='ulvhedinn']Agnieszka, wiem, jakie to okropne, ale głowa do góry! Popatrz na historię mojej Gabi, która zaginęła rok temu. Wielkie miasto, Gab zaginęła w centrum i były jedynie sporadyczne telefony, że "chyba" ją ktoś widział, a pies charakterystyczny- wielki, mocno kulejący owczarek w zielonej apaszce; mimo, że całe miasto było oplakatowane regularnie...! W dodatku były koszmarne mrozy, a Gaba wpadła do Odry- lód sie załamał (to wiemy od świadków) I mimo to znalazła się po dwóch miesiącach- cała i zdrowa, tylko chuda jak wiórek. Wydzwaniałam nawet do firm zbierających martwe zwierzęta (po trzecim telefonie już mnie kojarzyli). Dlatego nie rezygnuj, one gdzies są i muszą sie odnaleźć!!!!!![/QUOTE] Byłabym spokojniejsza, gdyby Sarunia i Fiodorek zgubiły się w mieście, jako potencjalnie groźne psy już dawno byłyby w schronisku. A tak ... mogły zostać zatłuczone przez jakiegoś "wieśniaka", przecież to asty - mordercy dzieci :angryy::placz::placz::placz: [quote name='Marta666']Agnieszka a co z wróżką,kiedy ma dać znać? Fiodor i Sara to silne psy-poradzą sobie!!! Dzień w dzień trzymam kciuki. Przeglądam strony z ogłoszeniami-może jest ktoś jeszcze nieświadomy i je gdzieś ogłasza. Zbłąkany pies potrafi zrobić mnóstwo km.[/QUOTE] Dziękuję bardzo za przeglądanie ogłoszeń, ja też to robię w wolnych chwilach, bez rezultatu. Mogły też zostać przygarnięte przez jakichś bezdomnych - ci to ani internetu, ani telefonu nie mają, ogłoszeń też pewnie nie czytają. [quote name='AMIŚKA'][B][COLOR=Blue]Agnieszko, jezdzilismy po Wyspie Puckiej, miałam tylko 2 plakaty -za mało wzięłam:oops: nakleiłam w sklepie i koło dzialek na końcowym, ale mysle że przyadałoby sie jeszcze.. I na sam Dziewoklicz nie starczyło.. a tam tyle fajnych miejsc na kryjówkę pod wiaduktami , i jeszcze przed mostem na Dziewoklicz jadąc od Was jest skupisko domków , działek, i tam tez ludzie mieszkaja.. Jest duzo miejsc koło Was gdzie FIODOR z SARĄ mogli sie ukryć... Znajda się!!!![/COLOR][/B][/QUOTE] AMIŚKA, wielkie dzięki! O tych terenach przy Dziewokliczu i przed Dziewokliczem wiemy, byliśmy tam z mężem zaraz pierwszego dnia - mamy tam nasz "rodzinny patrol", gdyż kuzyn męża z rodziną mieszka na tych działkach, dostali ogłoszenia, rozdali sąsiadom i codziennie chodzą tam na spacery i patrolują ten obszar samochodem.
  5. Właśnie wróciliśmy. Najpierw pojechaliśmy do szczecińskiego schroniska - obejrzeliśmy psy na kwarantannie - Fiodora ani Sary tam nie ma, był jeden podobny bardzo do Fiodora na kwarantannie, jakiś bullowaty mix, piękny, dla "niewtajemniczonych" wygląda, zwłaszcza z daleka, jak red nose. Do schroniska przez okres świąt do dzisiaj był dowieziony jeden ast, ale odebrał go już właściciel (przyjechał po niego prosto z izby wytrzeźwień :angryy:). Żaden bullowaty pies nie przebywa też na obserwacji. Spłakałam się jak nigdy, te wszystkie psiaki na kwarantannie, przestraszone, liżące po rękach, jedne się łasiły, inne jedynie smutno patrzyły, trzęsły się z przerażenia, jeszcze inne ledwo wychyliły z boksu pyszczek. Ale największe wrażenie na mnie zrobił piękny, dorodny zadbany owczarek - takiego spojrzenia, pełnego wyrzutu, smutku, rezygnacji jeszcze nie widziałam, nie zapomnę tego nigdy :placz::placz::placz: Większość tych psów miało obroże, było zadbanych, miały lyskietki ... dlaczego nikt ich nie szuka, dlaczego nikt ich nie odbiera??? Boże, co za ludzie :-(:-(:-(:-( Później byliśmy dla formalności w szczecińskim TOZie, a następnie pojechaliśmy do schroniska w Stargardzie Szczecińskich. I tu przez chwilę serca nam mocniej zabiły, jak pani, widząc zdjęcie Fiodorka, powiedziała, że mają takiego psa z raną pod oczkiem.... ale to była sunia :-(:-(:-( Chciałam ją zabrać, ale mąż mi nie pozwolił, nie chce mieć już żadnego bullowatego psa, żadnego asta, ani pita ... zbyt to dla niego jest bolesne ... U nas wróciła zima, pada śnieg wielkimi płatami, drogi są nieprzejezdne, ale jak tylko skończy padać jedziemy w pola, może dostrzeżemy coś na białym tle, może jakieś ślady ... Ja też mam nadzieję, że ktoś je znalazł, trzyma u siebie i może nie wiedzieć, że ich szukamy... Dzisiaj dzwonił do mnie mój wet, pocieszył mnie mówiąc, że kiedy jego rotka uciekła, to nie było jej 2 tygodnie, siedziała w stogu siana i jadła cebulę, dopóki ktoś jej przypadkiem nie odnalazł... W poniedziałek idę do izby lekarsko-weterynaryjnej w Szczecinie z prośbą o rozesłanie maili do wszystkich weterynarzy w zachodniopomorskim, ja wysłałam do ok. 20 w Szczecinie, ale nie do wszystkich maile są ogólnie dostępne. W poniedziałek i we wtorek zawiozę też wszystkim wetom plakat z psami, oraz do wszystkich sklepów zoologicznych w Szczecinie. Ktoś będzie musiał kiedyś je zaszczepić, może coś im kupić ... i może ktoś zauważy, że ich szukamy? Chociaż jeśli trzyma je ktoś na wsi, albo daleko stąd, mogę nigdy ich nie odnaleźć... Codziennie też uzupełniamy plakaty, bo wiele z nich zostało pozrywanych - ludzie zabierają sobie zdjęcia, żeby wiedzieć jak psy wyglądają... Przed chwilą dzwonił do mnie dzieciak, "meldując", że obszukał większość gospodarstw, lasów, pól i zakamarków, ale zwierzaków nigdzie nie ma :-( Inni też dzwonią tylko po to, żeby się upewnić, że psy się nie znalazły i mają szukać dalej ... Dziękuję Wam wszystkim za życzliwość, zrozumienie, rady, pomoc i słowa pocieszenia ... Wiedza, że nie jesteśmy sami, bardzo nam pomaga wytrwać, chociaż czasem nachodzą mnie takie myśli, aby wziąć garść tabletek i zapomnieć o wszystkim ...
  6. Nie wiem, co się mogło z moimi ukochanymi dzieciakami stać ... Nie ma nikogo, kto by je widział, kto by o nich słyszał ... Ból i tęsknota są tak wielkie, że właściwie nie do wytrzymania :-(:-(:-( A wyrzuty sumienia jeszcze większe - jeśli się kiedyś okaże, że moje psy cierpiały, to ja nie będę miała prawa chodzić po tym świecie ... Tak naprawdę, to nie będę miała po co już żyć ...
  7. Świetne filmiki, a jakie Etnusia dziury wielkie kopie :crazyeye: Słodko razem wyglądają :loveu:
  8. [quote name='AMIŚKA'][B][COLOR=Blue]SARA i FIODOR zapadły sie pod ziemię... Oplakatowane wszystko co mozliwe i niemozliwe... Ludzie spotkani na stacji benzynowej powiedzieli; a Ci Państwo tak szukaja swoich piesków jak nikt nigdy nie szukał!!! Pojechłam z moja króliczą SASANKĄ,tropicielką SASANKA jakby rozumiała po co jest.. Wiem ona tropi co innego, ale nieraz ,tak dla zabawy mówilam zeby tropiła sznupka ANI.G./KAJA daje czesto w długą na spacerkach/ i tropiła. Dlatego tu dalismy do powąchania koc SARY i FIODORA wachała długo, i było takie miejsce w lasach/po których krążyliśmy/ że SASANKA zawołała , i były tam widoczne tropy wiekszego cięzkiego psa świeże..i sarny.. SASANKA krążyła wokoło ale nie poszła dalej. AGNIESZKA z TZ cały czas jezdzą i szukaja.. cały czas... Powiedzieli ,że w to miejsce sasonkowe beda zagladać.. a do granicy Niemiec stamtad z 6 km... Ja jutro w wiekszym towarzystwie pomogę.. Agnieszko ,odnajdą się!!! Zyczę WAM tego w Nowym Roku!!!:lol::lol: [/COLOR][/B][/QUOTE] Amiśka, jeszcze raz oboje z mężem z całego serca Ci dziękujemy :loveu: Jesteś kochana. Wycałuj ode mnie swoją słodką Sasankę. Byliśmy w tym miejscu dzisiaj raz jeszcze, wołaliśmy, chodziliśmy i nic...:-( Będziemy tam zaglądać. [quote name='chalimala']aga a ile kosztuje reklama w TV? a lokalna prasa?[/QUOTE] Koszty reklamy w Polskim Radiu Szczecin to 1500 zł za jeden dzień :shake: Ogłoszenia w Kurierze Szczecińskim - 4000 zł :-(, o TV to na razie nawet nie myślę ... to nie na moje możliwości. Poza tym, niechętnie np. w radiu chcieli takie ogłoszenie zamieścić, zgodzili się jedynie po znajomości ... A co do telewizji, to jak już ogłaszać, to nie lokalnie, ale na cały kraj - psy mogły być przez kogoś zabrane "po drodze", więc mogą być wszędzie ... [quote name='basia0607']Teraz chyba są ferie ale ja zawsze korzystam z pomocy dzieci w szkołach, one wiedzą wszystko. Może listonosze z okolicy ? Mnie jak myśliwi zastrzelili labkę , schowali ją pod ziemią bo się dowiedzieli, że jej szukamy. Trzymam kciuki za odnalezienie psów. Nie może być tak, że nikt nic nie widział[/QUOTE] [quote name='basia0607']A może szukać pomocy u policjanta z psem tropiącym ?[/QUOTE] Basiu, dzieci z okolicznych miejscowości wiedzą, a jak tylko wrócą do szkoły, przejdę się do Dyrektorów Szkół z prośbą o rozesłanie takiej informacji i wywieszenie jej w szkołach na tablicach ogłoszeń. Listonosze powiadomieni, śmieciarze, taksówkarze, firmy ochroniarskie też. Myśliwi również o wszystkim wiedzą, mam znajomego myśliwego, który powiadomił koła łowieckie. Poza tym, wypłacę nagrodę również za informacje o znalezieniu ciał moich piesków (oczywiście, nie taką jak za znalezienie ich całych i zdrowych), więc w tym wypadku raczej by się nie kryli z zastrzeleniem psiaczków. Co do psa tropiącego - to zwróciliśmy się z taką prośbą, ale nas wyśmiano. Poza tym, jak tutaj ktoś trafnie zauważył, pies taki szkolony jest na ignorowanie zapachu psów. [quote name='Kana']Ferie niet ale wolne tak ;) W poniedzialek do szkoly i na zajęcia uczniowie więc mam nadzieję że pomogą![/QUOTE] Ja też mam taką nadzieję ... [quote name='Katarama']Wczoraj obejrzałam okolice jez. Głębokiego, dziś także wybieram się na spacer, zastanawiam się nad miejscem by połączyć przyjemne z pożytecznym. Będziemy się rozglądać.[/QUOTE] Dziękuję ogromnie :loveu: [quote name='izabelka_70']dopiero dzisiaj tutaj trafiłam... spróbujcie dać księdzu chodzącemu po kolędzie wydrukowane ogłoszenia... myslę, że ksiądz nie będzie robił problemów a mozna go wspomóc jakąś kwotą... kciuki zaciśnięte... umieściałam zdjęcie na naszej klasie... ale nie bardzo moge sie doszukać szczegółów zaginięcia... tzn daty-dokładnego miejsca... myślę, że warto by uaktualnic to na 1 stronie[/QUOTE] Co do księdza, to za bardzo wierzący my z mężem nie jesteśmy, mieszkamy w tym miejscu krótko, nie znamy ani księży, ani ministrantów. A kolęda już tutaj była ... Tutaj informacja o dacie i miejscu zaginięcia [url]http://nasza-klasa.pl/profile/12496037/gallery/album/2/47[/url] Poza tym, jak możecie się domyślić, nie ma [B]ŻADNYCH WIADOMOŚCI, ŻADNEGO TELEFONU[/B]. Jutro o 9.00 rano będziemy w szczecińskim schronisku, aby wykluczyć/potwierdzić, że Fiodorek tam jest. Później pojadę do schroniska w Stargardzie Szczecińskim. Amiśka - przepraszam, w związku z tym, może mnie jutro nie być o 10.00 na stacji benzynowej w Ustowie :oops:
  9. [quote name='rwpb']Golczewo odpada na pewno, to jest ok 80km w kierunku Świnoujścia[/QUOTE] Też tak sądzę ... nie mam już pomysłów :shake: Jednak jeśli ślad biegnący do szczecińskiego schronu okaże się fałszywy, będę szukać w innych ... jeszcze trochę i zostanie mi tylko czekać... Już wszyscy dookoła mnie znają - zagadują, zaczepiają, mówią że szukają, z psami, dziećmi - w miejscach, o których wiedzą tylko miejscowi - dzisiaj organizowali grupę poszukiwawczą w niedalekim lasku, w którym roi się od wnyków - będą chodzić też jutro - tam dużo psów ginie, ostatnio znaleziono 3 we wnykach, martwe ... Zastanawiam się mocno nad reklamą w TV - telewizja dociera prawie wszędzie, ale na to musiałabym sprzedać samochód. Jeśli w ciągu miesiąca psy się nie odnajdą, żywe czy .... to tak zrobię.
  10. Od Szczecina do Golczewa jest 60 km - pojadę tam w sobotę - lepiej osobiście wybadać sytuację na miejscu, niż dzwonić. Zajadę też do schroniska w Stargardzie Szczecińskim. Wysłałam PW do ageralion, anastacia i kamilqax95x z prośbą o pomoc. Za chwilę wyruszamy z mężem w trasę, chcemy kręcić się po okolicy, jeśli ktoś zadzwoni :-(. Ryczę znów jak bóbr, znowu się rozkleiłam, bo poszłam do "psiego pokoju", a tam zaścielony kocykami moich dzieciaczków narożnik, dwa puste posłanka i reklamówka z prezentami bożonarodzeniowymi, jakie im kupiłam przed Wigilią - piłeczki, sznury, uszka wieprzowe, smaczki ... :placz::placz::placz: Boże, chyba nie zniosę tego dłużej ... :-(:-(:-(
  11. [quote name='mariamc']Aga , na Dogo są wolontariuszki ze szczecińskiego schronu. ageralion, anastacia i chyba kamilax. Toz a schron , to dwie różna bajki , oni się tam raczej nie kochają. Trzymam mocno kciuki. Niech już się odnajdą. Jest jeszcze schronisko w Goleniowie.[/QUOTE] Danusiu, dziękuję, zaraz do dziewczyn piszę. A jeśli chodzi o TOZ, to jak pitbull PAKO, który poszedł do DT w okolice Szczecina trafił do schronu na obserwację, to właśnie dostałam tą informację od koleżanki z TOZu, która ma dobre układy ze schroniskową wetką. Sprawdziłaby, czy Fiodor tam jest i może nawet udałoby mi się go wcześniej wydostać stamtąd. Jak sobie pomyślę, że siedzi tam biedaczek i będzie musiał tam siedzieć w Sylwestra, Nowy Rok, petardy, strzały itd to szlag mnie trafia i serce krwawi. Ale fakt faktem - TOZ i szczecińskie schronisko się nie kochają ;) Z naszego regionu psy są zabierane na kwarantannę do Hotelu w Sierakowie, a interwencję przeprowadza Animal Control. Właściciel hotelu dobrze już mnie zna i gdyby tylko Fiodor do niego trafił, już byłby u mnie w domku. A pan z Animal Control jest dobrze zorientowany w tym, że szukam psiaków, bo dosłownie cały ogromny rejon oplakatowałam szczelnie i mówi, że ma je cały czas na uwadze, ale nigdzie nie słyszał o nich, nie miał ani jednego zgłoszenia. Bardziej prawdopodobne jest to, że Fiodor jest na obserwacji w schronisku w Szczecinie - może np. próbował się bronić, jak go zabierali, albo wyciągali z samochodu, jest przerażony, głodny, zmarznięty :-( EDIT: Nie znalazłam nigdzie schroniska dla zwierząt w Goleniowie :placz:
  12. Dziękuję Wam, naprawdę bardzo dziękuję za to, że jesteście z nami. Większość szykuje się do zabawy sylwestrowej, my z mężem zdrzemniemy się chwilkę, bo szykujemy się na masę telefonów co do naszych zaginionych dzieciaczków - może petardy, fajerwerki wypłoszą je z ukrycia, jeśli w nim siedzą, a ludzie, którzy wyjdą na ulice - je zauważą. Będziemy czekać w gotowości, by w kilka chwil dojechać na miejsce. Oby tylko nic się naszym psinkom nie stało, oby żadnemu zwyrodnialcowi nie przyszedł do głowy jakiś straszny pomysł :placz::placz::placz:
  13. [quote name='Alicja']Agnieszko ..... a jest opcja ze ludzie pójdą na świadka że to był ten samochód bo jak z TOZu byś mogła z kimś iść tam to aby na pewniaka że na 100% oni złapali Fiodorka cholera ....durny sylwester :([/QUOTE] Tak, pani twierdzi, że sąsiedzi będą świadkami, że mogą nawet do schroniska pojechać, jak trzeba będzie - obiecałam im jakąś gratyfikację, jeśli ten pies to Fiodor, a pani, która do mnie zadzwoniła, otrzyma oczywiście nagrodę. Postanowiliśmy z mężem, że za każdego psa, jeśli zostaną przyprowadzone/znalezione osobno, wypłacimy 1000 zł, ale plakatów zmieniać już nie będziemy, aby kogoś nie skłonić do "wynegocjowania" jeszcze większej kwoty.
  14. Dziękuję Wam ogromnie za każdą pomoc, za każdą radę, wskazówkę ... Dzisiaj miałam dwa telefony: 1) pierwszy - dzwonił jakiś pan i twierdził, że niedaleko nas - w Kurowie, widział amstaffkę i pytał, czy za jednego psa też dostanie 1000 zł :shake: - mąż mu powiedział, że jeśli to będzie TEN pies, to tak, 2) drugi - sensowniejszy - dzwoniła jakaś pani z okolic Bobolina (wieś dość oddalona od nas) i mówiła, że we wtorek rano jej sąsiadka wezwała schronisko ze Szczecina, aby zabrali błąkającego się psa - przyjechał samochód, pół wsi widziało, jak łapano chudego jasnego psa. Później ta dzwoniąca pani zobaczyła plakat o zaginięciu psiaków (rozwieszany we wtorek wieczorem) i dzisiaj do mnie zadzwoniła. Natychmiast pojechałam do schroniska, w 10 minut byłam na miejscu - ale mnie nie wpuszczono, bo się spóźniłam o 20 minut i schronisko było zamknięte. Rozmawiałam z pracownikami - twierdzą oni, że takiego psa nigdy do schroniska nie przywożono, że Bobolin to nie ich rejon i że i tak by nie interweniowali w tej okolicy. Nie pozwolono mi obejrzeć psów, mogę to zrobić dopiero w sobotę. :angryy: Mąż był wczoraj w schronisku, przeszedł wszystkie boksy z psami na kwarantannie i naszych psów nie widział. Mieszkańcy Bobolina twierdzą, że są w stanie zaświadczyć, że przyjechał samochód ze schroniska (idealnie go opisali), że pytali gdzie jest pies zabierany i wskazano im adres szczecińskiego schronu i powiedziano, że będzie na kwarantannie i będzie można go zobaczyć na stronie internetowej. Nie wiem o co tutaj chodzi, gdzie jest Fiodor - ale jeśli go schron zabrał, to spod ziemi go wytrzasnę, a znajdę :mad::angryy: Może być też tak, że pies jest trzymany na obserwacji, wtedy nie będzie w boksach na kwarantannie, tylko w innym miejscu, ale coś się z psem "po drodze" do schronu stało :-( Nie mam żadnej możliwości, żadnych znajomości, aby dostać się do schronu dzisiaj, czy jutro - mam koleżankę w szczecińskim TOZie, myślałam że może ona mi pomoże, ale ma wyłączony telefon :-( Umrę chyba do tej soboty:placz: A co do Sarusi - to ta pani, która dzwoniła w sprawie łapanki Fiodorka, sama ma amstaffkę podobną do Sary i mówiła, że kilka osób pytało czy nie uciekła jej suka, bo podobna się błąka - ale od kilku dni jej już nie widziano :placz::placz::placz:
  15. [quote name='AMIŚKA'][B][COLOR=Blue]To weż, rzuć hasło na Nowy Rok rano np.godzina 9-10 , zoorganizuj teren do przeszukania, my dogomaniacy stawimy się, Wszyscy wchodzimy tu.. i czytamy... ..i przyjedziemy pomóc!! Bardzo Wam współczuje, ale pisaniem nie pomogę.... Jezdzilam dzisiaj rano z moimi jamnisiami Mierzyn,Dołuje,Bedargowo, Kołbaskowo,Ostoja... ...ale nie spotkalam.... Życzę WAM żebyscie jak najszybciej byli wszyscy razem. [/COLOR][/B][/QUOTE] Amiśka, ogromnie Ci dziękuję :loveu: Każda osoba do pomocy jest na wagę złota. Na jutro mamy rozplanowane zadania oraz dość sporą liczbę ludzi. W Nowy Rok, każdy chętny do pomocy, proszony jest o przybycie na stację benzynową w Ustowie (jest tylko jedna, więc łatwo trafić) o godzinie 10.00. Potrzebne tylko dobre chęci. U mnie w domu rozdzielimy zadania i ustalimy teren poszukiwań. Zrozumiem, jeśli nikt nie będzie mógł przyjechać, to w końcu po Sylwestrze i nocnych zabawach ;). Awaryjny i kolejny termin to sobota, 02 stycznia 2010 r., stacja benzynowa na Ustowie, godzina 10.00. Ogromnie liczę na Waszą pomoc!!!!!!
  16. Bidulka kochana :-( Mam nadzieję, że samopoczucie ma lepsze, bo po fotkach widać, że ma chęć niunia do zabawy ;)
  17. [quote name='Megi3']Agnieszka a jak Odra, była przymarznięta ? Kiedyś na tych wysepkach na Odrze chroniły się dziki(nie wiem jak teraz). Miejmy nadzieję ,że się wodą nie przeprawiały. Pewnie pytałaś tych ludzi co mieszkają na dole przy Odrze w Kurowie. Jestem z Wami, pozdrawiam serdecznie[/QUOTE] Megi3, Odra nie była zamarznięta w okresie od dnia ich ucieczki do dzisiaj, akurat w dniu ucieczki była odwilż... Oczywiście, wszystkich ludzi pytałam, wszyscy dookoła wiedzą - począwszy od niemieckiej granicy za Kołbaskowem, poprzez granicę w Lubieszynie do Dobrej i Wołczkowa włącznie. Ludzie do nas dzwonią, żeby nas poinformować, że ani psów, ani żadnych śladów nie zauważyli ... miejscowi sprawdzili sobie tylko znane miejsca, nic :shake: [quote name='agaga21']aga, psy mogą być daleko. trzeba by zawiadomić też dalsze schroniska. danka mi podpowiadała, że w stargardzie warto... tak bardzo czekam na jakieś informacje, że ktoś je widział, że się znalazły... :([/QUOTE] Do Stargardu nie miały szans dotrzeć, ale oczywiście że sprawdzę, jutro z samego rana zadzwonię :-( [quote name='Alicja']kurcze TZ mi mówił ze dziś w teleexpresie mówili że faciowi jakieś ptaszki zginęły , może dało by sie jakoś przemycić ogłoszenie ...cholerka nie mam takich wtyków :([/QUOTE] Alicja, nawet nie wiesz, ile bym dała za dojście do TV, powysyłałam jedynie maile do programów informacyjnych z opisem historii Fiodorka, zdjęciami psów i prośbą o możliwość zamieszczania info. Niestety, nie mam żadnych odpowiedzi... A jeśli chodzi o dzisiejszy dzień, to godzinę temu wróciłam dzisiaj do domu. Jak wychodziłam z pracy o godzinie 17.00 miałam telefon od bardzo miłej pani, której córka powiedziała dzisiaj, że od 2-3 dni widuje w Przecławiu (miejscowość po drugiej stronie naszych pól) wieczorową porą dwa psy - psy chodzą przy kościele i zachowują się, jakby czegoś szukały. Pani skojarzyła sobie opowieść córki z plakatami o zaginięciu Saruni i Fiodorka, no i zaraz do mnie zadzwoniła. Niestety, jej córka nie była pewna, czy to moje psiaczki, nie przyglądała im się, bała się, ale wcześniej ich nie widziała, chociaż codziennie wysiada w tym miejscu z autobusu. Oczywiście, w 10 minut znalazłam się na miejscu wraz z mężem, jego synem, siostrą i koleżanką z pracy. Rozpoczęliśmy akcję poszukiwawczą - rozdawanie plakatów, oplakatowanie dokładnie tego miejsca, chodzenie, wołanie, szukanie, zaglądanie do śmietników, w podwórka, itd ... Ja koczowałam na przystanku od 17.00 do 00.00, postawiliśmy męża samochód "na wabia" - jest wielki i bardzo charakterystyczny - rzuca się w oczy - psiaki na sam jego widok wariowały z radości, jak mąż przyjeżdżał z pracy do domu. Drugim samochodem krążyliśmy po osiedlu, zaglądając w każdą szparę i nawołując. Niestety, bez rezultatów. Z kimkolwiek byśmy nie rozmawiali, wszyscy o naszych psiakach już wiedzieli, jednak nikt ich nie widział. Nadzieja powoli zanika ... jutro od 5 rano znów ruszamy, o 11.00 spotykamy się w większej grupie i rozdzielamy. Przez cały wieczór i całą jutrzejszą noc będziemy w pogotowiu - może na wystrzały psiaki wylecą i zostaną zauważone. Jutro podjadę też na pobliski posterunek policji, osobiście przypominając panom policjantom o zaginionych psach, gdyż od zgłoszenia w dniu 25.12. mogli już o tym zapomnieć. Powiadomiliśmy też wszystkie firmy taksówkarskie, gdyż jutro taksówki będą miały pełne ręce roboty i może ktoś coś zauważy. Jutro też będę miała pierwszą odpowiedź od wróżki. Dowiedziałam się, że kobieta ta jest bardzo znaną jasnowidzką, pracuje głównie w Warszawie i jako jedna z nielicznych, zajmuje się poszukiwaniem zwierząt, z dużym powodzeniem. Wiem, że może dla niektórych z Was może się to wydawać głupotą i fanaberią, ale ja się chwytam każdej deski ratunku.:-(:-(:-( Mąż cały prawie dzisiejszy dzień przeczesywał miejsca wskazane przez miejscowych, w których zakładane są wnyki, a dzieciaki zdały raport z przeszukiwania okolicznych lasów - nic.... po prostu ślad po psiakach zaginął... Tylko z jednego miejsca facet mnie dzisiaj pogonił - kazał odjeżdżać, bo to jego własność (a nie wyglądała - wielkie opuszczone hale, magazyny, fabryka - w Przecławiu), wypytywał czego szukam, mówił że żadnych psów nie widział, bo tu są tylko koty, że mam się zmywać stąd, bo on sobie nie życzy ani mojej obecności, ani innych osób szukających moich psów. W ogóle zachowywał się podejrzanie, był grubiański i chamski ... wygląda mi to bardzo podejrzanie - jutro rozejrzymy się tak w dzień większą grupą :angryy:
  18. Mój Boże, tak bardzo mi przykro :-(:-(:-( Myślałam, że już łez nie mam, ale jednak popłynęły ciurkiem :placz::placz::placz: Piękna sunia, wspaniała, błyszcząca, wychuchana ... i tak nagle odeszła :placz: Na pewno to żadne pocieszenie, ale wiesz, że niunia nie cierpi, że do końca była szczęśliwa, kochana ...., że nikt jej nie krzywdzi, ja tej pewności co do moich psiaczków nie mam :-(:-(:-( Trzymaj się, ból osłabnie, ale miłość i pamięć zostanie ...
  19. [quote name='pinkmoon']Agnieszka, jeśli mogę coś doradzić, może odezwij się do Bartka (eskimoteam)? W sierpniu zaginęła jego sunia Visa i Bartek przeprowadził naprawdę wzorową trwającą kilka miesięcy akcję poszukiwawczą, która oprócz kampanii informacyjnej objęła zorganizowane grupy przeszukujące lasy (Viza uciekła na terenie trójmiejskiego parku krajobrazowego, to olbrzymie zalesione tereny), włącznie z mapami, obozowaniem w lesie, itd. Na pewno ma doświadczenie i cenne sugestie jak organizować takie poszukiwania. Wątek poszukiwań Vizy: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/143682-GdaA-sk-BrzeA-no-zaginAE-A-pies-grenlandzki-prosimy-o-pomoc[/URL][/QUOTE] Pinkmoon, bardzo dziękuję, czytałam ten wątek. Niestety, w naszym przypadku zorganizowanie takiej pomocy jest niemożliwe :-(. Niestety, ani ja ani mój mąż nie mamy takich możliwości - nie możemy nie przychodzić do pracy tygodniami, miesiącami, oboje wykonujemy wolne zawody, zbankrutowalibyśmy... Robimy to co w naszej mocy, tyle ile możemy, ale przestać pracować nie możemy ... nie mamy też tylu znajomych, którzy mogliby poświęcić dni, noce, na szukanie naszych psów. Jest zima, ciemno już o 16.00, wszyscy pracują, mają rodziny ... i tak wielu z nich pomaga nam bardzo, w miarę swoich możliwości.
  20. Danusiu, dziękuję Ci, słyszałam o tym jasnowidzu z Człuchowa. Jeśli "moja jasnowidzka" nie pomoże, to zwrócę się do tego jasnowidza o pomoc. Spędziłam dzisiaj u mojej wróżki 2 godziny - wypytywała mnie o wszystko co jest związane z ucieczką psów, ich zaginięciem. Wypytywała o charaktery psów, ich upodobania, nawyki, dosłownie o wszystko. Przyniosłam zdjęcia psiaczków, ich ulubione zabawki, smyczki, kocyki :placz::placz::placz: - wszystko to ma pomóc w ich odnalezieniu i ustaleniu losów. Powiedziała też, że jest w stanie na 100% ustalić, czy psy żyją, czy nie, a jeśli żyją, to czy cierpią. Ma ogromne sukcesy w odnajdywaniu zwierząt, większe niż inni jasnowidze, chociaż uprzedzała, że ludzi szuka się lepiej, łatwiej się z nimi łączyć, ze zwierzętami znacznie trudniej, ale z psami prawie zawsze się udaje. Będzie też łączyć się ze mną, bo silna więź emocjonalna między mną i pieskami daje duże szanse na skuteczniejsze ustalenie ich miejsca pobytu. Ustalanie wszystkiego zajmie jej od 3 do 5 dni. Zawsze śmiałam się z takich historii o wróżkach, czarownicach, wyśmiewałam darjasnowidzenia, wróżenia, itd, jestem racjonalną osobą, ale teraz wierzę w to głęboko, muszę wierzyć, bo jest to już chyba moją ostatnia nadzieja.:-( Wciąż nie ustajemy w poszukiwaniach, ale nasza nadzieja słabnie ... ani jednego telefonu, ani jednego sygnału. Paweł - wszyscy mieszkańcy okolicznych miejscowości już dawno są powiadomieni, ludzie wyruszają od rana na poszukiwania, dzieci, młodzież, starsi - to większość niezbyt zamożni ludzie, bardzo liczą na tą nagrodę. Dzisiaj dzwoniła dziewczynka, że razem z kolegami i koleżankami przeczesali okoliczne krzaki, zakamarki, opuszczone domy, pola, miejsca zasadzek kłusowników, ale że nie znaleźli śladów nawet po psach, nic .... :-(:-(:-( My już dawno wszystkie dostępne nam okolice przeszukaliśmy...
  21. [quote name='agaga21']aguś, nawet nie potrafię się za bardzo cieszyć z tych moich psów gdy wiem, że twoje gdzieś daleko, zagubione... :([/QUOTE] Ciesz się Agatko, bo są cudowne. A ja swoich chyba nie doceniałam i Bóg je zabrał ode mnie :-(:-(:-(
  22. Ja też tracę już zmysły.:-(:-(:-( Ale gorzej jest z moim mężem - on jest całkowicie załamany, płacze całe noce, nie śpi, nie je :shake: - może być z tego kolejna tragedia - dziś jeździliśmy szukając psiaków i rozwieszając ogłoszenia, moim samochodem z automatyczną skrzynią biegów, a mąż na co dzień jeździ z manualną, i dzisiaj się zapomniał i "wrzucił bieg" przesuwając dźwignię na "stop". Samochód momentalnie się zatrzymał, a że hamulce ma niezłe, to prawie w miejscu stanęliśmy. Facet za nami ledwo zdołał wyhamować, zjeżdżając na pobocze. Na szczęście nic się nie stało, ale mogło ... Jutro o 11.00 rano jestem umówiona z wróżką, naszym lokalnym jasnowidzem/czarownicą. Twierdzi, że może będzie mogła mi pomóc. Mam wziąć ze sobą zdjęcia psów, mapę Szczecina i okolic oraz rzeczy należące do psiaczków. Wszystko już spakowałam. Koszt usługi - 400 zł za godzinę. Jeśli moja Sarunia i mój kochany Fiodorek mają się znaleźć, warto spróbować wszystkiego. Dzisiaj odezwało się do mnie Polskie Radio Szczecin - to lokalna rozgłośnia o niezbyt dużym odsetku słuchaczy. Wiecie ile zażądali ode mnie za jeden dzień nadawania komunikatu o zaginięciu psów? - [B]1500 zł[/B] :angryy::angryy::angryy: I tak zrobili wyjątek dla mnie, bo z reguły nie zamieszczają takich komunikatów, ale po znajomości by to zrobili.:shake: Próbuję jakoś dotrzeć do lokalnych programów telewizyjnych, ale już mnie doszły słuchy, że taki komunikat w głównym wydaniu Kroniki to 10.000 zł - nie stać mnie na taki wydatek :-(
  23. Ale pięknie razem wyglądają, Etnusia jest prześliczna :loveu:
  24. Ani jednego telefonu, ani jednej, chociażby niesprawdzonej informacji, nic :-(:-(:-( Boże drogi, co te pieski zawiniły, że są skazane na taki los? :placz::placz::placz: Dopiero wróciliśmy, rozwieszaliśmy plakaty w dalszej okolicy - oplakatowane jest wszystko dookoła, poza Szczecinem. Od jutra ruszamy na Szczecin - to ogromne miasto, ale chociażby w najważniejszych punktach. Cała okolica wie o psach, dzieciaki czatują, szukają, chodzą i nic ... jakby dosłownie pod ziemię się zapadły. Dzisiaj zadzwonił do mnie pewien pan z informacją, że wiosną z moich okolic uciekły też dwa psy - rzuciły się w pogoń za sarną i ślad po nich zaginął. Po kilku tygodniach przypadkiem zostały odnalezione - wpadły we wnyki - jeden był martwy, drugi umierający :-( Mój kolega - myśliwy, zapewniał mnie, że żaden pies nie został ostatnio zastrzelony w okolicach dalszych i bliższych, nie znaleziono też żadnych ciał psów. Jutro z samego rana jedziemy jeszcze przed pracą na niedalekie nieczynne już wysypisko śmieci - może tam znajdziemy Sarunię i Fiodorka? Dzisiaj byliśmy tam, ale było ciemno i nic nie widzieliśmy, wołaliśmy .... nic. Znajomi pomagają nam rozwieszać plakaty, dzięki nim udało nam się dzisiaj w dwie godziny oplakatować ok. 10 miejscowości. Został Szczecin, ale gdyby psiaki tam były, to zapewne znalazłyby się w schronisku. Chociaż niczego wykluczyć nie można. Przeszukam jeszcze ogłoszenia o znalezieniu, sprzedaży psów i idę spać, chociaż i tak pewnie nie zasnę ... jak mogę spać, kiedy gdzieś tam w ciemnościach, wegetują moje dzieciaki? nie chcę myśleć, ani wyobrażać sobie, w jakim są teraz stanie i co przeżywają :placz::placz::placz:
  25. [quote name='Tengusia']Aga wyjezdzam jutro ale myslami bede z wami, mam nadzieje ze po nowym roku jak wroce wejde tu i zobacze foty besti na poslankach, pod kocykami, bezpiecznych w domciu z wami :calus:[/QUOTE] Zrobię wszystko, aby spełnić Twoje życzenie :-( Dzisiaj dostałam smsa, wzbudzającego nasze nadzieje - dziewczynka, która poprzednio znalazła nasze psy, napisała mi smsem o 16.00, że słyszała, iż nasze pieski były widziane w południe na jednej ze stacji benzynowych w Przecławiu (miejscowość po drugiej stronie pól, przy których mieszkamy). Ja byłam w pracy, ale mąż natychmiast tam pojechał. Rozmawiał z pracownikami stacji - okazało się, że to nie były nasze pieski - były dwa, jasny i ciemny, ale jeden z nich to wilczur - i mają właściciela, który nieopodal mieszka.:-( Dzisiaj rozwiesiliśmy 100 kolorowych plakatów, jutro dorobię kolejne 100 i tak codziennie - oddalamy się z tymi plakatami od domu. Spotykamy się z różnymi reakcjami ludzi - od bardzo sympatycznych, współczucia, chęci pomocy (za darmo), po prawie wrogość :angryy: Poszukiwania psów przez dzieciaki nie dały żadnych rezultatów. W Sylwestra "zatrudnię" je do roznoszenia plakatów do każdego domu - będą chodzić od drzwi do drzwi. Przy okazji popatrzą, czy gdzieś u kogoś psy nie przebywają. Skontaktowałam się też z moim kolegą z Polskiego Radia Szczecin. Powiedział, że takich ogłoszeń nie zamieszczają, ale tym razem zrobią wyjątek. Mój kolega to też psiarz, więc postara się zorganizować jakąś większą akcję, nie tylko same ogłoszenia w radiu. No i poza tym - dzisiaj rozkleiłam się na dobre - wróciłam do domu z pracy i nikt mnie nie witał, nikt nie stał przy furtce, nie skakał na ogrodzenie, nie merdał ogonkiem, nie rozdawał buziaków :placz::placz::placz: Dom bez moich ukochanych dzieciaczków jest taki zimny, pusty, bez życia :-(:-(:-(
×
×
  • Create New...