Bardzo proszę o pomoc. Znalazłam Maleństwo w drodze z pracy, stał (to chyba bajcurek, ale nie jestem pewna, takie to małe) przy samochodzie, chudziutki, głodny i przerażony miauczał wniebogłosy. Nie mogłam go tak zostawić :shake: ale w rezultacie w domu mam istne piekiełko :angryy: Moja droga mama absolutnie nie zgadza się na choćby tymczasowe przechowanie kotka. Z wielkim trudem udało mi się wynegocjować u niej jeden nocleg dla Malucha, ale pod warunkiem, że jutro "zniknie". Nie mam pojęcia co robić. Niestety nie znam nikogo, kto mógłby zaopiekować się tym ślicznym patyczkiem. Bardzo proszę o pomoc w znalezieniu mu tymczasowego schronienia. Jestem gotowa pokryć wszelkie koszty opieki nad nim i oczywiście nie ustawać w poszukiwaniach domku dla niego. Mały jest przesłodki, oczywiście z marszu rzucił się na jedzenie, ale pohamowałam jego zapędy, dając mu troszkę suchej karmy i kurczaka. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki kociak nabrał sił, nawrzeszczał na moją Bułkę, która przy nim wygląda jak mostrum i zaczął zwiedzanie domu. Świetną zabawę odnajduje niemal we wszystkim, od toczenia korka po winie, przez zabawy chusteczką higieniczną po, a jakże by inaczej, ściganie własnego ogona. No i zgadnijcie gdzie bąbel zrobił pierwsze ee... do kuwety!!! Nic tylko kochać. Siedzi i teraz, mruczy i gapi się na mnie, a ja nie wiem co począć :-(