-
Posts
519 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Bączek
-
Ratunku!!!!!!!! Tosia zamienia się w małą terrorystkę. Siedzi na progu i nie wpuszcza psów do domu. Z oczu jej biją pioruny, zęby pokazuje w rekinim uśmiechu, a jak to nie pomaga to wkracza z zęboczynami. W chałupie totalny chaos, psy siedza na balkonie całe noce, koty nie przychodza do domu, a jak juz przyjda to nie wychodzą , suka leje po arrasach. Wczoraj nie wytrzymałam, zamknęłam ją w kojcu - wylazła górą po 2 minutach. Dzisiaj nie wytrzymałam, zamknęłam ja w kojcu i przywiązałam łańcuchem, na razie nie wylazła, ale płacze, że serce pęka. Poszłam do pracy żeby tego nie słyszeć. Byliśmy wczoraj na pierwszym spacerze, wszyscy, całym stadem, wywołując popłoch wśród miejscowej ludności. Tosia - ideał, nie oddala się na odległość wiekszą niż 20 m, ciągle sprawdza czy idę, przychodzi na zawołanie. Spotkaliśmy na polu kobite z pieskim, psy pognały w jej stronę, Tosia wróciła na zawołanie jako trzecia. Z psami pełana miłość. Ale jak tylko przekracza próg posesji - szkoda mówić. Miałam watróbkę w ręku, jako łapówkę. Z nerwów tak ją ściskałam, a ręce tak mi sie pociły, że wątróbka wydała ostatnie tchnienie i z surowej zmieniała się w mieloną. Do mnie nie jest agresywna, obcych unika. Ogłosiłam ją na Allego, forum Molosy, gazeta.krakow.pl Umówiłam sie na 23 września z zoopsychologiem ( niestety nie dało sie wcześniej) Uczę ją nosic kaganiec, ale idzie mi jak po grudzie. W kagańcu nie denerwowałabym sie tak, ze kogoś ugryzie na spacerze. Odpchliłam ja i odrobaczyłam, jak uda sie jej w końcu założyc kaganiec pojadę z nią do Krak-vetu na szczepienie i sterylkę. Co jeszcze moge zrobić, gdzie ją ogłosić. Nie mam aparatu, musze poprosic sąsiada, żeby mi pożyczył, to zrobie nowe zdjęcia, z bliska. Suczka jest urocza łasi się, podaje łapę, zna co to kosiarka. Ale nie może mieszkać z innymi zwierzętami.
-
MA DOM!!!Kraków wielki Elton po raz drugi wrócił do schroniska
Bączek replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
Mam nadzieję, że nic już się złego nie zdarzy i Elton w końcu dojdzie do siebie. Ten brzuch sie nie chce goić. Leje sie z niego strumieniem płyn surowiczy i tak ponoć ma być. Z jedzeniem jest straszny kłopot. Wymyślam cuda, żeby on coś zechciał zjeść. Dziś zjadł duży jogurt, 30 dkg pasztetówki i ryż ze śmietaną i cukrem. Jutro będzie makaron z białym serem. Na ryż z mięsem i jarzynami nawet nie spojrzał. To była naprawdę ciężka operacja. To cud, że on wogóle żyje. Ta jego przygoda z dywanem kosztowała mnie sporo zdrowia. Nigdy w życiu nie miałam do czynienia z tak pokornym psem. Ani razu nie zawarczał na lekarza, nie zapłakał przy zastrzyku. Wielokrotnie pozwalał się przewrócić na plecy, żeby zbadac ranę i ją przepłukać. Jak na niego patrzyłam i widziałam jak cierpi, to ryczeć mi się chciało z żalu i rozpaczy. Mam nadzieję, że to się w końcu skończy. Śni mi sie po nocach, że rana w końcu się zagoiła i Elton jest zdrowy. Nie przypuszczałam, że trafi mi się w życiu taki pies. On sie nadaje do dogoterapii a tu niewiele brakowało i zmarnowałby się w azylu. Cóż mogę powiedzieć. Mogę tylko podziękować rzeszy bezinteresownych osób, które go z tego piekła uratowały i dały mi szansę go w życiu spotkać. -
Udało mi się w końcu Tosiaczka obejrzeć. Polałam ja nawet Frontlinem. Kołtuny ma tylko na zadku, ogonie i głowie. Poza tym stwierdziłam, że miała młode i to całkiem niedawno. Sutki ma jeszcze naciągnięte od cycania. Tak przypuszczałam, że ludzie, co się jej pozbyli zostawili sobie pieska a sukę przekazali przy piwie, panu P. , zeby się jej pozbył., Na froncie wojna. Joguś kuleje, więc chyba doszło do jakiejś potyczki jak mnie nie było. Chodzą z Tosią koło siebie na sztywnych nogach a za chwile się bawia jak gdyby nigdy nić. Ech kto by je zrozumiał. Sarunia nie wychodzi z domu, bo jak wyjdzie to Tosia jej nie daje żyć. Będę ja chyba brała do Krakowa.
-
No nie jestem pewna. Wczoraj jak Sarunie wzięłam pod pachę, to kłapała za mną zębami i próbowała ją złapac za ogon. Ona tylko rozgląda się czy nie ma Jogiego w pobliżu i doskakuje z zębami. Trzeba stwierdzić, że inteligencji jej nie brakuje ale tak nie może być. Sarunia jest malutka, cichutka a teraz prawie z domu nie wychodzi. W nocy nasikała mi na podłogę.
-
ZEBRANY ze skrzyżowania w Olkuszu oBieżyk MA DOM!!!!!!!!!!!
Bączek replied to malawaszka's topic in Już w nowym domu
[quote name='missieek']dr Komendy nie bylo dzis na Sanockiej[/quote] No to nie wiem jak on sie nazywa w każdym razie mężczyzna. Ale to i tak nie ma znaczenia, bo Missiek pieska dziś odebrała i wszystko wie. Spotkałyśmy sie na Sanockiej dzis po południu -
ZEBRANY ze skrzyżowania w Olkuszu oBieżyk MA DOM!!!!!!!!!!!
Bączek replied to malawaszka's topic in Już w nowym domu
Lekarz nic nie mówił o złamanych łapkach. Jak go zapytałam to powiedział, że nic nie widział. Ale powtarzam to nie był lekarz prowadzący. Może więc te łapki nie były połamane. Przecież z połamanymi łapkami nie mówiliby, żeby go zabrać, tylko najpierw łapki by poskładali. -
Przeczytałam cały wątek i jestem pod wrażeniem. Cały czas jednak ciśnie mi się do głowy pytanie, kto te psy (mojego i Twojego ) tak katował: pierwszy właściciel czy pan P. Może ten dziadek co tam jest na etacie rakarza potrafi powiedzieć coś na temat w jaki sposób pies znalazł sie w ich rekach. Przecież ten kraj nie zamieszkują sami zwyrodnialcy
-
Muszę powiedzieć, że jestem mocno zdziwiona, jakie sunia robi postępy w socjalizacji. Dziś rano podeszła do mnie i łaskawie pozwoliła sie podrapać po pleckach i żabociku. A włosy jej stały jak na cukrze, ręka aż się lepi. Nie znam się na kaukazach, trochę próbuje czytać i widzę, że niektóre jej cechy są zgodne z cechami tej rasy. 1. Mało szczeka - daje znać szczekaniem pierwsza, że idzie ktoś obcy i potem cichnie, nie tak jak pewien osobnik płci męskiej, który drze się aż zachrypnie. 2. Przemyka w nocy jak duch, mysle,ze moze przyjsc taki moment, ze zaatakuje niespodziewanego obcego. Martwi mnie to , że sie gryzie z moją suczką Sarą.:shake: Początkowo myślałam, że to zachowanie typowe dla tej rasy, że nie tolerują osobników tej samej płci na swoim terenie. Ale doczytałam się, że taką ceche reprezentuja też inne rasy. Dzisiaj byłam świadkiem takiej sceny. Przyjechałam do domu, wszystkie psy przywitały mnie oczywiście przy bramie. Nawe nie wiem w którym momencie Tosia doskoczyła z zębami do Sary, na to błyskawicznie zareagował kierownik Joguś, przewróciły oba Tosię na łopatki i zaczęły jej obrabiać boki. A ja stałam za bramą której zamka jeszcze nie otworzyłam z chwiejącym się na nogach ( bo po operacji ) psem i tylko mogłam patrzyć bezradnie jak się charatają. O dziwo, żaden nie odniósł żadnych obrażeń. I jeszcze mnie martwi, że goni za kotami, bo jakby którego dorwała, to mogłaby zrobić krzywdę. Ja wiem, że kota może spotkać nieszczęście we wsi, ale ja nie darowałabym sobie gdyby spotkało któregoś nieszczęście we własnym domu.:placz: Mam nadzieję, że to też się uda opanować, bo jak ją wczoraj obserwowałam, to jak kot idzie spokojnie, to ona nie reaguje, choć jest czujna. Goni kota jak on ucieka. A wogóle to mam kolejnego fajnego psa.:lol:
-
MA DOM!!!Kraków wielki Elton po raz drugi wrócił do schroniska
Bączek replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
Rozmawiałam dziś z lekarzem, który operował Eltonka. Powiedział, że Eltonek ma szczęście że żyje, bo miał okropnie pocharatane jelita. Nie zrozumiałam dlaczego. Okazało się, że te tasiemki wkręciły się w kosmki jelitowe i je powyrywały Jedna zjedzona nitka potrafi zrobić większe spustoszenia w jelitach niż połknięty kamień. :crazyeye: Najczęściej operują ponoć koty w okresie Bozonarodzeniowym, bo te połykają włosy anielskie z choinki. Wystarczy jeden włos. A Eltonik tymczasem wraca powolutku do zdrowia.:multi: Jeździmy jeszcze na kroplówki, bo nic nie chce jeść. Jak go zważyłam włosy stanęły mi dęba. Pies który powinien ważyć z 45 kg waży 28.:shake: Lekarz karze mu dawać papkę ryżową, a on na to nawet nie chce spojrzeć. Ponieważ rana na brzuchu właśnie zaczęła sie goić, zaczął tak chlipać niemiłosiernie, że musiałam mu włożyć na tylne nogi, siusiaka i brzuch gustowny podkoszulek. Jak sika to do podkoszulka :evil_lol: [IMG]http://images43.fotosik.pl/182/27bc7d0ab6ad2a1bmed.jpg[/IMG] Na zdjęciu jest jeszcze w podkoszulu założonym przez głowe, zanim wymyśliłam, że lepiej będzie na zadek. -
ZEBRANY ze skrzyżowania w Olkuszu oBieżyk MA DOM!!!!!!!!!!!
Bączek replied to malawaszka's topic in Już w nowym domu
1. Stan rachunku 140 zł, ale lekarz nie wie czy wszystkie koszty zostały wpisane. 2. Stan pieska dobry, piesek zjadł i wypił wodę. Rozmawaiłam z dr. Komendą ale on chyba nie jest lekarzem prowadzącym, czytał z komputera. Piesek wymaga dalszego leczenia i badań ale w warunkach domowych. Trzeba go obserwować jak sie zachowuje i wtedy podjąć jakieś leczenie. Zagrożenia życia nie ma. Ja jutro jadę na kolejną kroplówkę, ale niestety psa nie mogę odebrać. U mnie sajgon. Psy się tak charatają, że aż cud, że jeszcze nie zrobiły sobie wzajemnie krzywdy.:shake: A o co chodzi? jak zwykle o władze i kobiete :lol: -
ZEBRANY ze skrzyżowania w Olkuszu oBieżyk MA DOM!!!!!!!!!!!
Bączek replied to malawaszka's topic in Już w nowym domu
Będe dziś w lecznicy, dowiem sie jakie są koszty na dziś (jak mi powiedzą). Proszę o nr konta na pw to wpłace parę groszy. -
OFIARY SCHRONISKA ! ! ! Żywe trupy błagają o PILNE WSPARCIE ! ! !
Bączek replied to hanek's topic in Już w nowym domu
Dziewczyny zajżyjcie czasem na wątek Tosi. Oto link do niego: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f1160/krakow-tosia-mix-kaukaza-z-pseudoschronu-w-olkuszu-szuka-domu-w-ktorym-jest-wolnosc-144256/[/URL] Mordowałam się pół dnia ale w końcu mi sie udało. Zdjęć trochę mało, ale nadrobię w przyszłości, jak sunia choć troszkę się oswoi. Na razie zrobienie jej zdjęcia z bliska graniczy z cudem. Ale robi szybkie postępy. Piesek w lecznicy jeszcze żyje ale nie znam szczegółów. Lekarze najpierw zajmują sie obrażeniami wewnętrznymi, na połamane łapki przyjdzie pora później. Nie mam za bardzo głowy, żeby sie nachalnie wypytywać, bo tym moim psem kiepsko. Jutro jadę ponownie na kroplówkę. -
Oto Tosia. Niestety zdjęcia robione z dużej odległości. Sunia nie da się do siebie zbliżyć jak widzi, że się ma coś w rękach. Na dzwięk migawki od aparatu ucieka w popłochu w krzaki. Ten pies nie tylko był regularnie bity, ale prawdopodobnie jeszcze w niego rzucano czym popadnie. Dla suki bezpieczna odległość to 20 m.
-
Zaczęło się to tak: Napisała Kinya: Pamiętacie, że kiedyś (dokładnie miesiąc temu) pisałam o Czekoladce? Ona nadal tam jest!!! Tylko z brązowego futerka już niewiele zostało. Psinka wypłowiała, częściowo straciła już sierść. Wystarczył miesiąc i tak potworne zmiany na gorsze :-( Widać, że jest w ogromnej depresji :placz: A to naprawdę przepiękny pies - tylko długo już nie pociągnie. Myślę o niej ciągle, strasznie sumienie mnie gryzie z jej powodu, bo nie mam jak jej pomóc :-( Ten obrazek został przeskalowany. Kliknij tutaj, by zobaczyć go w pełnym rozmiarze. Oryginalne wymiary obrazka 500x667, rozmiar 112KB. Pojechałyśmy po nią 13.08.2009 ja i Kinya. Suka siedziała w klatce jak na króliki i nie wychodziła z budy. Pracownik nawet nie wiedział, jakiej zwierze jest płci. W końcu na chwytaku udało sie ją z tej budy wywlec, pies był przerażony ale nie agresywny. W samochodzie jechała ładnie, ale w końcu emocje dały o sobie znać i bidula opróżniła żołądek do mojego bagażnika. A że zrobiła to wyjątkowo cicho, na początku myślałam, że to z pola dochodzi ten smród. Kiedy mimo zamknięcia okna capiło dalej, zorientowałam się, że to od mojej suki. Dopiero w domu zobaczyłam czym ona rzygnęła. W żółtej mazi pływały kawałki kości i włosy a smród był taki, że myślałam że sama się zerzygam. Suka jest wielkości mniejszego owczarka niemieckiego. Waży na oko 35 kg. Kaukaz w wydaniu mini. Młoda, zęby śnieżnobiałe. Cała w kołtunach i dredach. Jak ją spuściłam ze smyczy, nie dała więcej do siebie się zbliżyć. Widać, że była regularnie tłuczona, bo reaguje ucieczką przy każdym gwałtownym ruchu. Do psów ok, z suką już w drugim dniu doszło do awantury, za kotami goni ale bez specjalnego zaangażowania. Przekupuję ją smażoną wątróbką, nie może się jej oprzeć ale jak się zbliża to szoruje brzuchem po ziemi wyrywa mięso z ręki i ucieka. Na razie nic nie da się z nią zrobić. Podałam tylko środki na robaki, chcę ja skropic Frontlinem, bo zaraz wszystkie psy będą miały pchły, ale w tej chwili to niemożliwe. Tylko kilka razy udało mi sie ją podrapać po grzywce. Noce spędza na polu, rano znajduję ja najczęściej w najwyższym punkcie działki czyli na kupie ziemi przygotowanej do rozplantowania. Macha ogonkiem radośnie na mój widok, ale obcych sie boi. Boi się także siedzieć w zamknięciu, na czas mojego wyjazdu do Krakowa zamknęłam ją w kojcu takim ze 20 m2 to tak szalała, że niewiele brakowało, a zawiesiła by się na siatce. Nie słyszałam poza tym żeby szczeknęła. Przemyka po działce jak duch zwłaszcza w nocy. Sunia przygotowywana jest do adopcji. Jak jej socjalizacja będzie przebiegała pomyślnie wkrótce będzie do wydania. Przed adopcją będzie wysterylizowana. Wymagam umowy adopcyjnej, wizyty przed i po adopcyjnej. Już w tej chwili widać, że suka nie nadaje się ani do mieszkania ani do kojca. Kocha wolność jak wszystkie kaukazy. Czas pokaże czy potrafi bezkonfliktowo koegzystować z innymi zwierzętami. Jeżeli ktoś chce mieć kaukaza w wydaniu mini, zna tę rasę i potrafi psu zapewnić wolność to zapraszam do śledzenia wątku Tosi.
-
OFIARY SCHRONISKA ! ! ! Żywe trupy błagają o PILNE WSPARCIE ! ! !
Bączek replied to hanek's topic in Już w nowym domu
Kinya opisała wszystko, nic dodac nic ując. Powiem tylko tyle że na bieżaco dowiaduję sie co z psiakiem, bo co dzień jeżdże z moim psem na kroplówki do Krak-vetu. Jeżeli chodzi o Tosię, to nie potrafię dokładnie opisać jak to się stało. Był wieczór wróciłyśmy od sąsiada po winie ;) doskoczyły do siebie z zębami i nic by się nie działo, tylko wagowo się różnią jedna ma 15 a druga 35 kg. I ta mała jest dożarta, to taki nakolankowy grubas, ale jak potrzeba to startuje z zębami do psa o wiele większego od siebie. Jak się znienawidzą, to będzie problem. Ale spokojnie, Tosia na razie cieszy się wolnością, macha ogonkiem, aż jej chce odpaść :lol: a ja pracuję nad założeniem jej osobnego wątku. -
OFIARY SCHRONISKA ! ! ! Żywe trupy błagają o PILNE WSPARCIE ! ! !
Bączek replied to hanek's topic in Już w nowym domu
Pies jest w szpitaliku Krakvetu. Ma miedzy innymi pęknięty pecherz i połamane łapy. Dziś jeszcze żył. Zabrałyśmy go ze skrzyżowania w Olkuszu, po potrąceniu przez samochód. Leżał na słońcu z pół godziny, zanim go zabrałyśmy, bo nikt ze zgromadzonych osób nie potrafił mu pomóc. Przyjechał po niego hycel z olkuskiego schroniska, ale go nie dałyśmy. Zawiozłyśmy go do lecznicy, dam lekarz dał mu serię zastrzyków przeciwwstrząsowych, a później przyjechała po niego Missieek i go zabrała na Sanocką. Przebywa tam do dziś. Czekoladkę przechciłam na Tosie. Dziś ją odrobaczyłam, jak sie da w końcu do siebie zbliżyć pokropię ją Frontlinem. Niestety im pewniej się u mnie czuje, tym bardziej zaczynają z niej wyłazić cechy kaukaza. Rzuciła sie dzis wieczór z zębami na moją sukę. Jak sie to będzie powtarzać będę musiała niestety zamknąć ją w kojcu, a wtedy z socjaliacji nici. Moge jeszcze spróbować wkładać jej kaganiec ale z tym nie będzie łatwo. -
OFIARY SCHRONISKA ! ! ! Żywe trupy błagają o PILNE WSPARCIE ! ! !
Bączek replied to hanek's topic in Już w nowym domu
Czekoladka już u mnie. Okazało się, że to jednak suczka, wielkości owczarka niemieckiego, prawdopodabnie po kaukazie, cała w dredach i kołtunach. Nie mogliśmy jej wyjąc z budy, taka przerażona. W samochodzie zwymiotowała. Boże czym ten człowiek żywi psy. W wymiocinach były same kości pływające w cuchnącej żółtej bryji. Smród był taki, że myślałam, że dla odmiany to ja puszczę pawia. Coś jakby zgniłe mięso plus zgniła kiszona kapusta. Do weta nie dało sie z nią jechać niestety. W domu zamknęłam ja w kojcu, ale musiałam wypuścić, bo tak szalała, że bałam się, że sie zawiesi na siatce. Więc teraz lata po ogrodzie. Mam nadzieję, że nie nawieje, bo po co miałaby to robić. Zreszta i tak teraz już nic nie wymyślę. Z psmi dogadała sie bez problemu, za kotami trochę goni, ale nie wykazuje agresji. Alf - jedyny prawdziwy mężczyzna w tym domu odmłodniał 10 lat i tańcuje koło niej jak baletnica. A ta choć mogłaby mu urwać głowe strzela tylko zębami i marszczy nos. Niepokoi mnie, bo suka jest strasznie zapasiona. W ogóle były tam same duże psy i na moje oko spasione. Czy on nie ma zamiaru biznes modny ostatnio otworzyć. Po po wygladzie, to można go podejrzewać o najgorsze. -
MA DOM!!!Kraków wielki Elton po raz drugi wrócił do schroniska
Bączek replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
Jeszcze nie wiadomo czy przeżyje. Leży jak trup. Rano sie strachu najadłam bo szukam go a jego nie ma. Obeszłam cały dom i ogród. I już miałam się ubrać i szukac go we wsi, gdy przyszło mi do głowy, że on w psiej budzie. Patrzę, jest. Na szczęście z niej wyszedł bo mamy jechać na kroplówke, więc bałam się, że go nie wyciągnę. Cały dom po nocy za.......gany, pokrwawiony. Wetka mówiła, że on nie może nic pić, bo woda spowoduje wymioty i mogą popękać szwy. Tymczasem on i bez wody wymiotuje. Makabra. Żeby takie kawałki dywanika tak zaszkodziły. Nie do wiary. Hoduje psy od 30 lat ale czegoś takiego bym nie wymyśliła. Najgorsze jest to, że jego nie ma jak powstrzymać przed tym zżeraniem wszystkiego. Już nieraz się zdarzyło, że siedział sobie cichutko w kątku i skubał legowisko. Dobrze, że zauważyłam. A najbardziej wylizuje łapy, do gołej skóry, ciągle w tym samym miejscu. Sąsiad mi opowiadał że pies zeżarł kasete magnetofonową w całości i w całości w mękach wy........ł. Elton nie miał takiego szczęścia. Praktycznie nie miałam wyjścia. Z tym dywanikiem w jelitach po prostu zagłodziłby sie na śmierć. -
OFIARY SCHRONISKA ! ! ! Żywe trupy błagają o PILNE WSPARCIE ! ! !
Bączek replied to hanek's topic in Już w nowym domu
Nie wiem, ale wole dmuchać na zimne -
OFIARY SCHRONISKA ! ! ! Żywe trupy błagają o PILNE WSPARCIE ! ! !
Bączek replied to hanek's topic in Już w nowym domu
Missieek czytałam gdzieś, a teraz nie moge znaleść. Co Ty podajesz nowemu psu, jak go wprowadzasz do stada. Pisałaś o jakiejś surowicy, tylko nie wiem na co. W tym Olkuszu na pewno panuje nosówka i parwowiroza. Nie chcę zarazy sprowadzić do domu. Jak wezme psa pojade z nim prosto do Krak-Vetu więc mu podadzą, tylko napisz co. -
MA DOM!!!Kraków wielki Elton po raz drugi wrócił do schroniska
Bączek replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
Spiesze donieść, że operacja się udała. Elton jeszcze troche oszołomiony, ale żyje. W jelitach były spore kawałki dywanika, które zatrzymały całkowicie perystaltykę. Teraz nie może jeść, nie może pić, musze jeździć codziennie na kroplówki. Dywanik spaliłam w piecu, ale ponieważ jego talent do zżerania wszystkiego jest wielki, aż boje sie pomyśleć co tym razem będzie obiektem jego łakomstwa. Kiedyś złapałam go jak zjadał rolkę papieru toaletowego innym razem znalazłam do połowy zjedzone majtki. Ale to nic, są psy co w jedna noc zjadają wersalkę. Przy tej okazji lekarz wyrwał gnijącego kła i ściągnął kamień. Mam nadzieję, że nic więcej się nie przydaży. -
MA DOM!!!Kraków wielki Elton po raz drugi wrócił do schroniska
Bączek replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
Elton zeżarł w sobotę futrzak co leżał na podłodze. Wygryzł dziure o średnicy 20 cm i to co wygryzł to zjadł.:-( Iwydawało się ze nie będzi dalszego ciągu, a tu tymczasem we wtorek w nocy zaczął okropnie wymiotować. Wczoraj spędziłam w Krak Vacie kilka godzin. Dostał kroplówkę, bo od tego wymiotowania strasznie sie odwodnił. Dziś o 12 ma operację, bo przeswietlenie wykazało, że coś siedzi w jelitach. Jest w tej chwili w okropnym stanie. Ledwo trzyma sie na nogach. :-( Trzymajcie kciuki za Eltonika -
Alfowi też odrastają takie waciane włosy i to kępami i w zupełnie innym kolorze co pozostała sierść. I jeszcze na dodatek zrobiły mu się na zadzie rany i skorupa. Rozlizuje to na potęgę, inne psy mu to też liżą. Ale poza tym jest w dosonałej kondycji psychicznej i fizycznej. Jeszcze nigdy taki nie był. Ze smutasa zrobił się radosny wesoły pies. Biega, skacze, włazi namiętnie między nogi, że zęby można na nim wybić, więc czekam co będzie dalej.
-
OFIARY SCHRONISKA ! ! ! Żywe trupy błagają o PILNE WSPARCIE ! ! !
Bączek replied to hanek's topic in Już w nowym domu
Niech będzie chłopak, choć z chłopakiem moge mieć pewien kłopot. Ja mam same chłopaki i jedna maleńka sunię, więc miałam nadzieję, ze tym razem trafi mi się dziewczyna. No ale cóż, los jak zwykle chciał inaczej.