-
Posts
276 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by dziadziowa
-
I napisałam do TVN Uwaga. Może...:cry:
-
przelałam 25 złotych. To mało wiem ale przyda się prawda?:-(:-(:-(
-
ale tu powstaje problem jak mu udowodnić że wtedy on strzelał? Że strzał który słyszał mój mąż to był jego strzał? Bo powie że on nic nie wie na ten temat, że nie było go w domu itp. Co z tego że TZ słyszał że strzał pochodził z jego podwórka- powie że mu się zdawało itp itd. Beznadzieja:shake: pozostaje wykorzystać pomysł izzie i lawirować w rozmowie tak żeby się przyznał i nagrać to.
-
słuchajcie- mój mąż słyszał strzał ale wiecie jak to jest- nikt nie potrafi uwierzyć w to że ktoś strzela tak blisko domu. pomyślał że to petarda albo co! człowiek sam się w takich momentach przekonuje że to coś innego. policjant stwierdził że po samym usłyszeniu strzału nic nie mogą zrobić. a nasze podwórko graniczy z jego podwórkiem. a ciało Dziadka zostało porzucone tam gdzie je znaleźliśmy bo byłam tam wcześniej kilkanaście razy i go nie było!!! ja wiem- obwiniam się strasznie choć nawet nie było mnie w domu:-( a jeszcze wczoraj ten sku..... był w sklepie w którym pracuje to prawie go zabiłam flaszką tak mu ją rzuciłam na ladę. a takiego miłego i niewinnego zgrywał hipokryta!prawie rzuciłam w niego reklamówką i resztą! gdyby nie to że szefowa była akurat na sklepie to bym go odesłała.
-
Zwierzę, które zamierza odstrzelić musi okazywać swoje zdziczenie, a więc np. uciekać przed człowiekiem, a nie się do niego garnąć, biegać w środku pól lub lasu, omijając drogi lub w inny sposób okazywać znamiona zdziczenia. Trudno byłoby uzasadnić objawy zdziczenia, gdyby np. pies posiadał obrożę i biegł spokojnie w kierunku myśliwego do domu widocznego w oddali tą samą drogą polna, którą idzie myśliwy, jakkolwiek to sam myśliwy upoważniony jest do dokonania oceny i samo posiadanie obroży nie od razu musi wykluczać zdziczenie. Odstrzał jest dozwolony w odległości ponad 200 m od zabudowań, a mając inne rozwiązanie, np. jeżeli znany jest właściciel psa czy kota należy się powstrzymać ze strzałem i z nim poważnie porozmawiać. Ustawa o lasach zakazuje puszczania psów luzem w lesie i właściciela można ukarać za takie działanie. Na koniec warunek ostatni, teren na którym spotykamy zdziczałego psa lub kota musi być terenem, na którym występują zwierzęta łowne. Jeżeli spotykamy psa lub kota na terenie ogrodzonym, to nie zagrażają one tym zwierzętom.
-
doniesienie złożone. Nawet jeśli umorzą sprawę to i tak mają kilka spraw które pognębią naszego sąsiada. Puszcza nie samopas psów polujących i tak zwanych ras "agresywnych" to że jego syn (ok. 12-13 lat)bawi się bronią i strzela do ptaków.dzielnicowy ma się do niego wybrać a sprawa Dziadka:angel::iloveyou::-( w toku!!!
-
ZMIANY DO USTAWY O OCHRONIE ZWIERZĄT Po długiej batalii parlamentarnej przyjęto zmiany do ustawy o ochronie zwierząt, zezwalające na zwalczanie zdziczałych psów i kotów w obwodach łowieckich przez ich dzierżawców. Tekst obowiązującego po zmianach prawa zamieszczony jest poniżej. Ostrzegam jednak, że prawo to nie zezwala na strzelanie każdego psa i kota przez każdego myśliwego i słusznie, aby nie zdarzały się drażliwe sytuacje, na które powołują się obrońcy psów i kotów, odsądzający od czci i wiary myśliwych, strzelających jakoby psy na smyczy, przy dzieciach, we wsi, etc. Zgodnie z zapisami ustawowymi, aby myśliwy mógł odstrzelić psa lub kota muszą wystąpić łącznie następujące przesłanki: Myśliwy musi mieć upoważnienie wydane przez zarządcę danego obwodu łowieckiego Pies czy kot muszą być bez opieki i wykazywać odznaki zdziczenia Pies czy kot muszą być ponad 200 m od zabudowań mieszkalnych, Pies czy kot musi stanowić zagrożenie dla zwierząt dziko żyjących w tym łownych, a więc muszą się one znajdować w terenie, gdzie zwierzyna taka przebywa. W praktyce powyższe warunki oznaczają, że myśliwy musi mieć upoważnienie zarządu koła do odstrzelenia zdziczałych psów i kotów, np. poprzez wpis do odstrzału lub osobno wydany dokument. Formalnie mogłoby to być upoważnienie ustne, ale takowe byłoby ważne tylko jeżeli zarząd podjął odpowiednią uchwałę. Ponieważ uchwały zarządu nie zawsze są dostarczane myśliwym, a przy braku takiej uchwały odstrzał byłby nielegalny, lepiej żeby upoważnienie było wystawione pisemnie z podpisami osób reprezentujących formalnie koło. Zwierzę, które zamierza odstrzelić musi okazywać swoje zdziczenie, a więc np. uciekać przed człowiekiem, a nie się do niego garnać, biegać w środku pól lub lasu, omijając drogi lub w inny sposób okazywać znamiona zdziczenia. Trudno byłoby uzasadnić objawy zdziczenia, gdyby np. pies posiadał obrożę i biegł spokojnie w kierunku myśliwego do domu widocznego w oddali tą samą drogą polna, którą idzie myśliwy, jakkowiek to sam myśliwy upoważniony jest do dokonania oceny i samo posiadanie obroży nie od razu musi wykluczać zdziczenie. Odstrzał jest dozwolony w odległości ponad 200 m od zabudowań, a mając inne rozwiązanie, np. jeżeli znany jest właściciel psa czy kota należy się powstrzymać ze strzałem i z nim poważnie porozmawiać. Ustawa o lasach zakazuje puszczania psów luzem w lesie i właściciela można ukarać za takie działanie. Na koniec warunek ostatni, teren na którym spotykamy zdziczałego psa lub kota musi być terenem, na którym występują zwierzęta łowne. Jeżeli spotykamy psa lub kota na terenie ogrodzonym, to nie zagrażają one tym zwierzętom. Jeżeli myśliwi wykażą zdyscyplinowanie i nie będą się zdarzały odstępstwa od w/w zasad, przepis ustawy utrzyma się na dłużej. Wystarczy jednak jeden tylko przypadek nierozważnego użycia broni przez myśliwego przeciwko psom lub kotom, który prasa i inne media rozdmuchają, a parlamentarzyści z łatwością wrócą do poprzedniego stanu prawnego, w którym zwierzyna żyjąca wolno mogła być dowolnie niszczona przez bezpańskie psy i koty. Dlatego wykażmy się dojrzałością i nie dopuśćmy, aby jakikolwiek myśliwy w naszych kołach dopuścił się złamania zasad przy odstrzale zdziczałych psów i kotów. Na zakończenie zwrócę uwagę na jeszcze jedną istotną zmianę dokonaną w ust.3 art.32 ustawy. Obecnie członek PZŁ może użyć broni myśliwskiej również wobec zwierząt, która nie są zwierzętami łownymi, w przypadku konieczności ich bezzwłocznego uśmiercenia, w celu zakończenia cierpień zwierzęcia. Nowe zasady zapisane w Art. 33 ust.1a i ust. 3 w części dotyczącej członków Polskiego Związku Łowieckiego oraz art. 33a wchodzą w życie w dniu 28 września b.r. USTAWA z dnia 21 sierpnia 1997 r. O OCHRONIE ZWIERZĄT (Dz. U. z 1997 r. Nr 111, poz. 724) ze zmianami: ustawą z dnia 6 czerwca 2002 r. o zmianie ustawy o ochronie zwierząt. (Dz. U. z dnia 28 sierpnia 2002 r. Nr 135 poz. 1141) ustawą z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (Dz. U. z dnia 30 kwietnia 2004 r. Nr 92 poz. 880) .............................. Art. 33. 1. Uśmiercanie zwierząt może być uzasadnione wyłącznie: 1) potrzebą gospodarczą, 2) względami humanitarnymi, 3) koniecznością sanitarną, 4) nadmierną agresywnością, powodującą bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia ludzkiego, 5) potrzebami nauki, z zastrzeżeniem przepisów rozdziału 9. 6) wykonywaniem zadań związanych z ochroną przyrody. 1a. Uśmiercanie zwierząt może odbywać się wyłącznie w sposób humanitarny polegający na zadawaniu przy tym minimum cierpienia fizycznego i psychicznego. 1b. Jeżeli minister właściwy do spraw środowiska lub wojewoda wydał zezwolenie na zabicie zwierząt objętych ochroną gatunkową, mogą one być uśmiercone przy użyciu broni myśliwskiej przez osoby uprawnione do posiadania tej broni. 2. Jeżeli zachodzą przyczyny, o których mowa w ust. 1 pkt 2-5, zwierzę może być uśmiercone za zgodą właściciela, a w braku jego zgody, na podstawie orzeczenia lekarza weterynarii. Ustalenie właściciela i uzyskanie jego zgody nie dotyczy zwierząt chorych na choroby zwalczane z urzędu. 3. W przypadku konieczności bezzwłocznego uśmiercenia, w celu zakończenia cierpień zwierzęcia, potrzebę jego uśmiercenia stwierdza lekarz weterynarii, członek Polskiego Związku Łowieckiego, inspektor organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, funkcjonariusz Policji, straży miejskiej lub gminnej, Straży Granicznej, pracownik Służby Leśnej lub Służby Parków Narodowych, strażnik Państwowej Straży Łowieckiej, strażnik łowiecki lub strażnik Państwowej Straży Rybackiej. 4. W sytuacji, o której mowa w ust. 3, dopuszczalne jest użycie broni palnej przez osobę uprawnioną. Art. 33a. 1. W przypadku gdy zwierzęta stanowią nadzwyczajne zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka, w tym gospodarki łowieckiej, dopuszcza się podjęcie działań mających na celu ograniczenie populacji tych zwierząt. 2. Wojewoda, po zasięgnięciu opinii Państwowej Rady Ochrony Przyrody, organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, oraz Polskiego Związku Łowieckiego, określi, w drodze rozporządzenia porządkowego, miejsce, warunki, czas i sposoby ograniczenia populacji zwierząt, o których mowa w ust. 1. 3. Zdziczałe psy i koty przebywające bez opieki i dozoru człowieka na terenie obwodów łowieckich w odległości większej niż 200 m od zabudowań mieszkalnych i stanowiące zagrożenie dla zwierząt dziko żyjących, w tym zwierząt łownych, mogą być zwalczane przez dzierżawców lub zarządców obwodów łowieckich. Art. 33 ust. 4 stosuje się odpowiednio.
-
Nasze podwórko jest ogrodzone i dlatego psy wypuszczane są czasem same. Pozatym dziadek zawsze robił siusiu i wracał grzecznie. Mamy dość dziwny układ podwórka także sąsiad mógł go zabić na naszym terenie bo podwórka stykają się. Jest płot którego pies nie przeskoczy ale człowiek tak. Ten sąsiad często chadza z bronią i może zobaczył Dziadka i... Szukałam pocisku ale to jak szukanie igły w stogu siana. Pozatym dziadek został na 100% podrzucony w to miejsce gdzie leżał bo byłam tam przedtem kilkanaście razy i ludzie tamtędy chodzą i nikt go nie widział! Zastanawie mnie tylko to czemu go poprostu nie zakopał? Czemu go tak pożucił? Co nim kierowało???
-
jeżeli góra 10 metrów od domu to odpowiednia odległość... przecież mógł zabić człowieka! niestety pocisk przeszedł na wylot ale weterynarz widział że to musiała być broń myśliwska dużego kalibru. nie śrutówka czy coś podobnego. a w okolicy nikt inny nie ma broni. NIKT! Dlatego wiem że to on!!! Moja złość jest tak ogromna że boję się stanąć z tym KIMŚ oko w oko bo go chyba uduszę gołymi rękami! Raz płaczę raz duszę się wściekłością! Raz myślę że przecież powinniśmy wybaczać a raz mam mord w oczach! Ja po prostu nie potrafię zrozumieć takiego okrucieństwa. Może gdyby to był jakiś duży agresywny pies... ale Dziadek? Przecież on nawet szczekać za dobrze nie umiał;):-( zobaczymy w poniedziałek jak dostanę papiery od weterynarza.
-
Opowiem wam co się stało... kilka dni temu ok. 21 moja mama wypuściła Dziadka na dwór. Ja wróciłam po północy z pracy i dowiedziałam się że po prostu zniknął, Wyparował! Szukaliśmy go ale bezskutecznie. Myślałam że może odezwała się w nim żyłka uciekiniera. Różne wersje przychodziły nam do głowy- że jakoś wyszedł z podwórka i ktoś go potrącił samochodem i ze strachu wywiózł, że może poszedł gdzieś i zapomniał jak wrócić. Ale wciąż byłam pełna optymizmu że się odnajdzie. Prawda okazała się tragiczna. Dwa dni temu wieczorem gdy byłam w pracy mama napisała że Dziadek się znalazł ale niestety nie żyje... Myślałam że umrę!!! Znalazł go mój sąsiad 300 metrów od domu! A my go szukaliśmy wszędzie. Nawet na forum miasta ktoś napisał że widział go 20 km od nas i tam po nocy chodziliśmy, w polu. Czemu go nie znaleźliśmy skoro leżał tak blisko? Otóż wiedziona złymi przeczuciami nie mogłam uwierzyć że Dziadek- tak jak niektóre psy robią- czuł że umrze i odszedł gdzieś. Zawieźliśmy go na sekcje. Nawet nie była potrzebna... Dziadek został zastrzelony. Profesjonalnym strzałem w szyję. Tylko jedna osoba mogła mogła to zrobić- mój sąsiad. Jest myśliwym i tylko on ma broń w okolicy. Mój mąż słyszał strzał ale nawet potem nie powiązaliśmy tego faktu z zaginięciem Dziadka. Poza tym Łukasz nie mógł uwierzyć że ktoś może strzelać w terenie zabudowanym. A gdy szukaliśmy Dziadka to pytaliśmy sąsiada czy go może nie widział czy może nie ma go na jego podwórku- to jeszcze hipokryta ze zmartwioną miną powiedział że go poszuka! Nigdy w swoim życiu nie spotkałam się z takim bezmyślnym okrucieństwem. I poprostu on wyżucił jego ciało koło drogi po której jeżdżą ciężarówki- prawdopodobnie po to żebyśmy go znaleźli i pomyśleli że został przejechany. A nie wpadł na to że zrobimy sekcje. Jak tylko pomyślę o tym biednym kochanym psie jak bez starch i przyjaźnie może potrzedł do tego potwora a on zabił go jak dziką bestie to zalewam się łzami i goryczą! Ninawidzę go i jeśli policja nic nie zrobi sama pomszczę śmierć Dziadka! W poniedziałek dostaniemy z weterynarii papiery dla policji. Wciąż myśle że gdyby Dziadek został w schronisku to nadal by żył! Ale nigdy bym wtedy nie poznała tej kochanej psiej mordki! Nie zobaczyłabym jak się cieszy na mój widok, jak otwiera się jego wierne psie serce, jak pokochujemy się nawzajem... czuję się winna...:-(
-
dogomaniacy! te święta nie będą wesołe- Dziadek jest za tęczowym mostem! Historia smutna i tragiczna która znajdzie finał na policji a nawet w sądzie! Napiszę wam jutro ze szczegółami co się stało. Liczę na wasze wsparcie i radę. Łez wylałam wiadro i moja rodzina też... Jedyną pociechą dla mnie jest to że Dziadek ostatnie swoje dni przeżył w miłości. Ale nachodzą mnie myśli że gdyby był w schronisku to nadal by żył... Kochamy Cię Dziadku...
-
Dziś Dziadzio przeszedł postrzyżyny:) już nie chodził po domu tylko toczył się jak kula rudego puchu a my tonęliśmy w chmurach włosów! od razu odmłodniał i skurczył się o połowę:) RANY-ile on ma włosów:crazyeye: dywan czyszczę 3 razy w tygodniu po pół godziny- serio! Wyślę jutro Gallegro najnowsze zdjęcia to zobaczycie go po postrzyżynach A ogólnie Dziadzio jest teraz przekochanym psem- to cud patrzeć jak z nieufnego, skrzywdzonego psiaka zmienił się w tą całuśną, przytulaśną i wiecznie głodną( tak tak- 10 minut po jedzeniu patrzy na mnie wzrokiem "daaaaj:modla: plosieee") a włazi mi przy tym na głowe prawie:)