w takich chwilach jak te mysle,ze zycie jest takie niesprawiedliwe:-(
walczylam o nia ponad 2 tygodnie!To byla tak wspaniala kotka!Taka przytulaska..spala kolo mojego lozka i pilnowala mnie non-stop...spala zwinieta w klebuszek i mialam nadzieje,ze bedziemy razem cieszyc sie zyciem...nawet nie przypuszczalam jak bardzo jest chora..wczoraj jak dotarlam do kliniki to wyleciala z klatki wtulila sie w mnie,kladac lebek na moich rekach...wzielam ja na ostatni spacer,na sloneczku...potem poszlysmy do kliniki..dostala zastrzyk i zasnela spkojnie na moich rekach....:-(caly czas do niej mowilam i glaskam ja zeby wiedziala,ze do ostatnich chwil byla z kims kto ja kochal...nie mialam nawet szansy zeby sie nia nacieszyc.................................odeszla tak szybko:-(