wczoraj byłyśmy z Yaną u lekarza, bo zrobił jej się mały krwiaczek, ale to nic groźnego, prawdopodobnie ukuła się jakimś patykiem jak łaziła po krzaczorach :cool3:
byłam z niej dumna, bo grzecznie zachowywała się w ciasnej poczekalni pełnej ludzi i zwierzaków :p oczywiście jak zwykle zwracała na siebie uwagę... robiła śmieszne miny do pana siędzącego naprzeciw nas a chętnym sprzedawała mokre buziaki :evil_lol: