Search the Community
Showing results for tags 'lila figa'.
-
[CENTER][FONT=Verdana][SIZE=2][IMG]http://img230.imageshack.us/img230/9711/logo3gotowe.gif[/IMG][/SIZE][/FONT][SIZE=2] [/SIZE] [SIZE=2][FONT=Verdana]Nie wiem właściwie od czego zacząć - więc zacznę chyba od początku. [/FONT][/SIZE][SIZE=2][FONT=Verdana] Była sobie Figa - taki mały, około roczny, rudziutki jak lisek nieudany jamnik, jamnik mix czy prawie jamnik - jak zwał tak zwał, ale podobno prawie robi wielką różnicę. [/FONT][/SIZE][IMG]http://img504.imageshack.us/img504/3024/45847077.jpg[/IMG] [SIZE=2][FONT=Verdana] Tenże prawie jamnik tygodniami błąkał się po jędrzejowskich ulicach po tym, jak wspaniałomyślny właściciel chcąc zapewnić suni dostatek uciech seksualnych wyrzucił maleństwo w cieczce na ulicę ... Tak, tak - wspaniałomyślność mieszkańców naszego województwa potrafi zaskakiwać, ale cóż - gdyby nie ich pomysłowość to i Stowarzyszenie nie musiałoby powstawać i psy by się nudziły - a tak - oni się realizują, psy się nie nudzą, bo całymi dniami błąkają się po ulicach, polach, lasach szukając drogi do domu, a Stowarzyszenie na brak zajęcia narzekać nie może. Ale dosyć odbiegania od tematu i do rzeczy. Prawie jamnik został pojmany prosto z ulicy przez panie, co je na mieście niedługo hyclami zaczną nazywać. Początkowo nieśmiała i zdystansowana, ale już po 3 min wspólnej jazdy w aucie zajęła się kosmetyką uszu pani kierującej pojazdem. Droga do miejsca docelowego była dość wyboista (w tej kwestii zarządcy dróg – jak przystało na mieszkańców świętokrzyskiego - też są pomysłowi – ponieważ raz na kilka miesięcy łatają dziury, ale nie tak całkiem – żeby móc za kilka miesięcy wrócić na pobojowisko znowu i poprawić robotę). W drodze jedna z pań „hycelek” – wykazała się ogromnym sprytem i refleksem ratując aparat, hamulec ręczny i skrzynię biegów przed zawartością małego brzuszka prawie jamnika. [/FONT][/SIZE] [SIZE=2][FONT=Verdana]Panie zajęły się prawie jamnikiem, wysterylizowały, wyciągnęły z boku śrut. Tak - prawie jamnik stanowił żywą tarczę dla jakiegoś świętokrzyskiego Robin Hoo***a. Jamnik został zaszczepiony, panie zrobiły jej zdjęcia i zaczęły ogłaszać w Internecie, że „prawie jamnik szuka dobrego domu”. [/FONT][/SIZE] [SIZE=2][FONT=Verdana]Mijały tygodnie – o prawie jamnika nikt nie pytał, aż w końcu na skrzynkę SOZ przyszedł mail od Pana, który był zainteresowany nieco większą koleżanką, bo 40 kg prawie owczarkiem. Prawie owczarek znalazł już jednak dom i przezorna pani zaproponowała zainteresowanemu prawie jamnika. Ten ochoczo zareagował na propozycję pytając o wymagania, jakie należy spełnić, aby móc stać się panciem tej zaledwie 7 kg słodyczy. Pan miał bowiem przykre doświadczenia z jedną z fundacji, która chciała mu wyadoptować psa, jednak pierwszy wolny termin adopcyjny to rok 2012 … Pan zniecierpliwiony jakby chodziło o zakup robota kuchennego, a nie o adopcję psa - chciał pokochać psa od zaraz, a nie za kilka lat, więc poddał się niezwykle skomplikowanej procedurze adopcyjnej Stowarzyszenia. Panie wysłały do niego do domu swojego szpiega – pieszczotliwie kuratorem zwanego. Kurator sprawdził warunki, przesłuchał jegomościa zapominając – jak się później okazało o najważniejszej informacji – nie sprawdziła bowiem numeru jego buta (ale bez obawy konsekwencje wobec niej już zostały wyciągnięte). [/FONT][/SIZE] [SIZE=2][FONT=Verdana]Opinia o domu usatysfakcjonowała panie i postanowiły, że prawie jamnik zostanie krakuską. Z racji tego, że panie tylko dwie, a doba za krótka Pan na dowód tego, że zależy mu na prawie jamniku musiał sam przyjechać po pupila. I tak też w pewną zimową sobotę wsiadł w busa i wyruszył do oddalonego o 80 km Jędrzejowa – udowadniając tym wszystkim leniwcom, dla których czasami 40 km to za dużo - że się da ! Na miejscu Pan został poddany osobistej weryfikacji przez członka Stowarzyszenia – został poddany również testowi reakcji na najmniej wychowanego w województwie psa – przeszedł go znakomicie i wtedy pani nie miała już najmniejszych wątpliwości, że jest godzien opieki nad 7 kg słodyczy. I tak też ostatni stopień weryfikacji zakończył się podróżą Pana i prawie jamnika busem powrotnym do Krakowa. Droga do Krakowa dowiodła, że nie tylko świętokrzyscy górale będący zarządcami dróg są wielce pomysłowi – mały brzuszek zbuntował się również na krakowskich drogach :evil_lol:[/FONT][/SIZE] [SIZE=2][FONT=Verdana] [/FONT][/SIZE] [SIZE=2][FONT=Verdana]Pan informował panie na bieżąco o poczynaniach prawie jamnika Figą zwanego - w nowym domu. Widać było, że zapanowała między nimi piękna symbioza, co cieszyło panie niezmiernie, bo prawie jamnik Figa skradła serca opiekunek. [/FONT][/SIZE] [SIZE=2][FONT=Verdana]***** [/FONT][/SIZE] [SIZE=2][FONT=Verdana]Po dwóch tygodniach Pan Figi zadeklarował chęć pomocy w postaci stworzenia domu tymczasowego dla jakiegoś psiaka w potrzebie. W końcu do pierwotnie pożądanych 40 kg brakowało jeszcze 33 … Jak wspomniałam na początku aktywność obywateli naszego miasta w dziedzinie „nowe psy na ulicy” stale rosła i tak na drodze pań ze Stowarzyszenia stanęła Lili. [/FONT][/SIZE] [SIZE=2][FONT=Verdana]Lili była widywana od kilku tygodni na jędrzejowskich ulicach jak chodziła za przechodniami szukając „swojej nogi”. Nikt jednak nie chciał udzielić schronienia małej, ledwie 10 kg maliźnie, która wyglądała jak prawie mini collie z kryzą na szyi. [/FONT][/SIZE] [IMG]http://img27.imageshack.us/img27/5449/18126355.jpg[/IMG] [SIZE=2][FONT=Verdana]Pewnego dnia Lili spotkał podobny do Figowego los – została zgarnięta przez panie ze Stowarzyszenia. Ten sam schemat – panie wysterylizowały, odrobaczyły, odpchliły. Sunia dochodziła do siebie w ciepłym miejscu, jednak panie musiały tam umieścić kolejnego psiaka w potrzebie i suni groziło widmo zimnego boksu i budy … Wtedy jedna z pań zadzwoniła do Figowego pancia z pytaniem czy jest gotowy przyjąć Lilkę na tymczas – dziś za jakieś 4 godziny. Pan nie miał wielkiego wyboru, uległ i za kilka godzin miał już prawie 17 kg kudłatego szczęścia – 7 na własność i prawie 10 kg w leasingu.[/FONT][/SIZE] [SIZE=2][FONT=Verdana]Początkowo, 3-tygodniowa rezydentka Figa reagowała pokaźnym irokezem na karku na widok intruza w domu. Intruza, który w dodatku zaraz po przekroczeniu progu, odważył się memlać jej kółeczko – nie czując respektu przed 7 kg ciałem ! I tak mijały kolejne dni – Figa powoli przekonała się do nowej koleżanki, która miała fajne długie włosy i można ją było za nie targać i uprawiać z nią zapasy. Rezolutny prawie jamnik uznał, że dobra koleżanka nie jest zła i zaczęła się miłość od drugiego wejrzenia. [/FONT][/SIZE] [IMG]http://img63.imageshack.us/img63/9759/hpim0055x.jpg[/IMG] [SIZE=2][FONT=Verdana]*****[/FONT][/SIZE] [FONT=Verdana]Donosy pancia o życiu dwóch suczek były coraz ciekawsze i jakoś nie zawierały ponagleń typu – zabierzcie ode mnie tę sunię, wręcz przeciwnie – Pancio pisał o perfekcyjnym dogadywaniu się dwóch suczek, pisał, że się uzupełniają i takie tak. W końcu jedna z pań dostała maila o treści [I]Z tym szukaniem domku dla Lilki to się za bardzo nie śpiesz. Raczej zacznij się zastanawiać kiedy wpadniesz do Kraka ... [/I]To dało paniom poważnie do myślenia – nie nalegając, poprosiły tylko o przemyślenie decyzji i danie im znać, aby nie tracić czasu na ogłaszanie psinki. Po kilku dniach przyszedł mail, że świadomy obowiązków i odpowiedzialności Pancio oświadcza, iż Lilki nie odda nikomu za żadne skarby ! Zachłanny pancio za wszelką cenę chciał chyba osiągnąć wyjściową wagę 40 – kg psiej miłości na własność – w czym panie ze Stowarzyszenia bardzo chętnie mu pomogą. [/FONT] [FONT=Verdana]Tym sposobem urocza Lilka, z jędrzejowskiego kundla ulicznego stała się krakowskim prawie owczarkiem – jak to ją Pancio zwykł nazywać. [/FONT]A najlepiej sytuację oddaje pointa Anego B.: [FONT=Verdana][SIZE=2][I]Chciałem od Elizy ON-ka a mam KUN-dla który zachowuje się jak ONek. Niczego mi więcej nie potrzeba :evil_lol: [/I][/SIZE][/FONT] [SIZE=2][FONT=Verdana]Od tej chwili – wieści, zdjęcia oraz filmy o wspólnych poczynaniach Sfory Andy'ego cieszą wszystkich fanów dwóch małych psinek, które jak na loterii wygrały nowe życie. Pancio zarejestrował się na tutejszym forum jako Andy B. i raczy nas pięknymi zdjęciami swoich dziewczynek – Figi vel diabełka i Lilki prawie owczarka, które żyć bez siebie nie mogą i chodzą za sobą krok w krok. [/FONT][/SIZE][IMG]http://images41.fotosik.pl/243/b092fcf964028288med.jpg[/IMG] [IMG]http://img193.imageshack.us/img193/8207/hpim0059x.jpg[/IMG] [SIZE=2] [B]I od tej chwili adopcyjny wątek Lilki - stał się kroniką towarzyską Sfory Andy'ego :loveu:[/B] [/SIZE] [/CENTER]