można pogadać z właścicielem, tylko powinna zadzwonić osoba, która potrafi jakoś tak dyplomatycznie i spokojnie (dla dobra psiaka). Ja raczej nie, bo za każdym razem jak tam jeżdżę, albo myślę o tym psiaku, to mi się adrenalina podnosi :angryy:. A jak się mu nawrzuca, to nic tym nie osiągniemy
Jedzenie (makaron z mięsem) wrzuciłam mu górą, od razu zabrał się do jedzenia, więc to nie problem. Co do wody, to znajdę jakies płaskie pudełko, żeby dołem wsunąć. Tylko psiak chyba bawi się miskami, bo często są porozrzucane, więc chyba trzeba będzie ciągle nowe znosić :roll: