Jump to content
Dogomania

Inez de Villaro

Members
  • Posts

    4927
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Inez de Villaro

  1. Żuczek waży 3,5kg, prawdziwy mikrusek. Jego Pan jest ciężko chory i nie może się dłużej nim zajmować, ma ponad 90 lat. Dlatego psiak trafił do naszego schroniska.... Dla Zuczko to utrata domu, miłości... Żuczek tego nie rozumie.Żuczek jest samą, wielką , psią rozpaczą. Zuczek płacze nawet przez sen.....Nie chce jeść, nie chce położyć się do koszyczka, stoi przy drzwiach i płacze..... Chwilami zasypia ze zmęczenia na stojąco, aby za chwilę lamentować od początku. Zdarł sobie już gardło , chrypie...charczy...wyje... Przypiety na smyczy ucieka jak najdalej z klatki i z tego miejsca, w którym nie chce być...chce na kanapę, na kolanka... Nie mamy pomysłu na Żuczka, jego rozpacz nie pozwala nam normalnie pracować.... Żuczek MUSI natychmiast znaleźć dom, inaczej jego rozpacz Go zabije. Po prostu nie wytrzyma jego serce!!! Błagamy o dom dla tego mikruska chiuauy!!! Zobaczcie jaki jest sliczny, w schronisku nie przeżyje. Jest czysty i zadbany, wyglada na zdrowego. tel. kontaktowy w sprawie adopcji:519 102 889... [IMG]http://szczecinek-schronisko.home.pl/gallery/schronisko/czilka_029.jpg[/IMG] [IMG]http://szczecinek-schronisko.home.pl/gallery/schronisko/czilka_046.jpg[/IMG] [IMG]http://szczecinek-schronisko.home.pl/gallery/schronisko/czilka_040.jpg[/IMG]
  2. Wyniki były dobre, ale przed pierwszym atakiem. Dziś stan znacznie się pogorszył, wymioty, zawroty i przy tym duszności. Jedziemy na rtg i usg... Niestety, Viki przestaje kontaktować...reagować na bodźce. Nie wstaje. Dostaje wiele leków wzmacniających, niestety z dnia na dzień jest gorzej. Trzeba liczyć się z tym, że nie przeżyje... :(
  3. Dziś znów odwiedziłam Vikunię. Danusia przeniosla ja do pomieszczenia, w którym ma wybieg. Aby się nie przewracała, pomieszczenie wysłamo dywanami. Vikunia sama teraz może wychodzić na dwór i korzystać ze spaceru. Widać, że sunia wychodzi, bo nie załatwia się w środku. Dziś też rano nie było wymiotów. Vikunia słabo reaguje na bodźce i jesteśmy przwie pewni, że nie slyszy. Nie przeszkadza jej szczekanie, nie reaguje na to. Za człowiekiem wodzi wzrokiem, ale rusza się niewiele, większość dnia przesypia. Lekarz jest codziennie rano i kontroluje jej stan. Dostaje zalecone leki, nadal leczymy uszy, wzmacniamy organizm...czekamy. Tak słabego psa nie będę wozić gdzies daleko na badania i diagnozy. To byłoby zbyt męczące. Bardzo mi jej szkoda, kiedy patrzy na mnie tymi smutnymi oczami i zwinięta w kłębuszek drzemie w kąciku...tak mi jej szkoda...tak wiele wycierpiała...teraz powinna zalegać na wersalce ze swoim człowiekiem- bestią jest ten, kto ją wyrzucił ....
  4. Viki została przeniesiona do pomieszczenia, skąd ma możliwośc wyjścia na wybieg. W pokoju, który do tej pory zajmowała chyba wpadała w depresję, więc dobrze, że teraz sama może dozować sobie ruch i bycie na podwórku. W piątek znowu było pogorszenie, wymioty i zawroty głowy...byłam w sobotę z samego rana, ale już było znacznie lepiej i nie przewracała się. Dziś znowu pogorszenie, więcej zawrotów. Moja wetka jest u niej codziennie, rachunek już doszedł do 660 zł za leki i wizyty , oby nam się pieniądze nie skończyły zanim naprawdę się Viki poprawi... :( Niestety, mimo specjalistycznej karmy i podawania kreonu nadal chudnie... Jak widzicie, mamy stałą huśtawkę...dzień lepiej, dzień gorzej...nawet nie mam siły pisać, bo czuję bezradność..
  5. Wczoraj bez zmian...śpi, trochę je.. i śpi...dostaje leki, leczymy, pilnujemy...czekamy na jakąś poprawę.
  6. Codziennie przyjeżdża do niej weterynarz, jest pod opieką...więcej zrobić dla niej nie mogę...:( serce się kraje.
  7. Ale macie fajnie :)
  8. Wczoraj coś tam już pojadła...dziś z samego rana pojechałam do niej...Leży, śpi...otworzy oko i dalej śpi. Pokoik stał się szpitalikiem...:( Tak bym chciała, żeby wyszła z tego i znalazła dom. To niesprawiedliwe, gdyby tak to się miało skończyć...
  9. Słuchajcie, sa tutaj dwa niezaprzeczalne fakty: 1. psu trzeba koniecznie pomóc, opiekunka nie daje rady, więc można się dołozyc do utrzymania ps i to koniecznie! 2. po drugie...jesli teraz wszystkie pieniądze, które zbierzecie w pocie czoła...bazarkami, cegiełkami itp ( to wielka mrówcza praca) pójda na dług, to tak naprawde pies nic z tego mieć nie bedzie, tylko dt podreperuje swe finanse nadwątlone równiez z powodu psa na dt...ale realnie pieniądze na psa nie pójdą, jest to tylko zwrot Sytuacja jest patowa. Bez dobrej woli z obu stron nie ruszymy dalej.
  10. Trafiłam na wątek z bazarku ciuchowego. Przeczytałam wpisy. Nurtuje mnie jedno- dokładnie rok temu , kiedy okazało się, że BDT zamieni się w płatny- no cóż , tak bywa, ktoś o niku schroniska napisał, że psa zabierze do bezpłatnego dt. Wtedy opiekunka się nie zgodziła, bo nie chciała oddać psa byle gdzie! A teraz grozi oddaniem do schronu? A to nie jest "byle gdzie"? Jakaś strasznie dziwna historia tutaj się dzieje. Psa się do dt nie oddaje, ale do schronu tak? Na dogo było wiele takich sytuacji, w których jakaś fundacja/grupa ludzi oddawała psa , a potem słuch po niej zaginął. Ci nieszczęśni opiekunowie oczywiście prosili o wsparcie i najczęściej dostawali je...ale nigdy nie widziałam, żeby ktoś naliczał sobie dług za psa. Reasumując- pomoc opiekunce psa jest niezbędna, konieczna i bezdyskusyjnie powinna ją otrzymać...ale "nabijanie" wirtualnego długu i straszenie wielkimi sumami mija się z celem, bo kto zalega z tym długiem? Schronisko, z którego zabrano psa, użytkownicy dogo czy może jeszcze ktoś inny, tego chyab nie wiadomo do końca. Apelujmy o pomoc, ale zachowajmy zdrowy rozsądek!
  11. Rozmawiałam z Danką, która twierdzi, że stan Viki poprawia się. Dzis tylko raz ją "zarzuciło" przy spacerze!! Bardzo się cieszę i kamień z serca!
  12. To juz pokieruję do Ciebie, bo psa nie znam, więc nic o nim nie powiem konkretnego...na razie cisza w telefonie.
  13. Nasz mastino w sobotę pojechał do domu, więc jak będę miała jeszcze telefony w jego sprawię, to wspomnę o Kastorze. W końcu od mastino do cc niedaleka droga...
  14. Blue.berry- bardzo trafne uwagi wczoraj wetka tez postawiła na zapalenie ucha środkowego, wg niej wszystko na to wskazuje. Jest też niedoczynność tarczycy prawdopodobnie (zrobimy specjalistyczne badania) i chora trzustka- ale to nie ma wpływu na jej stan. Viki została zaopatrzona w odpowiednie leki, przez tydzień będziemy leczyć ucho i obserwować, czy pląsanie ustąpi. Jest umiarkowanie optymistycznie.
  15. A ja myslałam, że psiak już dawno w domu. Tak pięknego psa dawno nie widziałam. Rozumiem, że powinien być w domu sam, bez innych zwierząt?
  16. Jutro mamy kompleksowe badania krwi i próby neurologiczne. Tyle, ile mozna będzie, to zrobimy. Sprzętu u nas nie ma, więc o badaniach specjalistycznych nie ma mowy. Byłam u Viki. Okazuje się, że ten atak to nie były padaczkowe drgawki, ale taka...pląsawica. "Pląsała" cała nawet oczy w rózne strony. Lekarze nie mogli tego zahamować, wygladało strasznie, bardzo cierpiała. Ewidentnie jest to sprawa naurologiczna. Jakby powazne zaburzenia błednika. Dziś czuje się źle, nie je nie pije. Nie może tez chodzić, przewraca sie, nie utrzymuje równowagi. Tak, jak napisałam, zamówiłam na jutro wszystkie możliwe do wykonania badania. Przyjedzie pani weterynarz, spróbuje cos wskórać. Żle to wyglada. Viki jakby traci słuch i może wzrok. Zapada w bardzo głęboki sen, z którego nie mozna jej wybudzić. Wczoraj wszyscy mysleli, że nie zyje. Dopiero, jak nią solidnie potrzęsiono, obudziła się. Na razie możemy sobie pogdybać...ja nie mam pojęcia co sie dzieje. Jest w dobrych rękach i wszyscy tutaj się bardzo o nia martwią. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by jej pomóc. Ma ciepło, spokój, jedzenie, człowieka...mam nadzieje, że wyjdzie z tego.
  17. Coś się złego dzieje. Viki miała wczoraj atak- drgawki jakby padaczkowe... Kochani, bardzo potrzebna Wasza rada, pomoc! U nas wet nie zdiagnozuje jej...może tylko doraźnie coś podawać, potrzebny byłby specjalista...może tomograf...sama nie wiem...a najlepiej dom tymczasowy w mieszkaniu!!! Sprawa jest naprawde poważna- albo silna padaczka albo jakiś guz... CO ROBIĆ???
  18. Podejrzewamy, że Viki jest głucha, albo slabo słyszy...trzeba to sprawdzić. Po weekendzie Dana zrobi nowe zdjęcia, teraz była na urlopie.
  19. No i ogłoszenia nie będą potrzebne :)
  20. [quote name='juli88']może każdy napiszę w jakiej klinice wywiesił żeby się nie dublowały? A jedna osoba zbierze to w jeden post miastami?[/QUOTE] Ja mogę zebrać, nie ma sprawy!
  21. Papierowe ogłoszenie to dobra myśl!
  22. To młody pies i dobrze byłoby, żeby już znalazł dom, bo z każdym dniem przyzwyczaja się bardziej do dt...a tu same bezsensowne telefony albo tacy, którzy się rozmyślają...przeraża ich operacja oczu. Jedna pani nawet chciała ode mnie dofinansowanie ...a jeden pan miał dwa psy , które mu ukradli, więc chce następnego...a jedna pani chciała towarzysza dla swego yorka...a jeden pan chciał psa do stróżowania budowy swego domu...i jak tu mieć nadzieję?
  23. Byłam wczoraj u Viki, jest już jak bordog okrąglutka, trochę nadal przestraszona jak spotyka nowych ludzi, jednak za jedzenie wiele zrobi. Kanapa została usunięta z pokoju, więc nie ma okazji do zniszczeń. Kiedy ludzie sie odsuwaja i zostawiają ja w spokoju dziersko wstaje z posłania i chętnie wyszłaby na dwór- ale to raczej takie "przemykanie" się. Tych, których zna lepiej toleruje. Boi się kobiet. Ma takie smutne oczy...ktos ja trzymał w klatce/kojcu/piwnicy... nie widywała za dużo ludzi.
×
×
  • Create New...