Ogłoszeń powiesiłam kilkadziesiąt, na pewno muszę uzupełnić, może pozrywane celowo czy przypadkowo. Mam jeszcze sporo wydrukowanych, jednak teraz można tylko czekać aż się pies znudzi, oby go nie skrzywdzili. Jak go gdzieś w lesie przywiążą ma małe szanse, jak Linux z Gdyni, którego w porę odratowano.