ja sie nie boję iwstydu nie czuję - pewnie Tobie napisała to co i mi...
[FONT=Times New Roman]Ziutek nigdy nei był na Okęciu. To mój narzeczony zawiózł go do schroniska i tak powiedzial, że znalazł go tam. Nie była to moja decyzja i jest to bardzo bolesne. Ja wiem jak mnie ocenicie i że zaraz będzie zbiorowy lincz na mojej osobie ale naprawdę nie miałam na to wpływu. Jestem w zagrożonej ciąży, nie mogę wstawać od kilku miesięcy. Pytalam się doslownie wszystkich czy mi pomogą, błagałam rodzicow, znajomych żeby go wzieli. Niestety ziutek był bardzo agresywny dla innych psów i kiedyś zagryzł psa moich rodzicow i atakował kota mojej koleżaki. Dodatkowo jak tylko zostawał sam robil straszne zinszczenia w domu. Nie zrozumcie mnie źle, ja bardzo go kochałam, nadal za nim tęsknie ael rodzina wywarła na mnie tak ogromny nacisk że pogubiłam się. Teraz już nie ma odwrotu. Blagalam ich tylko żeby znaleźli najlepsze schronisko i żęby trafil w dobre ręce. Nie mówiłam na forum bo było mi po prostu straszine wstyd. Nadal jest. Do końca życia będę miała poczucie winy. Proszę nie piszcie już do mnie. Wybaczcie że tak namieszałam, ja naprawdę chciałam zapewnić mu dom jednak warunki mojego życia dośc mocno się pogorszyly kiedy straciłam pracę, przez ciążę. Mieszkaliśmy w kawalerce w centrum warszawy. Nie było nawet dywanu więc pies się ślizgał na podłodze, bardzo męczył, zaczał z tego stresu zalatwiać się w domu. Nie mieliśmy innego wyjścia. Mam nadzieję że on będzie szczęsliwy. Pozdrawiam[/FONT]