Lodzkie schronisko to nie Krzyczki, ale milo tam nie jest. Bylam dwa razy - wystarczy. Przepelnione, ponure, a tego smrodu nie zapomne do konca zycia. W sierpniu wyciagnelam stamtad Mixera (imie schronowe Lord) - kupe smierdzacego nieszczescia z poharatana lapa i agorafobia (siedzial tam prawie 3,5 roku.) Przez tydzien nie chcial wyjsc na spacer, zalatwial sie w domu. Do tej pory boi sie obrozy, chodzi w szelkach. Bardzo pomogl Holka (adoptowana w 2003) - to ona wskazala mu droge powrotna do zycia. Przy okazji, zachecam do adopcji starszych psow. To tylko tydzien klopotu - potem juz samo szczescie.
Bafus spokojny, ale smutnawy. Chyba teskni. Troche boi sie Mixera. Malpiszon schronowy, zazdrosc zazdroscia, ale powinien zrozumiec i przygarnac bide. Holka go olewa. Ona tak ma. Spokojnie, jeszcze sie pokochaja. Bylam z nim na spacerku (domagal sie). Wysikal to, co wypil czyli cale morze. Kupka troche rzadka. Pewnie stres, zmiana zartka. Poczekam do jutra. Spi sobie pod biurkiem na podusi. Aha, zaakceptowal meza. Pozdrawiam.