Cieszymy się, że wróciłaś, Aniu! Ariel też się stęsknił. :lol:
Po powrocie od Ariela padłam - wykończył mnie dzisiejszy spacerek. To wulkan energii. Niech już jedzie do Ani i wreszcie porządnie się wybiega! Pewnie pierwszy raz w życiu. Jest coraz silniejszy i pewniejszy siebie. Rwie się do psów, ale raczej w celach towarzyskich. Goni gołębie, koty zostawia w spokoju, chociaż gdyby zaczęły uciekać? Tamtejsze koty nie boją się psów i nie zwiewają na ich widok. Na koniec, już w lecznicy, chciał zagryźć dwa mopsy, które weszły do poczekalni. Ledwo go utrzymałam, że o podrapanej ręce nie wspomnę. Albo bronił swojego terenu (traktuje lecznicę jak swój dom) albo nie lubi tej rasy. :evil_lol: Ale cudny jest! Powinien wreszcie mieć domek, pana i zacząć żyć jak normalny, szczęśliwy pies.
Fotki będą wieczorem. Mam nadzieję, że coś wyszło. Sesje zdjęciowe z Arielkiem to osobna historia - przeważnie znika z kadru. :angryy: