Przed chwilą wróciliśmy ze spaceru.. i powiem szczerze, że więcej takich nie chce. Nie wiem jakim cudem urwała się smycz i Deyla pobiegła z dziką radością przed siebie po parkingu, dobrze, żę nic nie jechało.. :shake:
Nie złapałabym jej chyba, gdyby jakiś człowiek nie wyrzucił pod blokiem jedzenia, na które sunia szczególnei leci..
Jejku jak ja się boję o tego wariata :smhair2: mam nadzieję, żę to już się nie powtórzy..