może napisze tak :99% że to jest ona :cool3:i nie wiem czy nie zacznie wyskakiwać. Może od początku:razz:. Pod koniec wakacji przyszły do mnie moje koleżanki ,mówiąc że znalazły psa którego potrącił samochód:-(. Jej w sumie nic nie było no tylko troche kaszlała.Zadzwoniłam do nas czy moge z nią przyjechać lecz nie została przyjęta z powodu braku miejsca , miałam zadzwonić do Miedar lub Bytomia (nie mam numeru to sprawdzałam w internecie).W tym czasie przyszedł jej "właściciel" i powiedział że to jest jego pies. Było widać że ona go zna bo go słuchała (oczywiście ze strachu). No i właśnie miała cieczke i uciekła"właściciel"niewie jak. podobno uciekała już wcześniej:placz:. No ale co miałam zrobić?? Teraz żełuje że za nim nie poszłam bo bym wiedziała gdzie mieszka. Faceta widziałam jeden jedyny raz . Wczoraj gdy weszłam i ją zobaczyłam to normlnie mi szczęka opadła:placz: Mogę tylko powiedzieć że dotychczas mieszkała w kojcu gdzieś na osiedlu domków jednorodzinnych,nie potrafię sobie wybaczyć że za nim wtedy nie poszłam:shake: