Oj, to prawda.Wczoraj przeliczyłam jej te śmieci z Lidla na złotówki za kontener i wreszcie załapała chyba, o co chodzi. Mówiła,że w tych odpadach czasem tylko zdarzy się jakieś zbite jajko albo kawałek starego sera czy zepsuta ryba, której boi się dać psom, za to butelek, opakowań, resztek warzywnych cała masa...Obiecała,że już nie będzie ich przyjmować. Weronika załatwiła jej laskę,będzie mogła łatwiej sie poruszać. Następne badania 6 i 7.11. -trochę bedziesz musiała Weroniczko pocierpieć.w tych kolejkach...
Nadal podtrzymuje,że na wiosnę odda następną partię psów do schronu. Teraz pewnie najchętniej i to szybko pozbyłaby się Zębatka-Osiołka, bo zaczyna gryżć wszystkich , ją też... Tylko co zrobić z takim psiakiem półrocznym z wnętrostwem i ewidentnymi kłopotami neurologicznymi czy tez psychicznymi? Do schronu do pana Artura?Zaden inny dom w grę nie wchodzi, wetem nie jestem więc o sensie jego leczenia się nie wypowiadam, a Roma uśpić nie da...Ktoś jej kiedyś naopowiadał,że usypianym psom pękają serca moje tłumaczenia,że nieraz zwierze lepiej uśpić niż pozwolić, by cierpiał z powodu np. nowotworu jakos do niej nie docierają...
Weroniczko, pogadaj z Fedakiem, niechby znowu zrobił choć ze dwie sterylki...