Właśnie najbardziej wkurzają mnie te osoby, które czytają, są w różnych tamtejszych org.prozwierzęcych, ale do osobistej pomocy się nie poczuwają....To co to za miłość do zwierząt... Wierz mi,gdybym mieszkała bliżej, to choćby na czas pobytu Romy w szpitalu, byłabym tam codziennie...żeby przynajmniej sprawdzić, czy z p.Frankiem wszystko w porządku i czy psy są nakarmione...:-(:-(:-(