Mam już kontakt z [B]Fela[/B] i zrobiło się normalnie (cokolwiek to znaczy) i to mnie cieszy.
Chcę powiedzieć, że [B]Beam6[/B] doprowadziła, oczywiście niechcący, do mojej rezygnacji z jakiejkolwiek pomocy. Były jakieś warunki mojego DT, między nami ustalone, które nie zostały dopełnione, a w kolejnych rozmowach bagatelizowane. Ja mam w domu stworzenia, które kocham, to są stworzenia osłabione, po wypadku, z rakiem, połamane, takie stworzenia, którym nie powinno się dodatkowych zagrożeń dokładać. Mówiłam o tym. [B]Beam6[/B] obiecała, że Fistaszek będzie przebadany, określony, że będzie odpchlony, wykąpany, że nie będzie zagrożeniem. Dziś przez telefon dowiedziałam się, że zamiast w klinice, jest u kogoś w Otębusach, ponieważ na oko nic mu nie jest... Ja chcę pomóc, ale jestem też odpowiedzialna za moje zwierzęta.
To tyle.
Fistaszka ( u mnie Adaś) przywiezie do mnie [B]Fela[/B] w sobotę wieczorem, albo w niedzielę, albo wcale, o ile będzie mógł zostać tam, gdzie jest, do momentu wyjazdu do Krakowa.