-
Posts
1201 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ryss
-
Witam. Takie psie życie w tym kraju. Mój też, nim trafił do mnie, został wcześniej wyrzucony z samochodu na rondzie w Ostrowcu Świętokrzyskim. Ale temu biedakowi nie mogę pomóc w taki sam sposób. Mogę tylko wesprzeć biedaczynę finansowo, gdy pojawi się taka możliwość.
-
[quote name='feliksik']kochani zarzyjcie - nikogo prawie na wątku, pies wyrzucony z auta i potrącony kolejnym - tragedia - nie ma nawet tymczasu: [CENTER] [URL="http://www.dogomania.pl/threads/212244-Wyrzucony-z-samochodu-i-potr%C4%85cony-przez-samoch%C3%B3d-Rudasek.-B%C5%82agam-o-pomoc.#post17373009"]http://www.dogomania.pl/threads/212244-Wyrzucony-z-samochodu-i-potrącony-przez-samochód-Rudasek.-Błagam-o-pomoc.#post17373009[/URL][/CENTER] [/QUOTE] I tak na tej Dogomanii ciągle - straszno i smutno. A to Polska właśnie... :shake:
-
[quote name='irenaka'] Najwyższa pora obić mi pupę [...] [/QUOTE] [quote name='kaja69']Irenko,ja Ci obije pupę [...] [/QUOTE] Ekhm, to ma nawet swoją nazwę - spanking. :evil_lol: [quote name='Isadora7']Tym błeee dać trzy w cztery i imadło w plecy i tyle. Dla mnie dogo to PSY i tyle i tylko dla nich tu bywam.[/QUOTE] Tak, tyle że do tego tanga trzeba dwojga. Bez LUDZI z psami, nie byłoby Dogo. I bez rozmów tu o psach. A z ludźmi trzeba rozmawiać o psach nawet wtedy, gdy różnią nas poglądy około psie, i nie tylko. A nie od razu życzyć im CwD po trzykroć i kotwicy w plecy.;) Poza tym nic tak nie ociepla atmosfery rozmów, jak ciepłe zdjęcie pieska. Niekoniecznie zaraz bohatera wątku. Jak to [B]Fabiana[/B], znalezione na Alledrogo: [IMG]http://img17.allegroimg.pl/photos/oryginal/17/40/56/28/1740562846[/IMG] To kadrowanie, ten bokeh - prawdziwa artystka z tej Mysiej Rysi. :)
-
[quote name='irenaka'] Widzę, że nikt nie pyta o konia? Koń miał być podawany na kolację:evil_lol::evil_lol:[/QUOTE] Koń jaki jest, każdy widzi. ;)
-
[quote name='irenaka'] Wątpliwości nie dotyczą domu, czy zachowań Amorka, bo On był wzorcowy, tylko Maxa, parówki;-)- rezydenta. Nie jest to pies agresywny, tylko wręcz przeciwnie, kocha świat, zwłaszcza Amora, zbyt mocno. Maxiu robi maślane oczy do Amora, zaczepia do zabawy, skacze po nim i wylizuje wszystko co trzeba i co nie trzeba;-). Jednym słowem jest upierdliwy;-) z tą swoją miłością, na dodatek nie jest kastrowany. Amorowi wyraźnie się to nie podobało i wysyłał sygnały ostrzegawcze, czego Max nie przyjmuje do wiadomości. [/QUOTE] Ee, jesli tylko o to chodzi - o relacje psio-psie, a nie psio-ludzkie - to te wątpliwości są w tym konkretnym przypadku chyba jednak trochę na wyrost. Jeśli nie wchodzi w grę agresja dominacyjna, a tylko namolność z afektu, to ja naprawdę nie widzę tu większego problemu. Psy to załatwiają raz dwa między sobą, wystarczy im tylko na to pozwolić. I nie ma co się trząść, że zaraz ten duży zrobi krzywdę małemu, bo mały namolny. Pewnie, że gdy duży nawet tylko karci małego, to i tak dla człowieka nie jest to przyjemny widok - przewalanka i krzyk. Ale rzecz kończy się zwykle bezkrwawo i przesłanie "tak nie lubię" tym razem dociera do adresata. I o to chodzi - miłość nie słabnie, lecz od tej pory jest okazywana mniej nachalnie. I co to scysje? Ot, normalne psie życie, gdy w domu jest więcej, niż jeden pies. ;) [quote name='irenaka'] I obiecane zdjęcia. [/QUOTE] Piękne. Amor będzie miał tam jak w raju. Ja to bym od razu zrobił z Amorem drugi kurs do Kędzierzyna-Koźla. I wracał sam. :)
-
[quote name='irenaka'] Domyślacie się, że skoro Amor wracał z nami do Krakowa, to mam wątpliwości. [/QUOTE] Nie ma tego złego... Głowa do góry, [B]IrenoKa[/B], gdyż lepiej wracać tak z Kędzierzyna-Koźla - z wątpliwościami, niż tak jak spod Poznania - bez wątpliwości. Lepiej oczywiście dla Amora. [quote name='irenaka'] Ja przespałam noc i czekam na telefon Pani Oli, zobaczymy, czy rozwieje moje obawy.[/QUOTE]Choć [B]pani Ola[/B] - [QUOTE]ma najsłodszy głos przez telefon, jaki kiedykolwiek słyszałam[/QUOTE]to różowo tego nie widzę, niestety. Jeśli bowiem pani Ola nie rozwiała tych obaw na miejscu, to będzie raczej trudno jej zrobić to przez telefon, mimo najsłodszego głosu. Ale i tak mimo wszystko uważam, że wyprawa kędzierzyńsko-kozielska jest na plus dla Amora. Poznał nowe miejsca, nowych ludzi, nowe zapachy, w bezstresowych warunkach. A to będzie procentować w przyszłości.
-
[quote name='irenaka']Dokładnie, taka była moja pierwsza myśl:shake: Poczekamy na cynk;) z góry.[/QUOTE] Tak, albowiem Pan jest nierychliwy, ale sprawiedliwy. Taką mam przynajmniej nadzieję. :lol: Dodam przy tym, że pamiętam o oczekiwaniach [B]IrenyKa[/B] i innych dziewczyn, dotyczących informacji o życiu i śmierci psa trojga imion - [B]Lorisa-Iwanka-Iwa[/B]. Pamiętam, ale jeszcze nie jestem gotowy, by o tym pisać. Ale napiszę na pewno. Wszak chcę skorzystać na dłużej z zaproszenia [B]IrenyKa[/B] do tego wątku. ;) Lubię wiedzieć, o czym piszę,;) więc przeczytałem od deski do deski ten wątek, podobnie jak wątek o nieszczęsnej [B]Wice[/B], na który trafiłem też dzięki [B]IrenieKa[/B], choć bez zaproszenia "właścicielki" tamtego wątku. Ale już mnie tam nie ma, bo ileż można? Ile można pisać, że jeśli mieszka się na odludziu i nie ma w pobliżu ruchliwej ulicy i bandytów z flintami, a młoda suczka bez przerwy ucieka [B]przez płot[/B] (lecz nie idzie "w długą", tylko chodzi z wizytą do swej matki, mieszkającej po sąsiedzku i wraca), to albo trzeba psu umożliwić mniej niebezpieczny sposób wychodzenia na wycieczki, albo zbudować takie ogrodzenie, którego pies nie pokona. Ale jedno i drugie było dla opiekunki suczki za trudne, do pojęcia i do zrealizowania. Było tylko nadstawianie ucha na rady Ciotek Dobrej Rady, że należy zaangażować dyplomowanego behawiorystę, który na pewno - choć nie za darmo (bo i psi behawioryści też z czegoś muszą żyć) - wybije suczce z głowy zdrożne chęci ustawicznego sprawdzania "co jest za tym płotem". A wracając na nasze podwórko, to najbardziej mnie poruszyła ta nieszczęsna "adopcja" Amora w Poznaniu. To musiało być straszne dla psa - przeniesienie z cichego zakątka w nowe miejsce, pełne nowych ludzi, pełne gwaru i hałasów. I to musiało się tak skończyć - tym bezsilnym w swej istocie, choć na psi sposób wyrażonym (zębami), psim "niee!" Nie zsocjalizowany praktycznie pies został rzucony na głęboką wodę. Oglądając zdjęcia Amora z Niepołomic (a i znając skądinąd hotelik pani Bożeny) można mniemać, że socjalizacja Amora w Niepołomicach polegała na tym, że był raz dziennie wypuszczany z boksu do ogrodu - szczególnie, gdy przyjeżdżały z wizytą Ciotki z Krakowa - by sobie pobiegał i został poprzytulany przez Ciotki, najlepiej do zdjęcia. Przepraszam, że tak trochę sarkastycznie piszę, ale ciut znam i z własnego doświadczenia "pracę z psami" w Niepołomicach. Teraz, patrząc na zdjęcia Amora w DT i czytają relacje jego opiekunki, sytuacja Amora jest nieporównywalna z Niepołomicami. Jest przede wszystkim [B]domownikiem - [/B]a nie mieszkańcem boksu, i to domownikiem na co dzień, a nie tylko od święta, do kolejnej fotografii. Przepraszam od razu [B]SylwięIrys[/B] - nic nie sugeruję, to tylko dalszy ciąg myśli w kontekście Niepołomic. Boję się tylko jednego. Czytając relację z pobytu Amora na Błoniach, boję się, czy nie tworzy się dla psa pozakrakowskiego Cichego Kącika. Ten pies [B]musi[/B] jak najczęściej wychodzić poza ogrodzenie, [B]musi[/B] jak najczęściej kontaktować się z wieloma nieznanymi ludźmi obojga płci i z wieloma psami, też różnej płci,;) mimo początkowych trudności. Musi po prostu chodzić po ulicy, na smyczy, jak Pan Bóg przykazał. Jest oczywistą oczywistością, że nie da się zsocjalizować psa pracując z nim tylko na ogrodzonej posesji. To znaczy da się, ale tylko z domownikami (ludzkimi i zwierzęcymi) i odwiedzającymi dom Ciotkami. I znowu wracając na Błonia. By można było bezpiecznie (i dla psów, i dla ludzi) wyjść [B]poza[/B] "Cichy Kącik", pies musi bezwarunkowo najpierw nauczyć się chodzenia na smyczy. Jeśli nie potrafimy go wcześniej nauczyć, że z człowiekiem chodzi się na [B]luźnej[/B] smyczy, albo wcale, to o Błoniach, do czasu aż to pojmie, trzeba zapomnieć. Podobnie jest z atakowaniem pobratymców, ale o tym już może innym razem, jeśli mnie [B]IrenaKa[/B] nie wyrzuci za mędrkowanie.;)
-
[quote name='irenaka']Ryss, babcia Antonina czy raczej Tosia, jest CUDNA:loveu::loveu: Normalnie mi serce pęka, bo niemożliwe jest , aby takiego psa zgubić, trzeba się go świadomie pozbyć:-(. [/QUOTE] Tak, obecna opiekunka też nie miała złudzeń, że Tosia nie została zgubiona, ale po prostu wyrzucona jak śmieć. [quote name='irenaka'] A w drugim przypadku, masz pecha:shake:, na Hugo czeka już podobno dom. [/QUOTE] Cóż, mówi się trudno i żyje się dalej. Widocznie jeszcze nie czas. Wszystko w ręku Tego, co nad nami. :) [quote name='irenaka'] Fatalne wiadomości, ale mam nadzieję, że mi się nie oberwie:evil_lol:.[/QUOTE] E tam, [I]c'est la vie.[/I]
-
[B]Irenaka[/B], no więc tak - w sprawie tej kanapy:) na razie byłem tu: [URL]http://www.facebook.com/photo.php?fbid=217477761620668&set=a.202401969794914.43210.183509501684161&type=1&theater[/URL] i tu: [URL]http://www.forum.collies.pl/viewtopic.php?f=50&t=849[/URL] W pierwszym przypadku, po rozmowie z panią opiekującą się suczką, niestety sprawa rozbiła się o schody: Tosia ma problem ze stawami i na schody nie wejdzie. W drugim przypadku nie mogę wejść na stronę i porozmawiać z opiekunką psa, a w zamieszczonych tam wpisach brak jest informacji o możliwości kontaktu z DT poza forum.
-
Wika- już NIE dziki szczeniak, szuka swojego domu na zawsze.:)
Ryss replied to Klaudia M.'s topic in Już w nowym domu
[quote name='irenaka']Coś mi się zdaje, że nie był Pan na wątku Amorka;). [/QUOTE] No nie, ale zaraz się poprawię.:) [quote name='irenaka'] Już rozmawiałam z Szefową Fundacji na temat pustej kanapy u Pana. [/QUOTE] Dzięki za zainteresowanie... kanapą.:) By nie wprowadzać tu dodatkowo jeszcze OT meblowego, to przenoszę się z tą kanapą do wątku Amora. I to by było na tyle. Tutaj. Gospodyni wątku, [B]Klaudii M.[/B] dziękuję za gościnę, a miłym interlokutorkom mówię [B]pa, pa - co złego, to nie ja![/B] ;) Do miłego, może kiedyś. :) -
Wika- już NIE dziki szczeniak, szuka swojego domu na zawsze.:)
Ryss replied to Klaudia M.'s topic in Już w nowym domu
[quote name='elaja']Mam nadzieję , że wzmianka o równie dużym doświadczeniu w dyskusjach nie miała na celu ostrzeżenia nas w stylu - " lepiej ze mną nie zaczynaj "[/QUOTE] Bynajmniej. Było to tylko przesłanie dla weteranów forumowych, że każdy pijący [I]ad personam[/I] na forum, może liczyć na wzajemność w tym samym miejscu, a nie na [I]priv[/I], w imię spokoju i OT. ;) [quote name='elaja'] Przepisy nie sprowadzają się do prowadzenia psa w parku miejskim w kagańcu i ( lub ) na smyczy . Myślę ,że doskonale wiesz ,że tereny podmiejskie to często obwody łowieckie i każdy myśliwy ma prawo zastrzelić w takim miejscu każdego zdziczałego psa ( a może podpowiesz jak odróżnić zdziczałego od wiejskiego kundelka na gigancie ), odległość od siedzib ludzkich , bodajże 200 mb nie zawsze jest przestrzegana . Inny przepis mówi o nakazie trzymania każdego psa na uwięzi ( mocno kontrowersyjne określenie , bo co to znaczy "na uwięzi)w obrębie gospodarstwa , każdy bezdomny pies włóczący się po wsi ma prawo trafić do schroniska. Tyle na temat "wolności psów".[/QUOTE] No, a co te oczywiste oczywistości mają wspólnego z naszym podmiotem lirycznym, czyli z [B]Wiką[/B]?. Że co, że jak [B]Wika[/B] wyjdzie przez "oficjalną" dziurę w płocie, to ją ciupasem zastrzeli jakiś bandyta z flintą? Jakoś teraz wychodzi przez płot i żyje. I nie wiadomo, czy prędzej padnie z rozprutym na płocie brzuchem, czy od kuli barbarzyńcy. A o tym "trzymaniu na uwięzi" powiedz na dobry początek właścicielowi Luki, ale tych setki tysięcy mu podobnych na razie sobie odpuść. [B]Klaudii M.[/B] już tym nie stresuj, bo gdy [B]Wika[/B] znów przeskoczy przez płot, to jako odpowiedzialna za sucz, będzie mogła się tłumaczyć, że nic o tym nie wiedziała. Choć [I]ignorantia iuris nocet. ;) [/I] -
Wika- już NIE dziki szczeniak, szuka swojego domu na zawsze.:)
Ryss replied to Klaudia M.'s topic in Już w nowym domu
[quote name='Klaudia M.']Ale zdjęcie wstawić mógłbyś, to że go już nie ma, chyba nie jest przeszkodą? Nigdzie nie napisałam, że wstawiamy zdjęcia tylko psów żyjących :) [/QUOTE] Nie, ale, przypomnę, tytuł wątku brzmi: [B]Szukamy DT dla półdzikiej suczki. Każda pomoc na wagę złota. Brakuje deklaracji.[/B] ;) [quote name='Klaudia M.'] Czyli całkiem fajny facet musi być z Ciebie, mimo wszystko....[/QUOTE] Tak, mimo wszystko. ;-) [quote name='Klaudia M.']Dziękuje ryss za wstawienie linku:) Nie wiem, jak Tobie. Ale mi po śmierci psa, było bardzo ciężko.[/QUOTE] Mnie też i to tak bardzo, że powiedziałem sobie, że już nigdy więcej nie będę miał psa. Ale tak samo mówiłem sobie cztery lata temu, gdy w ciągu miesiąca odeszły moje dwa psy, a trzy miesiące później był już w moim domu [B]Iwo[/B]. Bo niezbadane są wyroki Opatrzności... -
Wika- już NIE dziki szczeniak, szuka swojego domu na zawsze.:)
Ryss replied to Klaudia M.'s topic in Już w nowym domu
[quote name='Klaudia M.']ryss nie chce nam pokazać swojego:/[/QUOTE] [B]Klaudio M.[/B], by Cię nie trudzić szukaniem, zacytuję sam siebie: [quote name='Ryss']Witam serdecznie pod długiej przerwie. Wszedłem na Dogomanię właściwie tylko po to, by umieścić na Tęczowym Moście zdjęcie Tego-który-odszedł, tak pro memoria, bo piesek był stąd. A na Psach w potrzebie rzucił mi się znajomy nick Pani Ireny, więc tym sposobem znalazłem się w tym wątku. [/QUOTE] Mój pies - [B]Iwanek-Iwo[/B] jest tutaj: [B][url]http://www.dogomania.pl/threads/199536-Nasz******-i-inne-zwierz%C4%99ta-kt%C3%B3re-odesz%C5%82y-w-2011-roku-.../page9[/url][/B] -
Wika- już NIE dziki szczeniak, szuka swojego domu na zawsze.:)
Ryss replied to Klaudia M.'s topic in Już w nowym domu
[quote name='elaja']Raczej starasz się każdego wcześniej czy później obrazić [/QUOTE] Nie. Nie wyznaję jedynie chrześcijańskiej idei o nadstawianiu drugiego policzka. Może zasugerowałaś się ilością moich postów na Dogomanii. Ale to złudzenie. Nie chwaląc się, mam spore doświadczenie w słownych potyczkach na różnych psich forach i Usenecie. A że psy mam całe życie i parę półek psiej literatury na podorędziu, to nieraz przychodziło mi sprowadzać na ziemię forumowe "gwiazdy", czy "najpiękniejsze w całej wsi". A jeśli jeszcze ktoś w niewybredny sposób proponuje mi opuszczenie forum, to nie może liczyć u mnie na pobłażliwość. To tyle na temat "obrażania". [quote name='elaja'] Więc albo nie słuchałeś uważnie , albo celowo je łamiesz.....w sumie nie wiem co jest gorsze....[/QUOTE] Prócz litery prawa istnieje jeszcze coś takiego, jak duch prawa, choć może nie wierzysz w duchy. Prawo o ochronie zwierząt nie może obracać się przeciw zwierzęciu, dla wygody człowieka. Podobnie z przepisami administracyjnymi. Przykład. Przy wejściach do Parku Krakowskiego wisi jak byk: "Psy tylko na smyczy i w kagańcu". Że na smyczy każdy w tym miejscu - dobrze. Ale czy to york, czy collie, czy rottweiler i czy zima, czy lato - to też w kagańcu? Nie muszę tłumaczyć, czym dla psa - poza niewygodą - jest kaganiec przy 30-stopniowym upale, szczególnie mocno dopasowany. To śmierć. Na szczęście wszyscy - i właściciele psów i strażnicy miejscy - podchodzą do tego rozsądnie, choć według litery prawa właściciele psów świadomie łamią prawo, a strażnicy udają, że tego nie widzą. Tak, ja też świadomie łamałem prawo w Parku Krakowskim, bo mój kolak nigdy nie chodził tam w kagańcu, a czasami i nie na smyczy. ;) To tyle na temat "celowego łamania prawa". -
Wika- już NIE dziki szczeniak, szuka swojego domu na zawsze.:)
Ryss replied to Klaudia M.'s topic in Już w nowym domu
[quote name='natalek']aha, to dziwne, bo niedawno Ryss mówiłeś: [/QUOTE] Wiem, wiem, ale czego się nie robi dla kobiety. Miłej. :evil_lol: -
Wika- już NIE dziki szczeniak, szuka swojego domu na zawsze.:)
Ryss replied to Klaudia M.'s topic in Już w nowym domu
[quote name='elaja']No wiesz Ryss , w życiu bym na to nie wpadła .....czyli poezja sięgnęła jednak bruku... [/QUOTE] Jestem elastyczny, dostosowuję się łatwo do poziomu każdego rozmówcy. [quote name='elaja'] Po prostu myślałam ,że znajomość prawa nikomu nie zaszkodzi...cóż , myliłam się...[/QUOTE] Ty pewnie poznajesz prawo z popularnych opracowań. Ja je poznałem na wykładach. -
Wika- już NIE dziki szczeniak, szuka swojego domu na zawsze.:)
Ryss replied to Klaudia M.'s topic in Już w nowym domu
[quote name='elaja'] Dla poety mam propozycję - może jego Muzie dobrze by zrobił krótki urlop[/QUOTE] Może będzie prościej, gdy napiszesz do Administracji, by zbanować poetę? Będziesz spokojnie dalej świecić. -
Wika- już NIE dziki szczeniak, szuka swojego domu na zawsze.:)
Ryss replied to Klaudia M.'s topic in Już w nowym domu
[quote name='natalek']a może kundelki takie jak Wiki nie są łądne? jak dla mnie Wiki ma śliczne umaszczenie i fajną budowę.[/QUOTE] Jasne, całkowicie się z Tobą zgadzam. :) -
Wika- już NIE dziki szczeniak, szuka swojego domu na zawsze.:)
Ryss replied to Klaudia M.'s topic in Już w nowym domu
[B]Elaja[/B], Ty też masz dzisiaj słabszy dzień? Bo co, dla przykładu, ma sytuacja [B]Luki [/B](matki [B]Wiki[/B]), wysterylizowanej suki żyjącej w systemie wolnościowym na wsi, mającej [B]dom i[/B] [B]właściciela[/B] (czyli odpowiedzialnego "jakby co" za nią) i ogólnie znanej w jej środowisku - co ma wspólnego sytuacja tej suki z [B]bezdomnymi i bezpańskim[/B] psami w Skarżysku , czy gdzie indziej? -
Wika- już NIE dziki szczeniak, szuka swojego domu na zawsze.:)
Ryss replied to Klaudia M.'s topic in Już w nowym domu
[quote name='Klaudia M.']Wika... Owszem nadal ucieka, ale trzyma się wtedy mimo wszystko niedaleko mojego domu. [/QUOTE] No i o to właśnie chodzi, by pies mógł wyjść i łyknąć powietrza [B]za[/B] siatką, obwąchać się tam z innymi "wychodzącymi" psami i... wrócić. Czy nie lepiej zatem zrobić psu "oficjalną" dziurę w płocie, by go dodatkowo nie stresować i narażać na urazy? Bo powiem Ci, że widziałem w lecznicy psa z dosłownie rozprutym od od głowy do ogona grzbietem, podczas przełażenia [B]pod [/B]siatką. Aż zimno się człowiekowi robi, co mogłoby się wydarzyć, gdyby pies przechodził [B]nad[/B] siatką. [quote name='Klaudia M.'] Pytasz mnie czy można uchronić psa, przed chorobami typu białaczka i rak etc. [/QUOTE] Nie, nie pytam - to było pytanie retoryczne. Nie będę Cię już pytał - nawet retorycznie, czy wiesz co to znaczy białaczka, rak kości i mocznica [B]u psa[/B]. Dla porządku jedynie dodam, że w Polsce nie przeszczepia się [B]psom[/B] szpiku kostnego, nie stosuje [B]u psów[/B] chemio i radioterapii i nie robi się [B]psom[/B] dializy. [quote name='Klaudia M.'] Tak, ja zawsze przechodzę na bezpieczną odległość, po prostu. Życie psa to ruletka, bo zależy od odpowiedzialności człowieka. [/QUOTE] Dobra, pogadamy, jak zaczniesz naprawdę wychodzić z psem na spacer pośród ludzi i innych psów. Gdy zaczniesz z nim chodzić do Parku Krakowskiego, Parku Jordana, czy na Błonia. Wtedy się rychło przekonasz, ile Ci pomoże przechodzenie z psem na "bezpieczną odległość", gdy zobaczysz pędzącego w Twoją stronę czarnego wielkiego diabła, kiedy nie wiesz, czy on leci zjeść Twego pieska, czy tylko się chce z nim pobawić. Bo psie życie, to jak rosyjska ruletka. ;) [quote name='Klaudia M.'] "Właściciel" Wiki, też chciał jej "zwrócić wolność" wywożąc ją do lasu lub zostawiając przy drodze. Chcesz mi powiedzieć, że to by było dobre rozwiązanie? [/QUOTE] Przepraszam, myślałem, że jesteś inteligentną kobietą i czytanie ze zrozumieniem tekstów przychodzi Ci z łatwością. Zatem powiem teraz - jak umiem najprościej, "co poeta miał na myśli", bym już się z takimi zarzutami nie spotkał: poeta, mówiąc o możliwości okresowego przebywania podmiotu lirycznego poza miejscem przymusowego pobytu, nie nawołuje do otwarcia bram na Paluchu i na Rybnej, i wypuszczenia innych podmiotów lirycznych na wolność. Poeta także nie pochwala wywożenia podmiotów lirycznych do lasu, czy też zostawiania ich przy drodze. Nie pochwala tym bardziej, że przez ostatnie kilka lat sam był właścicielem podmiotu lirycznego, który wcześniej został przez nieznanych sprawców wyrzucony z samochodu na rondzie w Ostrowcu Świętokrzyskim. Poeta proponuje jedynie stworzenie podmiotowi lirycznemu możliwości spotykania się z własną matką poza miejscem przymusowego pobytu, bez konieczności uzyskiwania każdorazowo zgody zarządcy zakładu. [quote name='Klaudia M.'] Miałeś ładnego psiaka, choć wiem, że to kwestia gustu:)[/QUOTE] Dzięki, ale to nie kwestia gustu. Collie ogólnie uchodzą za najpiękniejsze psy świata. :) -
Wika- już NIE dziki szczeniak, szuka swojego domu na zawsze.:)
Ryss replied to Klaudia M.'s topic in Już w nowym domu
[quote name='Klaudia M.']Taką swobodę miała moja pierwsza suczka- siostra Wiki z poprzedniego miotu. Wypuszczałam ją na dwór kiedy chciała i latała tak po wsi swobodnie. Była szczęśliwym wolnym psem, póki nie wpadła pod koła samochodu. Ostatnie jej godziny gdy konała nie były już tak szczęśliwe-została złamana na pół, dostała wylewu wewnętrznego-podobno. [/QUOTE] O właśnie - o stworzeniu takich warunków życia dla [B]Wiki[/B] myślałem, pisząc o propozycji życia w systemie wolnościowym dla niej. I nawet tragiczny koniec siostry [B]Wiki[/B] nie przekonuje mnie, że kolejny, [B]konkretny[/B] pies nie może w [B]konkretnej[/B] sytuacji tak żyć. I żebyśmy się dobrze rozumieli: akademickie dyskusje o ciężkim życiu psów bezprizornych w Rumunii i na Ukrainie, to ja lubię prowadzić z [B]Elaja[/B],;) ale tu - z Tobą - rozmawiam o [B]Wice[/B] i dlatego podkreślam tę konkretność. I kończąc tę myśl o systemie wolnościowych: nie wiem, czy siostra [B]Wiki[/B], nawet mając świadomość swego tragicznego końca, chciałaby żyć inaczej. Bo jak sama piszesz, żyła tak jak chciała i była szczęśliwa. [quote name='Klaudia M.'] Dlatego wybacz, ale uważam że z psami jak z dziećmi, muszą być pod ciągłym nadzorem. Owszem, matka Wiki biegała całe życie po wsi...ale to że nic się jej nie stało było niczym rosyjska ruletka. Zagwarantujesz mi że Wiki, również nic się nigdy nie przydarzy? [/QUOTE] A zagwarantujesz mi, że psu pod specjalnym nadzorem nie przydarzy się białaczka, rak kości, mocznica i w ciągu kilku-kilkunastu dni nie przeniesie się do psiego raju, tak jak spotkało to moje trzy ostatnie psy? A zagwarantujesz mi, że psu spacerującego na smyczy po Parku Krakowskim, nie przydarzy się tragiczny koniec, gdy przechodzący obok berneńczykopodobny pies (też na smyczy) nagle złapie go za kark, uniesie w górę i w jednej chwili złamie mu kark, czego byłem naocznym świadkiem? Bo psie życie, to zawsze swoista rosyjska ruletka. Czy w klatce, czy poza nią. [quote name='Klaudia M.'] Edit. doczytałam właśnie o "doborze naturalnym" pod kątem tego że tylko mądre osobniki nie wpadają pod auta. Nie chciałabym być złośliwa ale czy ktoś mi mógłby zrobić jakiś test na inteligencje? Bo zaczynam bać się o swoje życie;) [/QUOTE] Pisałem tylko o psach, które na wsi schodzą z jezdni, gdy zbliża się samochód, o psach chodzących w małych miasteczkach tylko po chodnikach i przechodzących na drugą stronę ulicy wtedy, gdy nic nie jedzie. Skądś się to musi brać u tych wiejsko-małomiasteczkowych kundelków, nieprawdaż? A jeśli mama nie nauczyła Cię w dzieciństwie, jak należy przechodzić przez ulicę, to faktycznie musisz teraz liczyć tylko na swoją inteligencję. ;) [quote name='Klaudia M.'] Nikt Wiki i moich pozostałych zwierzaków nie trzyma w klatce. Poza tym zapewniamy im mnóstwo spacerów i zabaw. Gdyby było by im-źle, także Wice to jestem przekonana że nie wracały by tak chętnie do domu. A uwierz, że wręcz domagają się by wejść do środka-bo czują się tu bezpiecznie i jest im najzwyczajniej w świecie dobrze. [/QUOTE] Taa... A kto pisał po wielokroć: [QUOTE]Ogrodziłam posesję, jednak Wika jak się okazało jest niezwykle przebiegłym, sprytnym i inteligentnym psem. Co rusz wynajduje nowe miejsce do ucieczki:/ od wczoraj, od 6.00 cały czas zastawiam/zalepiam dziury przez które przechodzi...a dziś w nocy mimo wszystko znowu uciekła... [/QUOTE][QUOTE] A Wikunia bez zmian... Znalazła miejsce w ogrodzenie, przez które ucieka...ale wraca po chwili do Luki. Póki co staramy się namierzyć tą "dziurę" żeby ją załatać.[/QUOTE][QUOTE]Wika nie robi żadnych postępów, jedyne na co nam pozwala to karmienie z ręki. Czasami ma takie dni, że się całkowicie cofa....w swoim zachowaniu. Nie podchodzi nawet żeby jeść, nerwowo ucieka od nas byle żeby utrzymać jak największą odległość. A poza tym bez przerwy ucieka... wokół siatki rozłożyliśmy deski, ale teraz rozbiega się i przeskakuje siatkę.[/QUOTE]No kto tak pisał? ;) [quote name='Klaudia M.'] Gdybym wierzyła, że mąż kiedykolwiek postawił by mnie przed takim wyborem to moje małżeństwo już dawno by nie istniało. Także możesz być spokojny. [/QUOTE] Dzięki i cieszę się, ale tak Bogiem a prawdą, to chodziło mi tylko o Wikę, w kontekście słów: [quote name='Klaudia M.'] Rozmawiałam z mężem, i tak jak pisałam wcześniej Wikunia nie może zostać z nami na zawsze, miałam i ciągle mam nadzieje że uda nam się ją oswoić, jednak jeżeli nie uda się jej zrobić postępów to końcem sierpnia będziemy musieć jej znaleźć inny dom tymczasowy.[/QUOTE] I na koniec: [quote name='Klaudia M.'] Ty też swojego psa, puszczasz wolno czy trzymasz go w "klatce"?[/QUOTE] A jak. :) Nawet w Parku Krakowskim [B]spuszczałem[/B] go ze smyczy, choć trzeba było mieć oczy dookoła głowy, bo tam strażników miejskich więcej jest niż mrówków. ;) -
Wika- już NIE dziki szczeniak, szuka swojego domu na zawsze.:)
Ryss replied to Klaudia M.'s topic in Już w nowym domu
[quote name='elaja']Oczywiście Ryss , jak zwykle masz rację [/QUOTE] [B]Elaja[/B], już Cię lubię. ;) [quote name='elaja'] - zwrócimy Wice wolność aby po paru latach okolica zaroiła się od dzikich szczęśliwych psów.....[B]wolnych psów[/B] . [/QUOTE] Czy ja napisałem, że [B]Wika[/B] mogłaby żyć w systemie wolnościowym [B]bez sterylizacji[/B]? W Ameryce i w Europie zachodniej sterylizuje się suczki już w wieku szczenięcym, a Wika pod koniec sierpnia pewnie będzie już miała pierwszą cieczkę - albo będzie tuż przed. Wiem, że w Polsce zwykle taki zabieg robi się po pierwszej cieczce, ale nie znaczy to, że nie można tego zrobić wcześniej. A jeżeli argument o zaludnianiu okolicy przez Wikę odpadłby, to co stoi na przeszkodzie, aby Wika zaczęła żyć tak, jak jej matka po sąsiedzku? Może nawet Luka dokończy edukację córki i nauczy ją bez problemu sztuki współżycia z człowiekiem, gdy ludzie mają z tym problem? -
Wika- już NIE dziki szczeniak, szuka swojego domu na zawsze.:)
Ryss replied to Klaudia M.'s topic in Już w nowym domu
A może... a może po prostu zwrócić [B]Wice[/B] wolność? Spokojnie - wiem, że to herezja mówić takie rzeczy na Dogo i w takim towarzystwie, ale może to nie taki całkiem głupi pomysł, gdy [B]Klaudii M.[/B] przyjdzie pod koniec lata wybierać między [B]Wiką[/B] a mężem? Jeżdżę trochę po Polsce i widzę, że na polskiej wsi żyją nie tylko ppł-y (polskie psy łańcuchowe), ale także psy chodzące swobodnie po wsi. Są to z zasady psy małe - bo dużych ludzie się boją i nie są to psy bezpańskie. Są czyjeś, ale funkcjonują podobnie jak koty: prześpią się w domu (czyli gdzieś w obórce), dostaną jakieś resztki z obiadu i idą sobie "na wioskę". Co ciekawe, podobne pieski można zaobserwować również w małych miasteczkach. Oczywiście, od czasu do czasu któryś kończy życie pod kołami samochodu, ale nie tak często, jakby się mogło wydawać. Wieloletni "dobór naturalny" spowodował, że ostały się tylko osobniki najbardziej inteligentne, najlepiej radzące sobie poza domem i cechę tę przekazują swoim zstępnym. A wracając na nasze podwórko, to jak pamiętam, matka [B]Wiki[/B] żyła i żyje właśnie w takim systemie wolnościowym. Może eksperymentalnie pozwolić i [B]Wice [/B]tak żyć? Karmić, stworzyć możliwość swobodnego przychodzenia do domu i... niech żyje, tak jak chce. Tym zaś, którzy sądzą, że [B]zawsze[/B] długie życie psa w klatce jest lepsze od krótkiego na wolności, polecam bajkę [B]Ignacego Krasickiego[/B]: [B]"Czegóż płaczesz? – staremu mówi czyżyk młody – masz teraz lepsze w klatce niż w polu wygody”. „Tyś w niej zrodzon – rzekł stary – przeto ci wybaczę; Jam był wolny, dziś w klatce i dlatego płaczę.” [/B] -
[quote name='Goosia'][IMG]http://tinypic.com/r/2uszo8j/7[/IMG][B][URL]http://tinypic.com/r/2uszo8j/7[/URL] -> [SIZE=3]artykuł o piesku !!![/SIZE][/B] [/QUOTE] A nie można było zeskanować tego artykułu i tu wstawić choćby jego fragmenty, zamiast linku do nieczytelnego zdjęcia? [quote name='Goosia'] Zdjęcia: [B][URL]http://tinypic.com/r/fedv8y/7[/URL][/B] [B][URL]http://tinypic.com/r/2qvavjk/7[/URL][/B][/QUOTE] Podobnie można było wstawić [B]tutaj [/B]zdjęcia pieska - zamiast linków, jak Pan Bóg przykazał. Ech, [B]Goosiu[/B]...
-
[quote name='irenaka']a raczej nafotografowała: [IMG]http://img833.imageshack.us/img833/5597/amor317.jpg[/IMG] [/QUOTE] Ładnie buzi daje. Ten pies. Prawdziwy Amor. :)