Ta pani dzwoniła do mnie już dawno, szukała dwóch piesków, żeby miały raźniej, ale miały to być koniecznie dwa pieski. Powiedziałam wtedy, że nie ma szczeniaków w schronisku, bo nie było wtedy oprócz Milki i Toli (czyli suczki) podałam pani link do szczeniaczkowa, powiedziałam o wizycie przedadopcyjnej i już. Pani długo nioe dzwoniła, a potem zadzwoniła gdy wiozłam z TZ Fizię z lecznicy do domu i znowu pytała czy cos się nie zmieniło, powdałam nr do p.Marka, zeby zapytała czy pozostałe dzieci Toffi są pieskami czy suczkami. No i może zadzwoniła i zdecydowała się na adopcję suczki i pieska? Pieski miały być dla pani, kóra mieszka w Łowiczu ale często bywa u rodziców na wsi, miały być dwa, żeby raźniej im było ganiać po podwórku. Nic więcej nie wiem... Może to ona może nie ona...
A w rozmowie p. była ok, nie wyczułam fałszu, normalna miła pani.