To ja oceniałam możliwości adopcyjne rodziny podczas wizyty pa i niczyjego koleżeństwa nie brałam pod uwagę, bo dowiedziałam się o nim później. Ocena wypadła pozytywnie, nie po to brałam udział w ratowaniu życia Rity, żeby oddawać ją gdziekolwiek i komukolwiek. I wszystkie dobiegające po adopcji sygnały z domu były ok. Spotykałam małą na spacerze na Błoniach (i nie tylko ja), była szczęśliwa i zadbana. Wiem co się stało, ale nie podejmuję się oceny rodziny na forum i tak to się nie odstanie. Bezsens. Widok Rity za kratami, porażający. Mam nadzieję, że jest bezpieczna, że tym razem trafi do odpowiedzialnego domu. Bardzo żałuję, że nie mogę mieć wpływu na dalsze losy Rity, że nie mogę nadal być dla niej DT.
Kto w schronisku opiekuje się szczeniętami? Pod czyje skrzydła trafi Rita?