Jump to content
Dogomania

mru

Members
  • Posts

    17663
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mru

  1. wielkie dzięki za starania :) bardzo nam zależy!
  2. Na wszelki wypadek wysłałam Ci na priv. mój telefon :) Koniecznie dzwońcie gdyby się znalazło jakieś miejsce dla Gacusia...
  3. Oh :(((( Wielka szkoda, bo my bylibyśmy gotowi przyjąć go od zaraz!
  4. Nie mamy :( już. Mojżesza wzięliśmy ze schroniska 4 miesiące temu [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=78401[/url] W takim razie postaramy się zorganizować jakiś transport, ale może być ciężko ;/ nie jest łatwo znaleźć kogoś, kto bez narzekania i z dobrego serca zabrałby nas do Was :(
  5. Bylibyśmy zainteresowani adopcją Gacusia. tylko mieszkamy w Warszawie... więc to niemalże 300 km :( bo Gacuś jest pod Przemyślem, prawda? nie mamy samochodu, ale może dałoby się coś zorganizować... jeśli byłaby jakaś możliwość transportu ze strony schroniska to oczywiście zapłacimy (nawet z góry)
  6. Pomoc w transporcie (oczywiście za zapłatą) nie jest możliwa, prawda?
  7. Ja bym Gacusia wzięła już...:loveu: tylko problem z transportem...
  8. Jaki przepiękny bidak! Szkoda, że tak daleko :(
  9. Bardzo nam brakuje Mojżeszka :( w domu cały czas wszystko stoi tak, jakby on był wciąż z nami. Nic nie ruszamy.
  10. Nie ma za co dziękować, my go kochaliśmy! I gdyby można było zrobilibyśmy więcej... Tak, lekarz powiedział, że to zmiany neurologiczne i że wyniki np. krwi różnią się diametralnie od tych zrobionych te 4 miesiące temu. I że właśnie dlatego wszystko sie tak nagle nasiliło - padaczka (która rzadko zupełnie ustępowała), nerki, to jego niechodzenie... Najgorsze jest to, że to go tak dopadło. Z właściwie zdrowego i aktywnego psa, Mojżesz w przeciągu tygodnia stał się psem leżącym i zupełnie nie funkcjonującym normalnie... Biedak, mam nadzieję, że bardzo nie cierpiał. Zawsze ktoś z nim był.
  11. My też cały czas mieliśmy nadzieję, że to się inaczej skończy. Chociaż ostatnimi dniami Mo nie był już sobą... piszczał, walił głową w co popadnie bez kontroli i kłapał zębami. I leżał, siusiał pod siebie i patrzył takimi przerażonymi oczkami. Był u nas krótko, ale dla nas to tak, jakby był u nas od zawsze. No i będzie z nami już na zawsze na pewno.
  12. Wczoraj zabraliśmy go na kroplówkę (zmieniliśmy lekarza, bo ten nasz powiedział przedwczoraj, że Mo może umrzeć, a tyle sami widzieliśmy i chcieliśmy go jakoś ratować). Chciał aż się po niej podnosić. Jadł normalnie prawie bez żadnej pomocy (na leżąco oczywiście, jadł ale nie wydalał...) Dziś cały dzień miał ciągłe ataki. Badania krwi wyszły bardzo źle, nastąpiły takie zmiany, że podejrzewali raka. Zrobiliśmy mu wszystko, co mogliśmy - dziś jeszcze raz kroplówka, USG i rentgen klatki piersiowej. Szukaliśmy przyczyny tego wszystkiego aby móc go postawić na nóżki. Nic. Oczywiście nerki, żołądek i jelita praktycznie przestały działać. Nie udało się. Mo właściwie stracił świadomość, trząsł się okropnie, nieprzerwanie, jęczał... Nie było szans na to, żeby mógł znów funkcjonować Byłyśmy z nim do końca i miziałyśmy go za uszkiem. I do końca wyglądał pięknie z tą swoją siwą grzywą i wielkim nosem. Mojżesz śpi, ale teraz już nie cierpi i na pewno chodzi... mam nadzieję, że choć przez chwilę był u nas szczęśliwy. Bardzo będzie nam brakowało tego, jak gramoli się nam na łóżka i trąca nosem jak chce jeść... i tego jak chrapie w nocy, i tego jak kicha kiedy się ekscytuje, i tego jak na spacerku nie schodzi ludziom z drogi... Nie wiem, co powiedzieć...
  13. Bardzo chciałabym zabrać go na wiosenny spacer :)
  14. Niestety Mojżesz nie czuje się lepiej. Musieliśmy wczoraj odstawić luminal (oczywiście po konsultacji z weterynarzem) i bromek, które go wykańczają... Jeden lekarz nie chce go widzieć, drugi nie może... Dziś zabieramy go do do weterynarza na kroplówkę i obserwację. Mo wciąż leży, wciąż czasem na drgawki... reaguje na nas, je i pije, jest bardzo słaby, ale jest dzielny i nie jest sam.
  15. Zmniejszyliśmy dawkę luminalu żeby Mojżesz wreszcie mógł wstać i zacząć normalnie funkcjonować. Jeśli nasilą się drgawki to lekarz zalecił zwiększenie dawki bromku sodu. Niestety Mojżesz dostał jeszcze biegunki do tego wszystkiego (weterynarz powiedział, że to niezależne od leków) :shake:
  16. Tak, pytaliśmy lekarza i powiedział, że jakby wciąż miewał te drgawki to trzeba będzie zwiększyć. Trochę właśnie niedobrze, że on prawie nie wstaje, ale widać, że chce tylko nie może przez to, że nie ma siły. Jak próbujemy z nim chodzić to czasem daje radę sam, ale też widać, że zatacza się na boki i traci siły szybko. Też go to stresuje i już byłoby dobrze żeby wstał sam! Mamy nadzieję, że jego organizm wkrótce przywyknie i Mojżesz wstanie i znów będzie wszędzie za nami chodził! Przydałoby się wyjście na wiosenny spacerek niedługo, Mojżeszowi podobałoby się słońce! :) Oczywiście problemy z częstym sikaniem jakby zanikły... Mojżesz teraz normalnie co parę dobrych godzin siusia jak powinien. Bierze też lek na kręgosłup i stawy więc może mu to tez pomoże w dojściu do siebie :) Tylko ten lek dopiero za parę dni zadziała. Jesteśmy dobrej myśli.
  17. Mojżesz śpi na naszych łóżkach i także lubi jeść z rączki, ale my go nie oddamy za nic :P
  18. Mojżesz ciągle śpi! Bierze Luminal i roztwór bromu i ataki ustały (tego samego dnia miał jeszcze czwarty atak, a potem już nic poważnego) wciąż jednak czasem ma drgawki (takie małe i tylko w okolicach głowy - może trzeba będzie zwiększyć dawkę). I śpi i śpi... Ma kłopoty z chodzeniem (wstaje tak średnio raz dziennie i robi parę kroków, ale nie ma siły np na spacer. Weterynarz mówi, że jego organizm mus się przyzwyczaić (a że Mo jest starszy to pewnie będzie dłużej dochodził do siebie), ale Mojżesz chciałby już chodzić i bardzo mu się nie podoba to, że ciągle leży! Więc na razie przekładamy go z boku na bok i codziennie staramy się żeby wstawał na ile ma siły :) A on jest kochany i pozwala nam robić ze sobą to wszystko, a potem chrapie. Mamy nadzieję na szybki powrót do formy :)
  19. Niestety atak powtórzył się jeszcze dwukrotnie...
  20. Dziękuję za odpowiedzi :) I przepraszam za pretensję jaką dało się wyczuć w mojej wypowiedzi... to przez to, że bardzo się o Mojżesza martwimy i chcemy dla niego jak najlepiej :)
  21. Mojżesz miał dziś atak padaczki. Długi (trwał parę minut). U nas pierwszy, a jest u nas 4 miesiące. Oczywiście kontaktowałam się z naszym weterynarzem i dostałam leki do podania w czasie następnego (ewentualnego... oby to się nie powtórzyło...) ataku. Ktoś z Was wspominał kiedyś, że Mojżesz to pies chory na padaczkę. Kiedy to przeczytałam zapytałam w Azylu (Mojżesz był już u nas) i odpowiedziano mi, że nic im o tym nie wiadomo... To ważne. Chcemy wiedzieć, czy miał te ataki wcześniej i, jeśli miał, to co ile? To bardzo istotne jeśli chcemy mu pomóc... a chcemy. Nie wierzę, żeby nikt nie zauważył tego wcześniej! Przecież spędził w Azylu 4 lata! Rozumiem zaniżanie informacji o wieku psa (powiedziano nam, że Mo ma 8 lat, a ma 10 - ale oczywiście to wielkiej różnicy nie robi, nie było to aż tak istotne), ale wszelkie wiadomości o przebytych chorobach (może to od nerek? wątroby? serca? nic nam nie mówiono!!) są nam po prostu potrzebne... Jeśli ktoś z Was wie coś na ten temat - proszę o informację... :( Mojżesz jest kochany i tak uroczo gapowaty - zasługuje na danie mu szansy i szczerość w sprawie choroby. Z góry dziękuję :) i trzymajcie za niego kciuki...
  22. Tak, faktycznie jego pysk przypomina pysk deerhounda :) hehe nie zauważyłam tego wcześniej :P Przez ten nos czasem nazywamy go Grizzly No jeśli ten antybiotyk nie pomoże (na razie pomaga, ale nie wiadomo co potem, jak skończy go przyjmować) to zrobimy inne badania Też myśleliśmy, że może sporo pije, ale już było tak, że potrafił nasikać dosłownie godzinę po spacerze.
  23. On chyba Sylwestra nie zauważył ;) Mojżesz ma sie dobrze! Co prawda miewa problemy z częstym siusianiem (aktualnie przyjmuje jeszcze antybiotyk i poprawa jest wyraźna, więc mamy nadzieję, że te problemy się skończą) Poza tym to straszny śpioch :P dobudzenie go często graniczy z niemożliwością x) więc dogaduje się z naszym kotem:
×
×
  • Create New...