musze zweryfikowac moja deklaracje wplaty:roll:bede wplacac 50 zl nie kazdego miesiaca ale na pewno bede bo mam rowniez zobowiazania wobec innych podopiecznych a wiadomo kryzys...
najdziwniejsze jest to ze znalazla sie w obrozy ale nie miala adresatki z telefonem...a tego typu adresatka sama sie nie oderwie - nie ma szans...:roll:
moja hipoteza jest taka ze ktos ja ukradl i jak zorientowal sie ze niszczy w domu to wywalil na bruk...
nie widzialam jeszcze Koli ( bo tak sie obecnie nazywa) ale wiem ze dzis rano odsypiala tulaczke...
czuje sie niezrecznie w tej sytuacji ale ...dokladnie tego dnia umarl moj tata.....nie bylam w stanie sama sprawa sie zajac...to chyba zrozumiale,prawda...?zostawilam sprawe Lukaszowi.....mysle jednak ze ja ktos ukradl ..gdyby bylo inaczej miala adresatke i znalazca na pewno by sie odezwal....
ida47 ...nie lubie nikogo atakowac i tym razem nie bede ale...uwazam ze to ty powinnas podjac ta ostateczna decyzje a nie pozbywac sie psa i mimo tak wielkiego cierpienia fizycznego zadawac mu na koniec bol psychiczny, stres i zmiane miejsca....nie rozumiem takiego podejscia....dziewczyny nie dajcie temu biedakowi wiecej cierpiec....wiem ze to b trudna decyzja ale cudu nie bedzie a pies cierpi katusze.....straszne to....nie wiem jak mozna pozbyc sie psa w tak nieludzki sposob.....i te tlumaczenia...rece mi opadly normalnie...