Wydaje mi się, czje się coraz pewniej. Mnie uważa za swoją i Kazia. Męża toleruje, bo on karmi psy, natomiast nie znosi Małej i kotki. Na kotkę też startuje z zębami. Przypuszczam, że to może być spowdowane tym, że z powodu jej wycofania była (i jest) traktowana jak jajeczko. Potrzeba jej teraz jasnych zasad, co wolno, a co nie.