wlasnie sie dowiedzialam ze zamiast jechac na 11 i pomoc (bedzie rodzinny dzien i o 11 pojda sobie na gore sie bawic dalej a na 13 znow musimy sprzatac wszystko - cale ogromne kasyno) to musze jechac i robic cala runde od rana, dziewczyna zachorowla. wkurzona jestem bo jak ona miala pracowac to ja mialam pomoc, ale jak ja jade zamiast jej to nikogo do pomocy szefowa nie zatrudni.. nie wiem czy zrozumialas co mam na mysli :( do tego mialam nadzieje na wolne.. jestem juz padnieta.. a w pon znow nie wiem jak do szkoly mam isc na yle godzin :(