Milka, ja miałam moją Kaję (taki kundelek hienowaty) i przyjechała raz do mnie Kaja mojej siostry (z Ameryki he he:evil_lol:). To był Jack Russel Terrier, mały dominant. Moja Kaja łagodna, ale też czasem potrafiła pokazać, że to jej dom. No i jak to małe do mojej Kaji zaczęło podskakiwać, ustawiać ją, to normalnie śmiać się chciało. Kaja Amerykanka szczerzyła do mojej zęby, ale tylko z tej strony gdzie był pies, z drugiej warga opuszczona żebyśmy nie widzieli, bo by za to opieprz dostała;). No i minęło tak parę dni. Potem jak jedna dostałą jeść, to czekała aż druga dostanie. Na spacerze sikały w to samo miejsce:) Nawet się razem w jeziorze wykąpłay na spacerze, a potem wytarzały w kupie końskiej...:evil_lol:
Jedna się zatrzymałą, to druga na nią czekała. Kumpele że aż żal było je rodzielać. Kaja Amerykanka po miesiącu wróciła do Nowego Jorku, a moja hienka jej po domu szukała :-(