Jump to content
Dogomania

majqa

Members
  • Posts

    36362
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by majqa

  1. Bosko Elu, o to mi biegusiało! tak 3mać! :-)
  2. Rozmawiałam z zapłakaną Sylwią (Bisio praktycznie w ogóle na Sylwię nie zareagował), płakał na miejscu pan, płakała pani. Z panią rozmawiałam. Po rozmowie nie widzę winy domku żadnej, słownie żadnej. Ponieważ cała ta roztrzęsiona trójka nie potrafiła się pogodzić z sytuacją (a Bisio nie chciał zejść z kolan pana), podjęłam decyzję, że Bisio ma zostać u Sylwii, a Sylwia ma się skontaktować z panią doktor, czy na dzisiejszą okoliczność nie należy podać Bingo więcej luminalu. Jeden, jedyny błąd, jeśli to w ogóle błąd, a o którym pani powiedziałam był taki, że państwo nie walili caaałej prawdy na wątku. A ta prawda skrótem jest taka - Bingo bez powodu, bez błędów państwa (czyli prowokujących zajścia sytuacji) notorycznie, w miarę upływu dni, polował na państwa drugiego psa, chodził za nim jak cień, szukał non stop zwady. Dziś zaatakował na całego, ponoć włączyła się w to sunia. Ciekawostka? Ślepawy Bingo był "fenomenalny", tamte psy nie miały szans, włączyła się pani i też oberwała. Czemu uznałam, że winien wrócić do Sylwii? Państwo muszą pozbierać w kupkę siebie, swoje psy, a w tym psa, który solidnie oberwał. Do tego, w moim przekonaniu Bingo w tym domu, dodam, że domu, który pokochał ze wzajemnością, wciąż był na haju, stąd ataki padaczki, funkcjonował w ciągłym podminowaniu jak upolować i wyeliminować psa. Co więcej... to się w behawiorystyce nazywa uzależnieniem od agresji. Niemal łeb kładę, że Bingo, gdyby trafił do domu nawet z mega uległą sunią i z nią po jakimś czasie szukałby zwady. On musi mieć cel, rośnie mu adrenalina, musi dorwać ten cel, dać sobie upust pogryzieniem, a wtedy włączają mu się inne neuroprzekaźniki, które sprawiają, że zalewa go fala radochy/ szczęścia. Tak jednak funkcjonując, w którym momencie nadejdzie moment ataku padaczkowego, po którym też się nie pozbiera. To jest typ przygarniętego przeze mnie Łokera. Dostaję za swoje od paru miesięcy, wiem jakie to piekło funkcjonowania, tyle, że Łoki to nie padaczkowiec. Poprosiłam panią, by jak wrócą ochłonęli, by pozbierali siebie, swoje psiaki, by zrobili spokojny, rzeczowy wpis o tych polowaniach Bingo. Myślałam, zaraz po pierwszym fonie Sylwii, że to coś incydentalnego ale to była wielodniowa masakra. Ten zwrot z adopcji nie budzi mojej złości, państwo zrobili dobrze dla Bingo, dla swoich psów, dla siebie. Co więcej, chcą wspomagać Bingo, chcą również szukać dla niego domu bez innych zwierząt, za co jestem im bardzo wdzięczna. Jeśli coś i ja opisałam chaotycznie, przepraszam ale łeb mi pęka, a takiej "atrakcji" jak ta się nie spodziewałam. Stało się, zaczynamy od początku.
  3. Dobrze, dobrze, róbcie to EKG, a zwłaszcza RTG. Jakbym, cholercia, czytała o Remku z tym, że tu czekamy aż zupełnie przejdzie zap. płuc, a jest znacznie już lepiej, i... również właśnie będzie rozważana ta szczepionka donosowa. Jak poleciało to 65zł to ile teraz mamy? Lub... jak duży jest minus? :-( Nie mam siły się pocofać w wątku, by to sprawdzić, stąd dopytuję.
  4. [quote name='sylwiaso']To są ciocine Skarby![/QUOTE] Bosko się to czyta, widzi i ufa w to bez cienia wątpliwości. :-)
  5. Dźwigaj się Zoraneńku. :-)
  6. [quote name='coronaaj']Taki charakterek ale szybko dostosuje sie tak jak Pako .[/QUOTE] Mocno w to wierzę i za to 3mam kciuki. :-)
  7. [quote name='Marycha35'](...) Wtedy też poproszę o Twe wymiary, ups, namiary bankowe;)[/QUOTE] Iććć na całość, proś o jedno i drugie! :evil_lol:
  8. Moja jedyna rada Eluś. Przyjmiesz ją lub nie. ;-) W korespondencji z panem nie piekl się, w znaczeniu nie daj mu odczuć, że masz nerwy jak ta lala. Czemu? Twoje zdenerwowanie daje mu najwyraźniej satysfakcję, jest dla niego pożywką. Punktuj na zimno, podaj wszelkie dane i już. Zawsze przecież pozostaje zgłoszenie sprawy do odpowiednich instytucji poza allegro i tu już zaczynają się schody i to schody zdecydowanie dla tego pana. Chce się potknąć o banał, dąży do tego? Co najwyżej mu to umożliwisz. ;-)
  9. Znacznie, znacznie lepiej. Antyb. łyka jak szalony, a wcześniej był bleee i te nogawki więc uff...uff...
  10. Może czas już zmienić tytuł o zadłużeniu Muszki? Hallo, hallo, założycielko wątku???!!!
  11. [quote name='sylwiaso']Moja Musia jak masz dobrze!Dziękujemy Wam za Szczęście Musiolka![/QUOTE] Dołączam się do podziękowań! :-)
  12. Elu, zaraz Ci podam te namiary telefoniczne.
  13. [quote name='coronaaj']Bisio madry chlopczyk i bedzie grzeczny, a ze probuje dominowac to normalne w stadzie..[/QUOTE] Wiem, wiem... wszak u Sylwii usiłował dowodzić wszystkimi. ;-)
  14. [quote name='Marycha35']Szorstusiu, jak żyjesz Przyjacielu???:)[/QUOTE] Eh... nie idzie to jakoś, jak sprzysiężenie wszystkiego na [I]nie[/I]. A tak bym chciała już poczytać dobre, bezpośrednio z miejsca Szorstka, wieści.
  15. Aj tam... no co Wy, Dziewczyny... :oops: Jeszcze zrobię z Cześki "człowieka". :evil_lol: Leży teraz cholercia, śpi jak zarżnięta (i tak jest każdego wieczora, bo ona na obrotach jest całą dobę, jak tylko oczęta otworzy) i właśnie biegnie przez sen, powarkuje, stęka itd... Przeżywa miniony dzionek. :lol: Obok leży Łoki, widok podobny. :evil_lol: Remiś już dziś znacznie mocniej targał mi nogawki więc chyba rzeczywiście idzie ku lepszemu. Wciąż śpi z mężem, a ja z w kuchni na jedynce z tymi dwoma potffforasami. Co do Czesi... Hm... z racji właśnie tej jej "niby płochliwości" robię tak, że jak tylko mogę "narażam" ją na nowości i o dziwo, dzięki temu coś już "obcykanego" staje się dla niej jakby bardziej strawialne, bardziej przyjazne, akceptowalne, wsio ryba co to, grabie, szpadel, widok sklepu, klakson itd... Jest z tego i dodatkowy zysk, że te emocje ją "dożynają" i czasem, niestety tylko czasem, mam z nią chwilę spokoju. Minus z kolei tego całodobowego kursowania i przeżywania, że Czesia ma coraz większą kondycję. Wczoraj opracowała metodę przeskoku = wskoku do jednego z osiatkowanych mini ogródków, tam, gdzie stał mój wymarzony Ignacy (stróż podwórka) i.. cóż... Ignacy sru o glebę i już nie ma twarzy, a taka była fajna, odjazdowa. :-(
  16. [quote name='Marycha35']Cholera, zero zrównoważenia, fakt! Oj, Czecha, ogarnij się!!!:)[/QUOTE] Takie wiesz, bujanie, norma, norma, odpał. Odpał, długa przerwa z normą, odpał. W sumie Cześka słucha tylko mnie. Reszta jej praktycznie lata i do szczęścia nie jest potrzebna i weź ją teraz i taką wyadoptuj. Owszem, jest sporo postępów, z których się cieszę ale jednocześnie właśnie dochodzą te nowe odsłony Czesi. ;-) Czasem się tym martwię, czasem z tego, z bezsilności śmieję. Co powiem potencjalnemu chętnemu? :-( [I]Proszę się nie zrażać, jeśli na początku, nim się zaaklimatyzuje zdemoluje pani/ panu mieszkanie? A potem, proszę się przygotować na ewentualność... i wyliczanka ale poza tym droga pani/ drogi panie to kochane, cudne stworzenie (co dla mnie jest akurat zgodne z prawdą). [/I]
  17. [quote name='Marycha35']Nooo Izuś, Czesia na Prezydenta, błagam!!!! Ta psiaca ma szczęście, że jest u Was:)[/QUOTE] Zebyś Ty wiedziała jak mi wczoraj doprowadziła mamę do białej gorączki zwanej wqr..m. Pojechaliśmy coś załatwić, Czesia fru na dół do mamy. W jakimś momencie Gutek chciał siku więc mama wypuściła go z Czesią i o powrocie Czesi nie było już mowy. Z opisu mamy była to hm... ni to zabawa mamą/ z mamą ni to bunt, panika. Przywołana, nie dochodziła do ręki mamy, podejście, doskok, odskok i tak na okrągło, złapanie za obróżkę nie wchodziło w grę, zresztą, w takiej panice jak Czesia szarpnie to mama skończyłaby na podziwianiu podłoża. Trwało to b.długo, ze szczekiem Czesi na mamę, pyskowaniem itd... Mama odpuściła. Wróciła do swojego mieszkanka z samym Gutkiem, wróciliśmy zgarnęłam Cześkę i już. Mama kipiała, bo nie rozumiała, zresztą, kto to zrozumie, co w tej łepetynie Czesi siedzi - w mieszkaniu się z mamą bawiła, kizianki, mizianki, na dworze często gęsto też więc skąd ten wczorajszy numer? Pikuś, bo pogoda była, deszcze nie lał ale niechby to była zima? Aha, oczywiście jakimiś smaczkami, kiełbasą w takich momentach (bo podobne już miały miejsce) można Czesi nagwizdać. Korba, po prostu kochana ale korba.
  18. [quote name='sylwiaso'] (...) a one widzicie co robiły (...) [/QUOTE] "Obmiłośniały Cię"! :-)
  19. Dzień dobry! Wstawać Lenie i Leniowe! ;-) Aaaa, Łok uszczęśliwion, kapelinder zdjęty. :-)
  20. Obiecane "troszkę" o Czesi. Co mi się przypomni, będę uzupełniać. Jeśli nagle pojawią się (nagle, czyli za jakiś czas) sprzeczne z obecnymi informacje to nie znaczy, że puściłam sobie wodze fantazji albo mam napad amnezji, że coś innego pisałam wcześniej, ale znaczyć to będzie, że coś się znowu zmieniło, bo zmienia się ciągle. Jest przeplotka dobrych i złych rzeczy (choć określenie "złe" mimo wszystko jakby nie oddaje sedna sprawy, zresztą, sami ocenicie). Chibbba zrobię to sobie w punktach. ;-) A zatem... 1. Pokochałam ją i dbam o nią, mimo ogłoszeń/ szukania jej domu, jak o własną sunię. U mnie nie ma podziału na [I]mój[/I], [I]już mój[/I], [I]jeszcze nie mój[/I]. Zawahałam się jednak tylko przy ponowieniu jej allegro po ostatnich wyczynach, bo... ja qrdę nie wiem jak ten cały wysyp nowości i zmian ubrać w krótki w miarę tekst, bo... potrzebny jest Czesi zarąbiście odpowiedzialny, doświadczony, cierpliwy i przewidujący pewne sprawy dom. Normalnie dzień mi się zaczyna od cykora, co ów dzień przyniesie. 2. Czesia jednego dnia jest inną Czesią niż kolejnego, następnie dnia np. trzeciego z rzędu jest Czesią mieszanką trochę stąd (dzień pierwszy) - trochę stamtąd (dzień drugi). To taki skrót myślowy. Przypomina mi skubana ludzkie, tzw. osobowości wielorakie. ;-) 3. Z rzeczy fajnych: a). Nieco pełniejszy kształt ciałka, karma trafiona w 100% i... z kolei o dziwo, jeśli, co się czasem zdarza, dorwie się do nie swojej karmy, problem kupkowy (odpukać) nie wraca. :lol: b). Nie wiem czy to z kolei fajne czy niefajne ale Czesia konsumuje ostatnio jakby od niechcenia w... łóżku. Cóż... pozwalam jej na to i już, dla mnie to nie problem. Problemem byłoby chcieć to w danym momencie zmienić, co zrozumiecie jak zacznę sypać (porcjami) przykładami o jeździe z jej zachowaniem. c). Z zostawianiem samej w domu jest lepiej, dochodzimy do godziny czasu bez zniszczeń ale... tu tego, jeszcze nie wiem, czy ma to wpływ na ów fakt, czy nie (na zmiany za wcześnie) zostaje wtedy z Łokiem i do tego wyłącznie w dużej kuchni plus dwa korytarzyki. :multi: d). Smycz b.fajnie z małymi zastrzeżeniami (nowości wokół, odgłosy itd..., o czym później).:lol: e). Coraz lepiej z różnymi komendami typu - zostań, poczekaj, daj łapkę. Z przywołaniem jest różnie, o czym też pewno później. 2. Rzeczy niefajne, a czasem ściskające za serce/ smutne i tu będą przykłady, a gdzie się da komentarz. a). Czesia zakochana jest w jednym z psów na dworze, w Borku ale bywa, że i jego doprowadza do rozpaczy. Inne, upatrzone sobie doprowadza do rozpaczy, szału znacznie szybciej. Np. zadręcza sobą owego Borka, Cacka, Remka, Klarę (i to już jest coś, jeśli Klara nie wyrabia z nią) oraz Faksa i Fuksa (choć ten jest zadowolony, bo wciąż uprawiają psiosutrę). Co więc ona tym psom robi? Skacze wokół nich, tak, że one nie mogą się od niej opędzić, robi taki (trudno mi opisać) szczekająco, podskubujący zamęt (choć nie ma to nic wspólnego z agresją). Np. idzie sobie dany pies, a ona go skub, skub, puk w ciałko i tu i tam, po czym następuje szaleńczy zryw Czesi (wali tych km dobowo od czorta), runda przez podwórko, ledwo zbiera zakręty, po czym z pełnego rozpędu wyrżnie w tego psiaka lub robi coś takiego: przewrotka własna, boczna i bokiem wślizg/ wjazd pod psa z jego podcięciem i zaczyna się w jej mniemaniu kotłowanina zabawowa. Ostatnio doprowadziła do szału Faksa, nie pozwalając mu już niemal wziąć oddechu i wejść do kojca więc się odwinął, zaczął ją w jego z kolei mniemaniu na ostro gryźć (praktycznie nie ma zębów więc nie interweniowałam, zapanowałam sama nad sobą, stwierdzając, że może jak Cześka zbierze nauczkę to...). Pogonił ją, dorwał, gdzieś tam capnął, ona piszczała i uciekała (oczywiście trwało to krótko, mój sam opis jest dłuższy) i... I no właśnie i dupaaa. Obejrzana Czesia b.dokładnie nie miała ni draśnięcia, ale nie nauczyło jej to niczego. Znów na niego w ten sposób dodręczeniowy, nachalny poluje. :-( Z racji choroby Remka izoluję go od Czesi, bo on nie ma siły się przed nią bronić, a i wciąż okrążany nie ma nawet momentu na to, by się odsikać. Jeśli wychodzi większe, zgodne z sobą stado ale w zestawie tym upatrzonym Cześka biega jakby się szaleju napiła i uskutecznia te cyrki na kilku frontach. Raban robi się z tym nieziemski. :-( Do domu też zagania, robiąc koło, całe, wracające stado. Nie tyka Jolki, nie tyka Firy, Mańka, która nie miałaby z nią szans tylko na nią warknie i ma spokój, a pozostałe bronią się przed namolnością i nic tym nie zyskują. Jeśli ja np. wkroczę z interwencją, skarcę Czesię słownie, pogrożę jej np. klapką na muchy itp... starcza to na parę sekund/ góra minut. Odwracanie jej uwagi, czyli zajęcie jej czymś innym, co lubi, odnosi identyczny skutek, czyli znikomy łamane przez żaden. :roll: b). Ludzie - jedni, a właściwie większość może sobie być. Co nie znaczy, że Czesia da się im dotknąć, pogłaskać. Aż tak różowo nie jest. Ostatnio jednak zauważyłam, że czasami od ręki ktoś jej nie pasuje, a wtedy obtańcowuje go szczekowo i... te reakcje są coraz ostrzejsze. To taki przedsmak/ przeczucie (więc uwaga znów wzmożona), że może ugryźć. Oczywiście robię wsio, by tak się nie stało. c). Inny przykład absurdalności zachowań: - Siedzę przy stole Czesia leży. Spojrzę na nią, ona pomacha ogonem i jest OK. 5min. później spojrzę, równie łagodnie, uśmiechnięta, a ona zamiera, kuli się. Podobnie jest z poruszaniem się po domu. Idę, ona idzie przy mnie, bo stara się nie odstępować mnie na krok. Innym razem idę, ona idzie mi na przeciw, ja się uśmiecham, ona podchodzi, są głaski, buziaki. Niech się zdarzy podobna sytuacja, naprawdę wręcz identyczna, choćby chwilę później, Czesia owszem idzie do mnie ale zygzakiem/ wężykiem, wręcz pełznie, patrzy na mnie wzrokiem "Nie zabijaj!". :placz: Jakby ktoś to widział z boku jak nic pomyślałby, że przed momentem ją co najmniej skatowałam. Czuję się z tym strasznie. :-( - Pamiętacie foty, na których pokazywałam dokonania Czesi? Mieszkanie = poligon? wtedy Czesia miewała minę - "Oj, to zrobiłam ja, sorry, wydało się, cholendzia.". Teraz wracam do domu i Czesia jest ucieszona, a jak wrócę innym razem i mimo, że nic nie spryciała to znów ma ten wzrok winowajcy. - Wyjście na dwór z psami. Otwieram określone drzwi, wypada dany pies/ psy na dwór, za nimi Czesia i tu uwaga!!!!!!!!! Raz zbiegnie z nimi normalnie, innym razem robi gwałtowny zwrot jak w mega panice i można (ale ja i mąż już o tym wiemy) przepołowić ją zamykanymi drzwiami, bo kto przewidzi taki zwrot akcji i tak zawrotną szybkość, z jaką ona nie wiedzieć czemu wraca. Podobnie ma się sprawa z zamykaniem furteczki przedzielającej podwórko albo przebiegnie normalnie albo robi gwałtowny zwrot. - Powrót z dworu z samą Czesią. Idzie cudnie przy nodze, innym razem można stracić przez nią zęby, bo nagle robi zwrot/ skok wprost pod nogi, po to, by po chwili zrobić skos odskokowy w drugą stronę. Jak widzę, że ma świra w oczach to idę i trzymam się ściany. W taki sposób właśnie załatwiła mi pana doktora. Wychodził od nas i... pojawiła się znikąd, słownie znikąd, podcięła doktora więc wylądował na naszym płotku. :angryy: Zaklęliśmy równocześnie (ma się rozumieć ja i doktor, bo Czesia już była w dalszym kursie :evil_lol:). - Płochliwość/ strachliwość. Tu mam własną teorię. Zła, pierwotna socjalizacja na etapie wczesnego szczenięctwa. Albo była wcześnie zabrana od suki (a resztę zawalił opiekun) albo suka socjalizując ją miała żadne pole popisu, by uczyć szczenię świata. Może było jakieś ograniczenie przebywaniem w zamkniętym pomieszczeniu, boksie, sama nie wiem ale... Czesię potrafi nagle wystraszyć wszystko. Jej jakiś tam właściciel wcześniej też chyba nie bardzo próbował ją socjalizować. Nowa rzecz to oczywiste, OK, no niech i się wystraszy, ale znów ostatnio była panika, bo... na znanym jej krześle w kuchni, pojawił się znany jej mój jasiek pod głowę. :crazyeye: Co wtedy zrobiła Czesia? Wybaczcie określenie ale ona spiep..ła. Ona nie uciekała, ona w takich okolicznościach włącza II kosmiczną i wtedy stratuje i przewróci wszystko/ każdego po drodze. Przykład podobny. Jestem z Czesią u mamy, czasem Czesia u niej zostaje. Rozmawiamy, a Czesia podchodzi do znanej jej miski z wodą, która jest wstawiona w większą pustą, również Czesi znaną (tak jest, bo czasem Gutek lub kot rozlewa wodę). My więc gadamy, Czesia idzie się napić. Pije i nagle miska ta obwodowa drgnęła, odskok Cześki był jak z procy, po czym na drżących nóżkach skradała się do miski, trącić ją nosem i znów dać wyraz panice i znów odskoczyć. - Czesia na podwórku - wszystko fajnie, pięknie i nagle na krzaczku, obok którego stanęła drgnęła gałązka i... Yesooo, w sekundy Czesia jest w drugim końcu placu. - Mąż i Czesia... no tu są jajca. :shake: Mąż leży, Czesia do niego myk na pieszczoty. Mąż wyciąga gratiski lub sięga coś z lodówki Czesia jest pierwsza ale... Wypuszczamy psy na dwór, o czym pisałam wcześniej i jeśli mąż będzie stał zbyt blisko drzwi Czesia nie wyjdzie. Mąż musi się schować, by Czesia wyszła, a raczej wybiegła. Powrót, podobnie. Jeśli mąż woła psy, pędzą wszystkie, Czesia w połowie schodów staje jak wryta i jeśli mąż nie zniknie jej z pola widzenia Czesia nie wejdzie. - A propos tej jej bojaźliwości pracują z nią i nad nią wielofrontowo, ucząc i pokazując jej różne, nowe rzeczy. Idzie to w miarę, po czym załamuję ręce, bo Czesię wystrasza listek, kamyk lub poltergeist, względnie istoty w przestrzeni, których nikt nie dostrzega poza nią samą (!!!). - Czesia nie kopie dołów, Czesie się przedostaje na drugą półkulę. To jest klęska, zakopujemy po niej kratery. :-( - Czesia wywleka na podwórku wszystko, czego nie wolno, łącznie z penetracją garaży, komórki żeby zdobycz zniszczyć. :-( Tu więc znów musimy uważać. Dziś z relacji mamy wynikało, że zabrała się za wyciąganie szpadla z taczki. Pominę sobie wyliczankę, na szczęście bezpiecznych rzeczy, które nam załatwiła na amen. Choć załapała, po co są zabawki, to jeżeli ma wybór to wybiera to akurat, czego nie powinna tykać. Uff.... wiecie co, jest jeszcze masa rzeczy innych ale już mi wyszedł elaborat więc na chwilę przerwa. Na bank, za niedługo, kolejna porcja i to pewno wcale nie nowych newsów tylko zaległych, bo wyczynami Czesi można by już zapisać niejedną stronicę książki o tytule "Odkorbiony, acz kochany pies."
  21. Troszkę dni wolnych się zebrało, mam nadzieję, że Bisio zagospodarowuje je właściwie i nie dostarcza państwu trosk.
  22. 3mamy za słowo! :-) Niech się Kresia byczy u Babci, a co! ;-)
  23. [quote name='sylwiaso']U Zoranka wszystko dobrze psiak na 5-tkę!!![/QUOTE] Tylko cholercia ni jednego tel. o niego, a na allegro nawet pół obserwatora. Niewiarygodne. :-( Zresztą, z Niunią podobna sytuacja.
×
×
  • Create New...