Caly czas o tym mysle. Rozmawialam tylko z panem. Pani przewija sie gdzies w tle. Wlasnie mialam dzwonic z pytaniem jak minela noc. Pan mnie ubiegl, opisal co sie dzialo.Dzialo sie tylko tyle, ze Pixi chciala sie przytulac do pani, a na pana troche szczekala. Zamkneli ja w kuchni, to ona piszczala, a ich wlasny pies szczekal. Tlumacze, ze to pierwsza noc, pierwsze godziny. Trzeba dac psinie szanse, itp. Stwierdzil, ze wie ze nie jest w porzadku, ale jednak po pracy odwiezie Pixi. Cala nadzieja, ze podczas jego nieobecnosci psiny sie dogadaja.A pani wyrazi swoje zdanie.