Zagladam tu bo nasza sunia collie wczoraj też zachorowała. Rokowania były marne, objawy identyczne i porównuje leczenie - jest takie samo. U nas diagnoza - to nie parwo ale krwotoczne zapalenie jelit. Siedziałyśmy przy niej pilnując kroplówek. Bałyśmy sie że nie przezyje nocy. Przeżyła. Trzymam za oba psiaki.
O Chipie jeszcze wieści nie ma.
A collaczka to cudo. Biega sobie na trasie kuchnia - biuro. Domaga się pieszczot. Zero stresu.Sama się do schronu przyprowadziła to się czuje jak u siebie.Takiego przytulaka nie widziałam.
Jeszcze go nie ogłaszałam. Jedynie na FB. Tam wielu ludzi wchodzi ale domu z tego nie ma.
Kto go adoptuje? On w swoim swiecie żyje. Na nic nie reaguje. Może to już kres jego zycia?
Może teraz promować Mamuśkę? Shanti napisz coś o niej, zdjęcia są.
Takie zdjęcia to dla mnie czarna magia. W ogóle nie umiem robic. Jakoś tego nie czuję.
Taki wilczasty piechol z niego. Poprosze jakiś opis - jak on do ludzi itp bo chyba czas ogłaszać go, choc nadziei na dom wielkiej nie mam. Przy budzie na łańcuchu był, przeżył swoje i tam z powrotem go nie oddam.