Dostanę wylewu zaraz:roll:
Dzwoniłam tam w sobotę wieczorem i Pan mówił, że jest ok.
Wcześniej mówiłam Ci, ze mam wątpliwości ale może przesadzam.
Supergoga ma wszystkie namiary i postara się pojechać.
Mam nadzieję, że wnuczkowie go nie zgubili...
EDIT: Dzwoniłam, bo nie wytrzymałam. Puszek jest. No cóż, wszystko ok, Pan go puszcza i cały dzień biega po podwórku. Bawi się też z dziećmi, które przychodzą do wnuków. W nocy jest w domu. Tak jakoś mało przytulaśnie to brzmi.
Powiedziałam, że Supergoga przyjedzie i nie ma problemu.
Aha i mówił, że się wygłupił z kosztami transportu...