u piesow wszystko oki...u Abi znalazlam kleszcza....przez to leczenie swierzba nie moglam dac im frontline,ale juz zakropilam i sa chronione mam nadzieje:(
poza tym to panna juz bardzo ladnie jezdzi autobusem (przypomne ze na poczatku jak wsiadala do abusu to doslownie dostawala drgawek jakby padaczke miala) i ogolnie calutki dzien byla taka grzeczna ze wprost kipialam duma..az do wieczora jak "ogluchla" i pogonila kota sasiadow...biedny kot chyba jeszcze do tej pory siedzi na naszym drzewie i boi sie zejsc:(
Timek juz slicznie zarasta sierscia...lapki juz siersciuchy tylko jeszcze na uszach i ogonie widac ze cos bylo nie tak...generalnie i piesow wszytsko gra:)
ja za to podupadlam na zdrowiu...na poczatku troche, teraz to juz jest fatalnie...
nie chce sie tutaj zwierzac ani rozpisywac ...jest nieciekawie i chodzi o serce...
bede musiala przystopowac na jakis czas, lekarze zapewniaja mnie ze bedzie oki- a ja musze w to uwierzyc po prostu...ciezko u mnie z ta wiara:(
jak uda mi sie wkleic foty to wkleje cos:)