[quote name='makabresku']Chyba nie za szybko, niestety. Mam wrażenie, że ona była bita, zanim trafiła do schronu. Strasznie boi się podniesionej ręki, nie mogę nawet łapami machać (a ja sporo i intensywnie gestykuluję), bo przysiada ze strachu. Nie można podnosić głosu w jej obecności. Nie można dotykać jej łapek, nie wiem dlaczego, ale zaraz chowa je pod siebie. Już nie wspominając o tym, że podpełzła dzisiaj do kota na ulicy rozpłaszczona jak naleśnik. Ze spacerami mam lekki problem - z jednej strony nie chcę jej izolować od świata i trzymać w ogródku, żeby przyzwyczaiła się do obecności innych psów (u mnie jest psów jak mrówków, od tych biegających luzem po drące ryja zza płotu), a drugiej strony nie chcę jej rzucać na głęboką wodę, bo wyraźnie się tymi oszczekującymi przejmuje.
Za to naburczała dzisiaj na jakieś głosy za oknem. Nie wiem, czy to pozytywne, strasznie się boję, że jej wszczepię agresję, ale z drugiej strony taka z niej byłam dumna, że sucza pilnuje domu, że z trudem powstrzymałam się od wymiziania i nagrodzenia. Teraz śpi, ma swoje legowisko z kołdrą pod moim biurkiem, ledwie się tam mieści, wielki kuń ;p[/QUOTE]
hihihi
mowilam ze lezala plackiem
jak tylko ktos głosniej powiedzial ,,idziemy,,
to delikatny kuń i powoli sama zobaczysz ze ten zwierzak bedzie Twoim wiernym przyjacielem....Ona jest kochana i taka bezbronna
niech sie stanie i jeszcze troche walcz dobra kobieto:):)