Jump to content
Dogomania

shanti

Members
  • Posts

    7053
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by shanti

  1. [quote name='monika55']Dzis dostałam maila od p Tomka, poczytajcie: Witam. Droga Pani ,psiak ten to jak już wspominałem kłębek stresu, stworzonko kompletnie nie przystosowane do życia, zachowujące się jak przerazone dzikie zwierzątko, przypomina raczej wiewiórkę niż psa, brak jej typowego psiego zaufania, chęci kontaktu z człowieniem, wierności i tego wszystkiego za co kochamy psiaki. Nessi nie było dane poznać świata, nauczyć się właściwych relacji, okres socjalizacji spędziła w ciemnej budzie to ona i towarzystwo psów była wszystkim co miało wpływ na ukształtowanie się jej psychiki. Mówiła Pani, że jej siostry były "normalne" i znalazły już nowe domy, Nessi pewnie jest słabszej konstrukcji psychicznej, nie zawsze takie same warunki wychowania determinują jednakowe zachowania u róznych psów, jest to rzeczą indywidualną zależną od wielu czynników, po drodze Nessi nauczyła się agresji, zobaczyła że kłapanie paszczą i gryzienie działa, że mozna takim sposobem osiągnąć cel ,a w jej przypadku raczej odpędzić zagrożenie i taką obrała strategię, typowy przykład agresji wyuczonej. Doskonale natomiast zna psi język, zna sygnały uspokajające. Psy i buda i kojec są jak już mówiłem całym jej światem, wypuszczona / oczywiście na lince/ między kojce, za wszelką cenę chce się do nich dostać , przywiera całą sobą do krat, lgnie do każdego psa i nie budzi agresji w zadnym z nich. [COLOR=Black]Można zostawić ją w spokoju z nadzieja,że jak się do nas przekona to wyjdzie z budy, że po kroczku będzie przełamywała tą traumę, ale według mnie nastąpi to za rok , może pięć lat a prawdopodobnie nigdy.[/COLOR] Można brać ją na kolanka, izolować od facetów i się nad nią użalać,ale obawiam sie,że i to nie przywróci tego psa cywilizacji a wręcz odwrotnie utrwali ją w jej traumie. Przechodząc do sedna, zamknąłem małej dostęp do budy, chcąc nie chcąc uczestniczy w hotelowym życiu,jest bombardowana bodzcami, nie ma się gdzie schować i obserwuje,że co raz częściej podchodzi do krat, nie wciska się w kąt z tym swiom przerażeniem w oczach, zdarza sie,że kiedy przykucnę przy kratach podchodzi A DZISIAJ LIZNĘŁA MOJĄ DŁON !.Wiem, są to malutkie kroczki, ale myslę,że dobry kierunek. Biorąc pod uwagę jej młody wiek, zdolności aklimatyzacyjne i małe gabartyty dał bym jej szansę. Przyznaję, potrafi mocno ugryżć i pewnie jeszcze tego spróbuje, ale przy jej gabarytach jest to co najwyżej bolesne i nie stanowi bezpopśredniego zagrozenia życia. Znam nazwę leków na jej chorobę , trzeba uczciwie przyznać chorobę psychiczną jeden z nich to czas a drugi cierpliwość. Mała nie może powrócić do schroniskowej budy. Idealne miejsce to wydzielony siatką ogródek / nie przeskakuje przez ogrodzenie/ usytuowany w ruchliwym miejscu np. przy wejściu do schroniska , z zadaszeniem od słonca i deszczu. Rozwiazanie proste i tanie, może miec tam towarzystwo innych szczeniaków, grajace radio, zabawki itp . Zabranie jej do domu poki co skonczy się wcisnięciem się suki za szafę i capnięcie ręki,która bedzie ją chciała z tamtąd wyciagnąc. Uważam,że jezeli pomagacie Droga Pani psom w potrzebie to i Nessi zasługuje jeszcze na swoją szansę i widzę przysłowoiwe swiatełko w tunelu. Mała może zostać u mnie do końca miesiąca , za jakaś czas znów się odezwe i mam nadzieje,że przekażę dobre wieści. pozdrawiam.tomdog.[/QUOTE] Tu jest wszystko opisane dość dokładnie. Są zalecenia co dla Nessi będzie najlepsze. W każdym razie adopcja do mieszkania spowoduje, że suka wejdzie w ciasny ciemny kąt i będzie gryźć przy próbie jej wyciagnięcia stamtąd. To także słowa Tomka. Kojec u Wiosny to chyba jedyne wyjście. A co do przejęcia watku, Monika chciała to zrobić ale brak reakcji ze strony modów. Może jeśli Nessi będzie u Wiosny to ona założy jej nowy wątek i ten się zamknie z podaniem linku do nowego. Nie ma chyba sensu, aby któraś z nas z Jastrzębia przejmowała na chwilę wątek skoro Nessi lada chwila stąd wyjedzie? Zapłaciłam Tomkowi 300 zł za 20 dni hotelowania. Zeskanuję rachunek później.
  2. Trzymamy, trzymamy! Z dziećmi miał kontakt tylko przez kraty, ale nie wzbudzały w nim jakichś szczególnych emocji. Koty i inne psy są fe :shake:
  3. A gdzie miała wrócić według Ciebie, skoro u Tomka miała miejsce do końca lipca? Będzie transport to do Kluczborka pojedzie.
  4. Tak się wczoraj cieszyłam, że Kostuś podjadł sobie puszeczki hepatica, a tu klops, po podaniu wieczorem leku (essentiavet forte 500) zwymiotował wszystko nie strawione. Dziś podziubał tylko suchy hepatic. Nie wymiotuje, bo pewnie nie ma czym. :-( Pocieszające jest to, że jest coraz bardziej ruchliwy i koordynacja ruchów coraz lepsza. Dziś skosił ze mna całą działkę :evil_lol: Moje psy trzymają się z daleka od kosiarki, bo wiadomo hałas ogromny. Kostek głuchy jak pień, chodził za mną i kosiarką krok w krok. Śpi teraz chłopak zmęczony po robocie :evil_lol:
  5. Nessi wróciła do schroniska. Jest w tym samym boksie z tymi samymi dwiema suńkami, z którymi była przed wyjazdem. Tomek prowadził ją na smyczy, dalej panika totalna. Może na sekundę zawiesiła na mnie wzrok, gdy ją zawołałam. To taki pies ani do adopcji do DS, ale nie ma też powodu do eutanazji. Przed nią jeszcze bardzo, bardzo długa droga do wzglednej normalności.:shake:
  6. Mikusia była mniej zadowolona z zajęcia jej posłanka, ale nie przepędziła Kostka, a tylko położyła sie na swoich skarbach:evil_lol: Mikusia też miała być tymczasem, ale nikt nie chciał starej, wrzaskliwej suki z guzem, no i została:roll:
  7. Wspaniałe wieści. Bardzo się cieszę:loveu:
  8. Chyba tak, nie ma innego wyjścia. Umówie się z Tomkiem kiedy ją odebrać, bo Monika55 wyjechała.
  9. Emilio, przy takim tempie jedzenia to co ma starczy mu na miesiąc:shake: Ale upomnimy się ;) Wpłynęło 30 zł od Syli dla Kostusia, dziękujemy bardzo:loveu:, trzeba zapłacić wetowi za badanie krwi i leki, usg obiecał że nie policzy. Teraz sesja zdjęciowa. Legowisko w pokoju pożyczone dla Kostusia ze schroniska. Poduszka w kuchni, bo Kostuś musi mnie widzieć;) Powolutku Kostuś jest akceptowany przez moje psy, tu z Maleństwem (miała być na tymczas, ale się za bardzo przywiązałam:roll:)
  10. Zapewniam Was, że na żywo wygląda jeszcze gorzej:-( Tereso, kombinuję z jedzonkiem, ale to cwana bestia jest:evil_lol: Zaczyna robić tak jak Mikusia, jak ze mną na poczatku jeździła do pracy. Zawłaszczył sobie samochód i tam się najlepiej czuje. Podrepta, tu i tam, ale potem idzie do auta i śpi. Może ma pewność, że go tam nie zostawię:evil_lol: Koty sa mu obojętne o ile się do samochodu nie zbliżają, wtedy pogoni. Dzisiaj też pokazał co potrafi. W kuchni na podłodze w pojemnikach odmrażało się mięso dla psów. Porwał ogromny kawał kotleta i tak na nim zacisnął szczęki, że miałam problem mu go odebrać.:evil_lol:
  11. Majka_2009, w sprawie kojca będzie decydować Ada-jeje. Ona wie gdzie miałby stanąć, więc pewnie zadzwoni jak tu się pojawi. Dobrze by było:lol:
  12. Walczę z Kostusiem o każdy kęs jedzenia. Warzywka są fe, suchy hepatic też, jedynie puszkę podziabie i to jak mu włożyć do pyszczka. W domu już się czuje dobrze, dalej za mną wszędzie drepce, żeby go tylko nie zostawić samego. Jak widzi że się gdzies wybieram, a drzwi sa otwarte, galopuje do auta pierwszy, żeby tylko o nim nie zapomnieć. Zaczął interesować się otoczeniem, zwiedza każdy kącik działki, obwachuje. Do psów jest na razie obojętny, ale obserwuje ich reakcje, zabawy. Dzięki wszystkim za rady i chęć pomocy. Dowiem się ile jesteśmy winni u weta za leczenie i karmę.
  13. http://oliviershanti.wrzuta.pl/film/4LhV5qV1BCY/mov00297
  14. [video]http://oliviershanti.wrzuta.pl/film/06vKud0pi6U/mov00295[/video]
  15. Niestety, dalej siedzi.:shake:
  16. Dobrze Emilio2280. Dziękuję. :loveu: Zamówione rzeczy u weta będą na jutro. Kupiłam mu dzisiaj u weta na Katowickiej puszkę Hepaticu. Zjadł łyżkę stołową. Karmiłam z ręki, bo z miski nie chciał, a Mała już się skradała żeby mu to pożreć:roll: Jak mi się uda to wrzucę filmik.
  17. Nie było mnie przy tym, ale podobno długo z nią spacerowali po schronisku i decyzja była dość przemyślana. Wczesniej też dzwonili i długo z nimi rozmawiałam. Oby się udało.
  18. Wet zamówił Royal Canin Hepatic, sucha 1.5 kg 55 zł, puszka 430 gr 11 zł, to ceny rynkowe podobno on nam da taniej bez marży handlowej. Myślał o paczce karmy i kilku puszkach. Dogadałam się z nim że będzie to na kwotę ok. 100 zł, w razie czego tyle jestem w stanie mu zapłacić od razu. Jutro się dowiem. Jeśli do tego weta nie dotrze karma na jutro, pojadę do innej lecznicy, oni tam mieli karmy weterynaryjne w ciągłej sprzedaży. Leczyłam tam mojego psa i RC Intestinal był zawsze, nie musiałam specjalnie zamawiać. Na ile nam to starczy, nie mam pojęcia. Jak moja wtedy dwukilowa chihuahua była na intestinalu to zjadał około pół puszki dziennie, ale on nie ruszył suchego. Sucha karma jest ekonomiczniejsza. Pimpuś na poczatku też był na intestinalu i 1,5 kg wystarczył mu na około dwa tygodnie, ale on wciągał jak smok. Ta zamówiona porcja powinna na miesiąc wystarczyć.
  19. Dziś już jesteśmy bez próbek karmy:-( Do jutra musi wytrzymać na eukanubie dla seniorów, o ile dotrze karma zamówiona przez weta. Raczej uda się go na karmę przestawić, już ją chrupał. Przestawiałam go stopniowo mieszając suche z gotowanym udkiem, stopniowo zmniejszając ilość mięska na rzecz karmy. Chyba mu leki służą, bo dostaje apetytu i nie mając do dyspozycji myszek i tym podobnych dziadostw, zabiera się za suche. Tym bardziej, że dzisiaj stracił tego najbardziej ruszającego się zęba, kradnąc z butów jakiegoś pracownika skarpetki w szatni:evil_lol: Chyba zakochał się chłopak w naszej schroniskowej suńce Krówci, tej łaciatej z kojca gdzie była Nessi. Co go luzem puszczę, to leci do niej. Trzy suczydła w domu, wprawdzie też nie najcudniejszej urody, a ten do takiej pokraczki Krówci się zaleca;) Emilio2280, za każdą karmę będę Ci wdzięczna. :loveu: Kostek jeść ją musi jak chce żyć, nie ma innej opcji.
  20. My z Kostusiem też się cieszymy:lol:
  21. Dzisiaj ktoś o niego pytał. Facet w miarę rozsądny. Jak się nie wystraszył warunków adopcji to pojawi się jutro z żoną.;)
  22. Ślepaczki wyczesane i wyszykowane przez dziewczyny. Tylko brać i kochać :lol:
  23. Jamnisia od wczoraj w domu. Mam nadzieję, że to już będzie ten na zawsze. Ludzie mieli już jamnika szorściaka, mówili że znaja specyfikę rasy. Oby :roll:
  24. Ogarnęłam ten mój bałagan w domu i jestem. Rano byliśmy na USG. Wątroba znacznie powiększona i niestety marskość i to bardzo zaawansowana. :-( Na poniedziałek wet zamówił leki i karmę i zaczynamy żmudne, mozolne leczenie. Chociaż w przypadku Kostka można by powiedzieć podtrzymywanie życia, bo wiek i w dodatku słabe serce nie rokują dobrze. :shake: Karma niezbędna to Royal Canin Hepatic, sucha 1.5 kg 55 zł, puszka 430 gr 11 zł. Emilio2280, jeśli Twoja propozycja zakupu karmy jest aktualna to byłabym bardzo wdzięczna. Kostek nie ma wyjścia, musi wcinać hepatic. Na razie nie wiem jakie leki zamówi wet, musi to przemyśleć. Jest kilka wersji, jedne tańsze inne droższe. Są też podobno różne wspomagacze. Na pocieszenie Wam napiszę, że Kostek już nie tylko chodzi, ale nawet niezdarnie galopuje, drze japę jak go zostawiam na chwilkę samego i bardzo lubi jeździć samochodem. Teraz leży koło mnie, chrapie i masakrycznie śmierdząco pierdzi :mad: Dopóki moje stado go nie zaakceptuje, a szczególnie franca Mikusia, co to niedawno tez była bezdomna, a teraz się rzadzi w domu, to Kostus będzie ze mną jeździł do pracy. Przynajmniej będę go mieć na oku, bo się robi ruchliwy i zaczyna myszkować za czymś smakowitym do zjedzenia. Już mu z pyska wyciagałam zdechłą mysz. :crazyeye: Gdybym komuś na jakieś pytanie nie odpowiedziała wybaczcie, ale jakiś czas będę notorycznie niewyspana. Jak się Kostek w nocy poruszy, albo choćby westchnie to trzy suki moje przebrzydłe podnosza taki raban, że umarlaka by obudziły.
  25. Na pewno nie. Ale sama wiesz ile się zapisało, ile chodzi i która co robi;) Ale to nie na watku Nessi, nie będziemy offować.
×
×
  • Create New...