Zgadzam się z Tobą Gosiu.. w zasadzie nie ma wiekszego sensu by narażać naszego wyżlaka na spotkanie z dzikiem..a zwłaszcza niedoświadczonego...Jednak świadczy to nie mniej o tym że wyżły kontynentalne zostały w przeciwieństwie do brytyjskich ukierunkowane na bardziej wszechstronna pracę..co w wielu przypadkach sie potwierdza...natomiast osobiście nie znam brytyjczyka który pracowałby na grubą zwierzynę, prócz dochodzenia postrzałków... Co nie zmiania faktu, że moja praca z Dumą na grubego zwierza to niesmowita adrenalinka... Stójki, praca w wodzie to piekna i niesamowita sprawa, którą uwielbiam ale las w wykonaniu wyżlaka to jest po prostu jedna wielka niewiadoma... przyznam sie, że kręci mnie to bardziej niz skok na bungee, który przeżyłam:)