Jump to content
Dogomania

Diana S

Members
  • Posts

    2786
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Diana S

  1. [quote name='Tree']Diana S, ja wolę niepotrzebnie zrezygnować z kontaktu z obcym psem niż narażać swojego na atak. Mówiąc, że pies wyglądał podejrzanie, miałam na myśli to, że był usztywniony i wpatrywał się w mojego. Nie wiadomo było, co zrobi, jak podejdzie. A mój pies już ma problem z kończyną przez atak innego psa i bardzo wrażliwą psychikę. Na szczęście ma także przyjaciela huskiego (niestety jego właściciele puszczają go luzem i nie pilnują wcale, husky sobie lata po osiedlu), ale ten pies jest genialny. Wysyła dużo sygnałów uspokajających, jest bardzo delikatny, całym sobą pokazuje, że nie ma złych zamiarów. To jeden z nielicznych dużych psów samców, których mój york się nie boi.[/QUOTE] Oczywicie, masz racje, ja zaryzykowalam stad jestem ta "madra" ;) i tak nic nie moglabym zrobic, bo psy byly spuszczone luzem, mialam przewage liczebna przed ta suka.... Zaznczam, ze rowniez zauwazylam, ze owa suka byla spieta, najezona... odwolywalam psy, ale bylo za pozno... doszło do bezposredniego kontaktu..... Skonczylo sie dobrze... jednak masz w zupelnosci racjee, lepiej dmuchać na zimno.... ;)
  2. [quote name='Tessi&Tola']generalnie - wciąż się z czegoś tłumaczę:icon_roc: więc jeszcze raz - mam psy stróżujące, więc zabieranie ich ze sobą w podróż mija się z celem - one nie są do towarzystwa, są do pracy a pracują głównie gdy mnie nie ma w domu... poza tym, nawet gdybym chciała je zabrać, np do Norwegii gdzie mam pół rodziny, to nie ma takiej opcji - raz że podróż samolotem, dwa brak warunków na miejscu... więc psy są ogranicznikiem w tym momencie... jak wytłumaczyć róznicę między ograniczeniem przez dziecko a przez psa... może inaczej: pies ogranicza mnie tak jak płot - mogę zrobić tylko niektóre rzeczy, z tych które przyjdą mi do głowy, posunąć się tylko do pewnego momentu w swoich działaniach... dziecko ogranicza mnie tak jak grawitacja - pewnych rzeczy po prostu nie mogę zrobic i koniec, ponieważ wiem że jest to wbrew prawom fizyki, nawet nie przychodzi mi do głowy by ich pragnąć w tym momencie... Nie wiem czy to się da wytłumaczyć, mam i dziecko i psy, więc dla mnie są to rzeczy oczywiste... Diana dostosowuje swój urlop pod psy, ja pod dziecko. Rozumiem, że na forum dogomaniaków, niektórzy moga traktowac swoje psy jak dzieci i dla nich ta granica się zaciera - dla mnie nie. Potrzeby dziecka w hierarchi rodzinnej stoją wyżej od moich, a potrzeby psa - niżej. Obrazowo mówiąc, jesli moje dziecko zamarzy sobie wyjazd do Disneylandu, to postaram się to marzenie spełnić (pomimo tego, że mnie to zupełnie nie kręci) a jesli mojemu psu zamarzy się przyciągnąć ze spaceru padlinę sarny, to wybiję mu to z głowy natychmiast... i mam gdzieś, że bedzie mu smutno.:diabloti:[/QUOTE] Tu jest ta roznica ze ja przedkladam dobro psa nad czlowieka... Ty masz inne priorytety niz, ja.... ;) Zawsze szybciej reaguje na krzywde psa, a nizeli czlowieka.... czlowiek sobie poradzi. Dziecko owszem, nie jak jest bobasem, pozniej to inna baja.... nie tak, jak pies... Jestem nieczuła? , moze i tak byc, nic na to nie poradze, ze tak kocham zwierzeta, a zwlaszcza psy ;) a, co tam niz ludzi... jestem dziwna, bo zawsze micha mi sie usmiecha, jak widze psa, niz dziecko.... :oops:
  3. [quote name='Amber']Z tego co byłam w stanie zaobserwować na spacerze z 2 haszczakami to ich skłonność do "nieusłuchania" nie bierze się z ogólnego nieposłuszeństwa, tylko [B]są to psy niezależne z natury i mają skłonność do olewania właściciela[/B] jak im to akurat coś nie pasi. Zupełnie jak jamniki, a może nawet gorzej... Myślą swoim mózgiem zamiast mózgiem człowieka. Mają inną filozofię trzymania się przy właścicielu i trzeba im poświęcić o wiele więcej czasu na naukę przywołania i praktycznie ćwiczyć ją całe życie. I nie mówię nawet o przywołaniu w rozproszeniach tylko o sytuacji 1 na 1.[/QUOTE] Moze, to prawda nie mam chaszczaka, a charty... sa bardzo niezalezne... stad mam oczy dookola glowy....charty nie mam zamiaru cwiczyc, szkolic, lamać ich nature niezaleznosci, bo? bo mi to nie przeszkadza.... ta ich niezaleznosc, chart przyjdzie, ale nie tak jak ONK, czy labek...od razu.... Przyjdzie....widzi wl. jak ja mysle, ze mnie nie dostrzega... On widzi i pojawia sie kolo mnie, jak najmniej sie tego spodziewam...
  4. [quote name='omry']No i co w związku z tym? Jeśli pies w naszym odczuciu zachowuje się niepewnie to nie widzę potrzeby zbliżania się do niego. [/QUOTE] To, co wyzej napisalam.... psy byly luzem, stad moze inna reakcja psa na drugiego, chodz jak napisałam, ze Zora chciała zdominowac moja suke... Suma sumarum, obcy pies ten nieprzyjazny, okazał sie całkiem przyjazny... [quote]Co do tych 'milutkich' to moja Tori taka była. Jak ona się cieszyła, jak zobaczyła pieska, witać się chciała.. A wszystko, żeby zmylić mnie, bym pozwoliła jej podejść. Gdy była wystarczająco blisko to się rzucała, z realną agresją :evil_lol:[/quote] Tak to bywa, jak psa na smyczy sie trzyma :evil_lol:
  5. [quote name='omry']No nie wiem jak Ty, ale ja od razu poznaję, który pies może być nieprzyjazny w stosunku do moich ;)[/QUOTE] Ja rowniez z tym, ze bylam w bledzie. Obca sucz, jak i moje trzy byly spuszczone luzem.... Nieznana suka przybrala pozycje jak dla mnie nieprzyjazna.... co sie okazało, ze sucz bardzo przyjaznie nastawiona....Owszem chciala zdominowac moja jedna suke, dalmatyne, ktora sie nie dala, sucz zrozumiala, wtem zaczely sie bawic ze soba, co u mojej suczy ( 7 lat) rzadko sie zdarza, by bawić sie z psem (obcym psem w dodatku ze sucza) ..... Polubily sie.... Bylam nawet zdziwiona, ze borzoj nie "zaatakował" na obcego psa, ze ma spadac.... Sama nie wiem, co to bylo, psy chyba wyczuly, ze ta Zora fajna jest.... :multi:
  6. [quote name='Tessi&Tola']średnio sobie wyobrażam moje psy w samolocie:smhair2: Dziecko rowniez ogranicza, wrecz bardzo... nie tak, jak pies.... wiec Hasło, ze pies ogranicza, bardzo mnie smieszy.... rozbawia do lez ;-) ale widywałam już dzieci w samolocie:evil_lol: poza tym porównywanie tych dwóch spraw to tak jakby porównać pójście na randkę z... no nie wiem, małżeństwem? poza tym, nie chce mi się szukać cytatu, ja nie mówiłam nigdzie, że żałuję, że mam psy - zaznaczyłam tylko, że ta decyzja sprawiła, że musiałam zmienić niektóre swoje zwyczaje... więc zmieniłam, a temu kto nigdy w życiu nie stawał przed dylematem: niespodziewany wypad na weekend w fajnej cenie kontra opieka nad psami... zazdroszczę![/QUOTE] A, kto tutaj pisze,o podrozy w samolocie? Ja zawsze dostosowuje moj urlop pod psy, tam, gdzie mozna pojechac z psami, a nie gdzie nie mozna, chodz jak ktoś sie uprze samolotem psa "przeleciec" mozna, koszta sa wieksze to zrozumiale....... [I][quote]ale widywałam już dzieci w samolocie:evil_lol: poza tym porównywanie tych dwóch spraw to tak jakby porównać pójście na randkę z... no nie wiem, małżeństwem? [/quote][/I] Przepraszam Cie, ale nie rozumiem,co napisałas.... staralam sie bardzo, ale nie rozumiem, co mialas na mysli.... Psy owszem zmieniaja styl zycia, ale jak dla mnie nie, nie do ogarniecia...Dla mnie dziecko bardziej ogranicza niz pies ;) Jak wczesniej napisałaś, ze pies ogranicza... BZDURA nie wiecej niz dziecko ;)
  7. [quote name='Tree']Ja myślę, że to dlatego, że ludzie sami nie są zbyt bystrzy ;) Mówię tylko o tych, których umysł nie umie zrozumieć, jakie mogą być konsekwencje puszczenia agresora luzem lub niepilnowanie swojego psa. A do tego łatwiej jest im wymagać od psa tego co od człowieka i mówić, że pies jest za głupi, niż się nim zająć. Przypomniała mi się dawna koleżanka z dzieciństwa, która nie rozumiała, czemu jej koty nie wracają do domu. Mówiła, że to jakaś klątwa, że koty wyłażą z domu i się gubią lub umierają pod kołami... A dzisiaj widziałam kolejnych nieodpowiedzialnych właścicieli. [B]Ponieważ pies jednego wyglądał podejrzanie, nie wiadomo było jakie ma zamiary,[/B] a byłam w takim miejscu, że musiałabym przejść obok nich, żeby ich minąć, to przeszłam ze swoim po trawie i zmieniłam kierunek o ponad 90 stopni. Oczywiście z ich strony zero reakcji. Wtedy podbiegł do nas szczeniak setera bez smyczy. Jak dobrze, że mój pies nie boi się szczeniąt... Za to dalej widziałam dorosłego kolegę szczeniaka też bez smyczy... Dobrze, że wcześniej po raz kolejny zmieniłam trasę.[/QUOTE] Co to znaczy, ze pies wygladał podejrzanie? Kazdy nie znany nam pies, nie wiemy, jakie ma zamiary.... wzgledem naszego psa... ;)
  8. [quote name='Hej']widziałam małego pieska na flexi przypiętej do obroży, prowadził go jakiś facet, pociągnął mocno, tak że pies charczał dobre 5min. nie wiem czy się zakrztusił czy poddusił czy jeszcze coś innego, ale miał wyraźny problem z tym, że został gwałtownie pociągnięty, tak jakby miał trudności z oddychaniem. nie mógł iść tylko stał i charczał. no facet 90kg wagi pociągnął pieska 3kg, a wiadomo że facet ma tyle delikatności co buldożer. (no może nie każdy facet ale tamten akurat tak)[/QUOTE] Gdybym to ja widziała, to bym temu facetowi, do sluchu powiedziała... debilny "pudzian" sie znalazl.... Dlatego ja sie tu, co niektórym osobom dziwie, opisuja krzywde psow, którą na wlasne oczy widzieli i nie zareagowali... tylko Tu swoje żale wylewaja.... Szok, jak dla mnie... i znieczulica....
  9. [quote name='Hej']Mnie denerwują ludzie z małymi pieskami na flexi, którzy zamiast zawołać psa to go z zaskoczenia szarpią, bo się pies zawęszył a powinien wyczytać w myślach właściciela, że właśnie teraz powinien do niego podejść. Zamiast tego psa zawołać to blokują smycze, w efekcie pies nigdy nie wie kiedy się poddusi ani za co. Można też oczywiście psa pociągnąć tak, że zaryje mordą o ziemię. Zawsze jak widzę taką sytuację to mam ochotę im powiedzieć, że powinni mieć malamuta. Wtedy sytuacja by się odwróciła i może zaczęliby pracować nad psem a nie ciągać go na tej smyczy.[/QUOTE] Jak przy fleksi pies sie poddusza? chyba, masz na mysli obroze pol zaciskowa, w co watpie, ze takie male cus ma takowa obroze. Raczej takiego psiaczka mozna szarpnac, ze ma isc, a nie ze sie go poddusza...
  10. [quote name='zakonna']ja podróżuję z moimi psami, to nie jest problem wg mnie. I do swoich mam podejście takie jak Diana. psy mam po to żeby były blisko, do głaskania, tulenie i grzania na kanapie.[/QUOTE] Inaczej sobie nie wyobrazam. ;)
  11. [quote name='Tessi&Tola']teraz są trochę "mężniejsze", bo ostatnie zdjęcia sprzed roku są w tej galerii... ale sama się dziwię, że tak ładnie wyszło:evil_lol:[/QUOTE] Z jakiej sa hodowli?
  12. [quote name='Tessi&Tola']W moim domu rodzinnym tylko takie psy się uznawało, tata nie dopuszczał myśli by w domu, w którym była czwórka małych dzieci, pałętał się jeszcze pies i mi też się jakoś tak przyjęło. Mieliśmy zawsze psy, od kiedy pamiętam - zwykle duże mieszańce, tak jak ja teraz. Opiekowałam się też psami ciotki, która pracowała w szpitalu, więc miała nieregularne dyżury - najpierw dużym pudlem, później bokserem, a na końcu ON-em. Dorabiałam w ten sposób do kieszonkowego od podstawówki do czasu studiów. Później był mieszaniec ON-a ze schroniska, ale znikł wraz z byłym facetem... potem długo nic, bo mieszkanie w kamienicy na ostatnim piętrze, więc tylko kot i wreszcie... domek i psy! To było oczywiste, że muszą być! Mój mąż je toleruje, ale uważa że bez nich nasze życie byłoby łatwiejsze - kiedyś dużo podróżowaliśmy, teraz jesteśmy ograniczeni... ale ja nie narzekam:p[/QUOTE] Masz spory bagaż doswiadczen... z tym, ze ja Cie podziwiam, ze jak mialaś kontak z takimi psami,ktore nie mieszkaja na dworze, zdecyodwalaś sie miec psy na dworze. Ja bym tak nie potrafiła, zbyt kocham psy, bym mogla je trzymac na dworze.... Gdybym byla W Twojej sytuacji, bym narzekala, bo bym psy na dworze sobie nie wyobrazała ;) Dziecko rowniez ogranicza, wrecz bardzo... nie tak, jak pies.... wiec Hasło, ze pies ogranicza, bardzo mnie smieszy.... rozbawia do lez ;)
  13. A, kto bardziej byl za psami, by byly? Mialas wczesniej psy strozujace?
  14. [quote name='Beatrx']a po co? pies nie jest winny temu, że ma durną właścicielkę i to nie on powinien za to obrywać.[/QUOTE] Nie chodzilo, po co, a przez przypadek.. bo pies chadzał sobie na dlugiej fleksi....stad mozna latwo przez ta smycz kopnąc psa, bo pałęta sie kolo nogi pies z dluga linka, badz przechdzien mogłby potknac sie, o sama linke...
  15. Tesi&Tola od kiedy masz sunie? w jakim sa wieku?
  16. [quote name='Tree']A ja dzisiaj widziałam przez okno tramwaju właścicielkę z yorkiem na flexi ;) Oczywiście piesek kilka metrów od pani, na wąskim chodniku przy ruchliwej drodze w Łodzi, [B]flexi nie przyblokowana i yorczek sobie wąchał nogę przechodnia ;) Jak ja często widzę takie obrazki...[/QUOTE][/B] Dziwie sie, ze ktoś z przechodnów nie kopnąl psiaczka przez przypadek... badz nie zaplatał sie w ta flexi....
  17. Przyznaje sie bez bicia, ze mam psy niewychowane, sa psami rozpieszczonymi do granic mozliwosci, wlaza na sofy, kiedy chca... wchodza do lozka kiedy chca, jak jest dla nich miejsce... Maja mase calusów na co dzień... Nie mam psów strózujących, i chyba bym nie chciala miec. Mam psy na wylacznosc, musze widziec psa w domu, czuc jego obecnosc, móc pocałowac, poprzytulać....
  18. [quote name='mańka_'][B]Od razu Ci powiem, ze DSPP [/B]do budy się nie nadaje - ani pod względem psychicznym, a juz na pewno nie fizycznym. Apek - bardziej. Ale to jest pies, u którego moze byc problem z tym jak mówisz wyłącznikiem, do tego są szczekliwe i potrzebują specyficznego prowadzenia. I to jest pies, który potrzebuje zajęcia. I to dużo zajęcia, bo inaczej sfiksuje.[/QUOTE] Co to zaczy DSPP?
  19. [quote name='Ty$ka']To teraz ja ;) Pytam tak orientacyjnie, bo rozmyślam nad drugim psem w najbliższym czasie. Skorzystam z okazji i trochę sobie powybrzydzam :eviltong: Pies musi być łagodny wobec swojego stada, czyli do ludzi, psa i kotów. Nie szukam psa, który kocha cały świat i biegnie wylizać każdego, ale nie też takiego, który chciałby zjeść każdego obcego ;). Po prostu ma być obojętny lub zdystansowany do otoczenia. Mój jest psem nieufnym i taki charakter mi odpowiada. Nie ukrywam, że zależy mi na psie, który w kontaktach z psami nie zachowuje się jak słoń, odpadają psy niedelikatne w zabawach, bo mój niewielki pies (11kilosów w 38cm w kłębie) nie lubi piesków nieumiejących się bawić. Zresztą ja też nie :diabloti:. Nie przepadam za psami hiperaktywnymi, co nie mają wyłącznika off/on, już miałam kiedyś okazję takowego nadpobudliwego delikwenta szkolić i nigdy więcej, to nie dla mnie ;). Pies dla mnie to tylko umiarkowanej aktywności, taki który od szaleńczych biegów woli pójść na spacer w plener. W ciągu tygodnia jestem w stanie zapewnić psu ok. dwugodzinne spacery dziennie połączone z pracą różnego typu (tropienie, szukanie ludzi, obi, bieganie) i łażeniem głównie po lasach. Oczywiście wszystko zależy od dnia, bo jeśli tylko czas pozwala oraz w weekendy chodzę ze swoim psem nawet na całodniowe wyprawy, czasem też biegamy, pies mi towarzyszy przy rowerze (bo to lubi, ale nie będę zmuszać do tego drugiego psa), no i oczywiście każdego dnia szlifujemy posłuszeństwo. Co do sportów... nie mam jakiś bardziej ambitnych planów, nie interesuje mnie ani frisbee ani agility, zdecydowanie bardziej wolę z psem pobawić się w pracę węchową różnego typu, obiedence i pasienie, IPO też jest fajne, ale nie mam gdzie chodzić na treningi, więc na chwilę obecną odpada. Uczenie sztuczek też mnie jakoś nie kręci, jedynie te potrzebne do posłuszeństwa czy świadomości własnego ciała (np. chodzenie tyłem), bo szczerze przyznaję, że ze swoim obecnym nie umiemy trylion sztuczek, tylko te, które są przydatne moim zdaniem ;). Tak naprawdę to robię to, co mojego psa interesuje oczywiście w granicach rozsądku (np. nie pozwalam psu na zjadanie ludzi, którzy pchają się z łapskami, choć tego bardzo chce :diabloti:). Aha, nie lubię psów udających mój cień, bardziej szukam psa, który lubi kontakt z człowiekiem, ale też umie się sam zająć. Pies ma być typowo podwórzowy (tak, tak... do budy - wiem, że zaraz tu wkroczy pewna użytkowniczka jaka to ja zła i w ogóle :diabloti:), dlatego musi być wytrzymały na warunki pogodowe (co prawda w wielkie upały czy w wielkie mrozy mój kundel przychodzi do domu się nażreć i ochłodzić/ogrzać, ale tylko wtedy) i nie może mieć jakiś większych skłonności do ucieczek: nasz płot jest mocny, z podmurówką, ale dość niski (1,6m). Jeszcze sobie powybrzydzam, dodając to, że odpadają psy o nie wiadomo jakich wymaganiach pielęgnacyjnych, bo nie mam do tego głowy: swojego czeszę raz na tydzień, czasem częściej, tylko podczas linienia parę razy dziennie, bo się z niego sypie jak nie powiem co. Osobiście rozmyślałam nad kilkoma rasami, jednak najbardziej na razie odpowiada mi duży szwajcarski pies pasterski: znam takich kilka i są rewelacyjne albo jego niższy kuzyn, apek. Z tymże nie wiem czy celuję w odpowiednie rasy ;)[/QUOTE] Z Twojego opisu nie powinnaś miec psa "danej rasy," .... za duze wymagania .... ;)
  20. [quote name='Ejre']Ja całuję ale tylko bulle, mała mnie pod tym względem "odstręcza". Zanim zamieszkał u mnie w domu pierwszy "prawie bulterier" to nawet nie przyszło mi do głowy całowanie moich poprzednich psów. Nie wiem czemu tak jest, chyba jestem psią rasistką...[/QUOTE] Rzeczywscie dziwna jestes :diabloti: A, "mala" to kto?
  21. [quote name='Tessi&Tola']Moje psy są psami pracującymi, nie psami do towarzystwa - były brane z nastawieniem, że tak będzie i tak jest. Pilnują domu, to jest ich zadanie. Znają swoje miejsce w szeregu i ciągle im pokazuję, że są na końcu hierarchi w tym stadzie - ja, mąż, dziecko, psy... taka jest kolejność w oczach psa. Jak dla mnie właściwa. Może kiedyś będę miała psa do towarzystwa, ale nie sądzę bym mogła z nim spać... [B]Ogólnie nie całuję psów, nie śpię z psami i nie opowiadam im jak minął mi dzień... [/B] Czy spanie z psem rzutuje na relacje z nim? To jest bardzo dobre pytanie - moim zdaniem tak. Ale nie uważam, że to złe - trzeba po prostu wiedzieć, jakie relacje chce się wypracować i być konsekwentnym. Jeśli psy mają być do kochania, to dlaczego nie, jeśli mają spełniać inną rolę... odradzam wspólne spanie. Ja nie znam przypadku, by myśliwy spał ze swoim psem, ani ratownik ze swoim, ani terapeuta ze swoim... A wy znacie?[/QUOTE] Nie wyobrazam sobie bym mojego psa nie pocałowala, codziennie dostaja mase calusków od Pani... Pies spi ze mna sztuk jeden... Nie opowiadam psu, jak minąl mi dzien, ale jak ktoś to robi... Nie widze nic w tym złego.... :p
  22. Ładnie jej w tej obrożce ;)
  23. [B]omry[/B] "[I]Moje psy też są wychowane, nie podbiegają do ludzi, rowerów i dzieci, a mimo to jednak ograniczam ich wolność mijając obcych ludzi, ponieważ jestem w miarę wychowana i potrafię pojąć, że ktoś może sobie po prostu bliskiej obecności mojego psa nie życzyć. Tak się właśnie funkcjonuje w społeczeństwie, a jeśli dla kogoś to jest za trudne, to wybaczcie, ale dalsza dyskusja chyba jest zbędna ;-)"[/I] Odnioslam sie do tej wypowiedzi, ze dla mnie w Twojej wypowiedzi wazniejszy jest pies, a nie czl, jak piszesz ....;) Jak wczesniej napisalam ;)
  24. [quote name='N&N'][B]Diana[/B], nie interesują mnie twoje intencje. Dopóki twój pies nie będzie naruszał mojej przestrzeni osobistej to jest ok. Włażenie między mnie a dziecko nie jest ok. Nawet jeżeli będę paniusią na szpilka ch :diabloti:[/QUOTE] A, mnie nie intresuje Twoje zdanie na ten temat zdania , a dziecko... bo zawsze bede za psem niz za dzieckiem... ;)
×
×
  • Create New...